Memoriał Wagnera. Antiga: Kurek może zastąpić Wlazłego

- Znając Mariusza, mam nadzieję, że już w sobotę będzie skakał. Nawet jeżeli miałby skakać na jednej nodze, to będzie skakał wystarczająco wysoko - żartuje Karol Kłos, mówiąc o kontuzji Mariusza Wlazłego. Ale to śmiech przez łzy. - Uraz Mariusza to dla nas dramat - mówi Stephane Antiga. Co zrobi trener, jeśli w niedzielę okaże się, że skręcona kostka nie pozwoli atakującemu zagrać na mistrzostwach świata? - Myślę o przestawieniu z przyjęcia na atak Bartosza Kurka - mówi nam trener reprezentacji Polski.

W pierwszym meczu Polaków na tegorocznym memoriale Wagnera Wlazły zagrał w podstawowej szóstce. W pierwszym secie często mylił się w ataku (33-procentowa skuteczność), ale za to kapitalnie serwował. Po serii jego mocnych zagrywek ze stanu 16:17 zespół Antigi wyszedł na prowadzenie 21:17 i pewnie wygrał seta (25:20).

W drugiej partii as Skry Bełchatów skończył trzy z czterech ataków (75 proc.), do siedmiu punktów z pierwszej partii dołożył pięć kolejnych - był liderem zespołu.

Po secie przegranym do 23 i 10-minutowej przerwie Wlazły i spółka trzecią odsłonę meczu zaczęli od prowadzenia 3:0. 15 tysięcy widzów w Kraków Arenie cieszyło się z wyniku tylko przez moment. Hala ucichła, gdy atakując w antenkę na 3:2, Wlazły wylądował na stopie Andreja Żekowa. Nasz atakujący najpewniej skręcił staw skokowy. Z boiska znieśli go koledzy. Przez kilka minut kibiców bardziej od tego, co działo się na boisku, interesowały zabiegi, jakim Wlazłego przy ławce rezerwowych poddawali fizjoterapeuci. Zawodnik został odwieziony na badania do szpitala, a jego koledzy przegrali mecz 2:3.

Możdżonek: wstępna diagnoza dobra

Po spotkaniu w rozmowach z dziennikarzami wszyscy podkreślali, jak dużym problemem dla zespołu jest kontuzja Wlazłego. - To duża strata dla zespołu, ale myślę, że Mariusz szybko się z tego wyliże i za tydzień-dwa wróci. To są nasze przypuszczenia, to jest szybka ocena sytuacji z perspektywy ławki - mówi Marcin Możdżonek. - Ale czekamy na diagnozę lekarską - dodaje. Tę mamy poznać w niedzielę.

Na razie pewne jest, że bez Wlazłego dużo pracy będzie miał Dawid Konarski. - Jest w tej chwili jedynym atakującym. Musi grać i trenować za dwóch. Chyba że trener przestawi na atak któregoś z przyjmujących - mówi Piotr Nowakowski.

Antiga właśnie takie rozwiązanie rozważa. - Grzegorza Boćka mamy w rezerwie, ale jego nie było z nami przez ostatnie trzy tygodnie, nie był w takim treningu jak wszyscy, których tu mam. Jeśli kontuzja Mariusza okaże się poważna, najpewniej z przyjęcia na atak przestawię Bartka Kurka - tłumaczy trener. - Ale mam nadzieję, że Wlazły wróci. Mistrzostwa świata to długi turniej, potrwa ponad trzy tygodnie. Może Mariusz dołączy do nas w trakcie, jeśli nie będzie mógł zagrać od początku - zastanawia się Antiga. - To zawodnik, który bardzo szybko uzyskuje formę, więc mógłby nam pomóc krótko po tym, jak już zacznie skakać - dodaje.

Optymistą jest kolega Wlazłego ze Skry, Karol Kłos. - Kontuzja wyglądała bardzo groźnie, ale znając Mariusza, mam nadzieję, że już w sobotę będzie skakał - mówi środkowy. Pytany, czy na jednej, czy na obu nogach, odpowiada: - Nawet jeżeli miałby skakać na jednej nodze, to będzie skakał wystarczająco wysoko. A już całkiem serio dodaje: - Mam nadzieję, że ta kontuzja nie okaże się poważna, bo Mariusz jest nam bardzo potrzebny.

Więcej o: