MŚ w siatkówce 2014. Włochy. Filozof i gwiazdor to może być za mało

Włosi zawsze zaliczani są do faworytów, ale w tym roku raczej będą musieli uznać wyższość drużyn, które nie są aż tak uzależnione od jednego zawodnika.

Jesteś kibicem i jesteś z Krakowa? Musisz zostać fanem Facebooka Kraków - Sport.pl ?

- To najbardziej zespołowy sport na świecie. Nikt sam nie wygra meczu w siatkówkę - powtarza wciąż Mauro Berruto, selekcjoner reprezentacji Włoch. Z wykształcenia filozof, z zamiłowania antropolog, w kraju jest jednym z największych propagatorów sportu.

W internecie można znaleźć jego krótki wykład telewizyjny, w którym namawia do masowej aktywności fizycznej. Cytuje w nim poetów i pisarzy: Eduardo Galeano i Julio Cortazara, wspomina malarzy: Michała Anioła i Yvesa Kleina. - Sport to takie samo piękno jak sztuka - mówi.

Inspirację dla siebie bierze jednak z filmu. - Podoba mi się pomysł zaoferowania moim sportowcom różnych punktów widzenia - tak jak to robił prof. Keaton, stojąc na swoim biurku - przywoływał postać graną przez Robina Williamsa w "Stowarzyszeniu umarłych poetów" w wywiadzie dla Sportowych Faktów.

O ile jednak Berruto często wspomina, że stawia na system, zespołowość i kierowanie się dobrem drużyny, to jego zespół prezentuje zupełnie inną grę. Nie ma w światowej czołówce drugiej takiej drużyny, która tak jak Włosi jest uzależniona od jednego siatkarza - Iwana Zajcewa. Jego ojciec, Wiaczesław, trzykrotnie zdobywał medal igrzysk olimpijskich, dwukrotnie mistrzostw świata i aż siedem razy zwyciężał na mistrzostwach Europy z reprezentacją ZSRR. Syn zdecydował się jednak reprezentować Włochy, choć posiada obydwa paszporty. Przydało mu się to przy podpisywaniu lukratywnego kontraktu z Dynamem Moskwa.

Zajcew junior w dorobku ma "tylko" pięć medali na różnych imprezach, ale ani jednego z mistrzostw świata. Niedawno zdobyte trzecie miejsce w Lidze Światowej jednak tylko potwierdza klasę 26-letniego zawodnika.

W Polsce o medal Włochom będzie jednak trudno, nawet jeśli na każdym turnieju uchodzą za faworytów. Jeśli rywale znajdą sposób na wyłączenie Zajcewa, Włosi zostają bez alternatywy, bo pozostali skrzydłowi - Simone Parodi, Jiri Kovar czy Luca Vettori, klasą ustępują swojemu liderowi. Drugą gwiazdą jest rozgrywający Dragan Travica, grający w najlepszej klubowej drużynie Europy - Biełogoriu Biełgorod.

TAK SIĘ KIBICUJE W KRAKÓW ARENIE!

Więcej o: