MŚ siatkarzy 2014. Reprezentacja weszła w fazę testów

Polscy siatkarze przegrali z Niemcami 1:3 (i wygrali dwa dodatkowe sety) zamknięty dla mediów i kibiców sparing w Spale. W środę kolejny mecz z tym rywalem, a od soboty do poniedziałku spotkania z Bułgarią, Chinami i Rosją w Memoriale Wagnera w Krakowie. Po nim Stephane Antiga ogłosi ostateczny skład kadry na mistrzostwa świata. Z ?15?, którą ma do dyspozycji skreśli jednego gracza. - Przyjmującego albo środkowego - mówi nam Francuz. Mecz otwarcia MŚ Polska - Serbia 30 sierpnia na Stadionie Narodowym w Warszawie.

Dwa ostatnie tygodnie w Spale dały zawodnikom w kość. Już przed tym zgrupowaniem tygodniowy obóz we francuskim Capbreton był ciężki, ale tam siatkarze mieli trochę więcej okazji, by złapać oddech.

Drużyna nie była na "Drużynie"

Po powrocie znad Oceanu Atlantyckiego ludzie Antigi trenowali tak, że jak zapewnia sam szkoleniowiec, przez pierwsze dni trudno było im odrywać się od parkietu, by skakać do piłki.

Nie ma w tym żadnej przesady - nasi siatkarze przyjmowali zagrywki "serwowane" przez specjalną maszynę, wyrzucająca piłki z dużą siłą, a bloki i obrony wykonywali po potężnych zbiciach Antigi i Mariusza Wlazłego wykonywanych przez nich ze stołów ustawionych pod siatką. Nie ma wątpliwości, że z takiego pułapu atakować nie będzie w stanie żaden rywal.

- Codziennie dwa treningi, każdy po trzy godziny. Do tego masaże, odnowa i analiza. Dużo obciążeń, dlatego nikt w drużynie nie osiągnął jeszcze najwyższej formy - tłumaczy Antiga.

Jego drużyna chciała dostać jeden wolny wieczór, by wybrać się do Warszawy na premierę "Drużyny" - filmu dokumentalnego przedstawiającego ich zespół. Trener się nie zgodził. - Zabrakło czasu. Nie mogliśmy zrezygnować z treningu, a po zajęciach trudno byłoby wsiąść w autobus i jechać do Warszawy, bo ze Spały to za daleko - mówi nam Francuz, który wieczorami zamiast filmów woli oglądać nagrane na wideo treningi. Robi to, by na konkretnym materiale pokazywać swoim podopiecznym, co powinni poprawić.

Zagadki Antigi

Dużo materiału, poza meczami z Memoriału Wagnera, mają dać kadrze sparingi z Niemcami. Typowany na czarnego konia mistrzostw zespół Vitala Heynena niedawno pokonał w sparingach Australię 4:0, 5:1 i 5:0.

W Spale, w typowo siatkarskim meczu do trzech wygranych setów, goście potwierdzili wysoką formę, pokonując biało-czerwonych 3:1 (19:25, 25:18, 25:21, 25:19). Polacy błysnęli w pierwszym z dodatkowych setów, wygrywając go 25:13. Górą byli też w następnej dodatkowej partii, jaką był tie-break - wygrali 15:13.

W wyjściowym składzie naszej reprezentacji znaleźli się kapitan Michał Winiarski i Bartosz Kurek na przyjęciu, Karol Kłos i Piotr Nowakowski na środku, Mariusz Wlazły w ataku, Paweł Zagumny na rozegraniu i Paweł Zatorski jako libero. Wnioski? Trudno je wyciągać, choćby pamiętając, że na pierwszego rozgrywającego Antiga mianował już Fabiana Drzyzgę, a nie Zagumnego i wiedząc, że w dodatkowych setach bardzo dobrze spisali się Andrzej Wrona, Marcin Możdżonek i Krzysztof Ignaczak, czyli ta trójka, która wcześniej na boisku się nie pojawiła.

Pewne jest, że w najbliższych dniach Antiga będzie dostarczał kibicom kolejnych zagadek. - 15 zawodników trenuje bardzo dobrze, wszyscy są mi potrzebni. Na szczęście mam jeszcze czas, żeby wszystko sprawdzić i dobrze się zastanowić, kogo skreślić - tłumaczy trener.

Zamieszanie z libero

Spokojni mogą być, ci którzy w ostatnich dniach denerwowali się najmocniej. Od Antigi wiemy, że w 14-osobowej kadrze na MŚ znajdą się obaj nasi libero.

Kilka dni temu Międzynarodowa Federacja Piłki Siatkowej (FIVB) poinformowała, że podczas MŚ trenerzy w każdym meczu będą mogli korzystać tylko z 12 zawodników, a dwóch zawsze będą musieli odsyłać na trybuny. Teoretycznie to nic nowego, te zasady obowiązują od dawna, według nich grano też w tegorocznej Lidze Światowej. Ale w połowie lipca FIVB informowała, że na polskim turnieju we wszystkich meczach grać będą mogły całe "14". To ucieszyło nasz obóz, ponieważ w trakcie "światówki" Antiga przekonał się, że warto w jednym meczu korzystać i z Zatorskiego, i z Ignaczaka. W Gdańsku, w wygranych 3:1 i 3:0 spotkaniach z Iranem znalazł dla nich miejsce w meczowej "12". - Fajnie się z "Igłą" uzupełnialiśmy, on odpowiadał za obronę, a ja za przyjęcie i dobrze to wyglądało. Ale kiedy obaj jesteśmy w "12" zabieramy miejsce któremuś z przyjmujących lub środkowych, którzy są drużynie bardzo potrzebni - tłumaczy Zatorski. - Najgorsze, że ludzie z FIVB są niezdecydowani. Dostaliśmy jedno pismo, a później kolejne, z inną decyzją - denerwuje się Ignaczak.

Antiga jest spokojniejszy. - W połowie lipca dotarła do nas wiadomość, że na mistrzostwach będzie mogła grać cała "14", no i przez dwa tygodnie trenowaliśmy tak, jak graliśmy w Gdańsku, gdzie Paweł odpowiadał za przyjęcie, a Krzysiek za obronę. Ćwiczyliśmy ten wariant, ale od kilku dni obaj pracują już nad wszystkim w takim samym wymiarze, czyli po 50 proc. czasu poświęcając i na przyjęcie zagrywki, i na obronę - tłumaczy trener, raz jeszcze podkreślając, że do dyspozycji chce mieć obu, dlatego zrezygnuje albo z jednego z przyjmujących, albo środkowych.

Więcej o: