Siatkówka. Heynen, Gruszka czy Kowal? PZPS wreszcie wybierze trenera reprezentacji Polski

- Kandydaci mogą uzupełnić swoje analizy i koncepcje. Przewidziane są także pytania ze strony członków zarządu - mówi Janusz Uznański, rzecznik prasowy Polskiego Związku Piłki Siatkowej. W środę działacze jeszcze raz spotkają się z Vitalem Heynenem, Piotrem Gruszką oraz Andrzejem Kowalem i jednego z nich wybiorą na trenera męskiej reprezentacji. Głosowanie 20-osobowego zarządu zakończy trwające pięć miesięcy poszukiwania nowego selekcjonera.
Vital Heynen Vital Heynen JAKUB PORZYCKI

Pierwszą turę wygrał Heynen. Czy drugą też wygra?

Zostało ich trzech, bo tak PZPS zdecydował w styczniu. Heynen, Gruszka i Kowal przedstawiali już swoje projekty, odpowiadali na pytania, zostali nawet wstępnie ocenieni. Jeszcze niedawno najwyżej stały akcje Belga. To trener, który we wrześniu z reprezentacją swego kraju zajął czwarte miejsce w mistrzostwach Europy rozgrywanych w Polsce. Tych samych, z których nasza drużyna odpadła już po przegranym barażu o ćwierćfinał ze Słowenią. To po tej porażce posadę stracił - zaledwie dziewięć miesięcy po zatrudnieniu - Ferdinando De Giorgi.

Heynen wspomnienia związane z Polską ma bardzo dobre. Nie tylko osiągnął tu dobry wynik poprzedniej jesieni. W 2014 roku w Katowicach wywalczył z Niemcami brązowy medal mistrzostw świata. Dobrze pracowało mu się też kilka lat temu w PlusLidze.

Jacek Kasprzyk Jacek Kasprzyk JAKUB PORZYCKI

Część ciągle chce Polaka

Słynący z niekonwencjonalnych metod szkoleniowych Belg nadal uchodzi za głównego kandydata do objęcia naszej reprezentacji. Ale w federacji cały czas mocna jest też frakcja, która chce, by po latach Polaków poprowadził wreszcie polski trener (ostatnim był Stanisław Gościniak pracujący z kadrą w 2003 i 2004 roku). Długo tego pomysłu bronił prezes PZPS-u. Już w dniu zwolnienia De Giorgiego przypominał słowa rosyjskiego supertrenera Władimira Alekny o tym, że najlepiej dla reprezentacji jest gdy prowadzi ją krajowy trener. Bo to ułatwia kontakt między nim, a zawodnikami. W październikowej rozmowie z prezesem na Sport.pl wskazywaliśmy, że problemem może być znalezienie polskiego szkoleniowca z odpowiednimi kwalifikacjami. Pytaliśmy:

- Rok temu organizowaliście konkurs na trenera kadry i nie zgłosił się żaden Polak. Wtedy nikt nie był gotowy, a co się zmieniło przez rok, że teraz reprezentację ma przejąć właśnie Polak?

- Rok dłużej pracowali, są o rok starsi - odpowiadał prezes.

Dziś związek nie jest przekonany, że to wystarcza. Ale - choć podobno naciskają na to sponsorzy - nie jest też przekonany do oddania kadry w ręce Heynena. Dlatego procedura wyboru nowego trenera trwa tak długo.

Trudno dać wiarę zapewnieniom, że wszystko jest pod kontrolą, bo od początku nikt nie zamierzał się spieszyć. Prezes obiecywał przecież cztery miesiące temu: "Będziemy chcieli określić się w miarę szybko, żeby nowemu trenerowi dać komfort oglądania ligi".

Piotr Gruszka i siatkarze GKS-u Katowice Piotr Gruszka i siatkarze GKS-u Katowice GRZEGORZ CELEJEWSKI

Pół godziny dla każdego. Tylko po co?

PZPS określi się dopiero po jeszcze jednym przesłuchaniu kandydatów. - Powiem szczerze, że nie wiem, jak będzie wyglądało spotkanie 7 lutego. Powiedziano nam, że cała trójka ma się stawić podczas zebrania zarządu i ponownie przedstawić swoją koncepcje na kadrę. Myślę, że nie nakażą mi od podstaw opisać mojego pomysłu, bo nic się nie zmieniło, ale będę musiał przedstawić go w skrócie - mówił nam kilka dni temu Gruszka.

Wszyscy są zmęczeni sytuacją. Może najmniej Heynen, który na co dzień nie przebywa w Polsce. - Kandydaci mogą uzupełnić swoje analizy i koncepcje oraz wprowadzić do nich nowe elementy. To będzie zależeć od kandydatów - tak Uznański tłumaczy zasadność kolejnego spotkania. Z każdym z kandydatów zarząd chce rozmawiać przez 30 minut. - Przewidywanie są także pytania ze strony członków zarządu - informuje rzecznik.

Powrót do metody sprzed kilkunastu lat

Podsumowaniem tych spotkań będzie głosowanie. Uznański potwierdza, że udział w nim wezmą wszyscy członkowie zarządu. Rzadko dzieje się w związkach sportowych tak, że selekcjonerów wybiera się w trybie głosowania. Zwykle to zadanie prezesa. PZPS po raz ostatni wskazał szkoleniowca kadry przez głosowanie zarządu 13 lat temu, gdy postawił na Raula Lozano. To był pierwszy z zagranicznych trenerów, których licząc od Argentyńczyka mieliśmy już pięciu z kolei (po Lozano był Daniel Castellani, następnie Polskę prowadzili: Andrea Anastasi, Stephane Antiga i De Giorgi). Powrót do niemal zapomnianej metody pokazuje, że związek jest podzielony.

Asseco Resovia - PGE Skra Bełchatów 2:3 Asseco Resovia - PGE Skra Bełchatów 2:3 GRZEGORZ BUKAŁA

Heynen chce najmniej, Kowal - najwięcej

Zgoda jest podobno co do tego, ile można zapłacić trenerowi. I tu mamy zaskoczenie - najmniej zażyczył sobie Heynen, a najwięcej Kowal. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że Belg jest gotów prowadzić Polskę nawet za połowę tego, co dostawał De Giorgi. Wychodzi pięć tysięcy euro miesięcznie. O wiele więcej Kowal zarabia jako trener Resovii. Podobno PZPS uznał, że skoro Heynen nie ma wygórowanych oczekiwań, to jego konkurentom może przedstawić taką samą ofertę, jakiej oczekuje Belg. W środowisku pół żartem pół serio mówi się już, że Heynen psuje rynek.

I kadra, i klub? "Tak"

W związku z kwotą, jakiej oczekuje belgijski trener pojawiają się kolejne wątpliwości. Mianowicie czy selekcjoner będzie mógł równolegle pracować w klubie? Heynen liczy, że Polska byłaby dla niego szansą na duży, międzynarodowy sukces, na wymarzony medal olimpijski. A zarabiać chciałby nadal przede wszystkim w niemieckim VfB Friedrichshafen. Kowal miał wyższe oczekiwania finansowe wobec związku, bo najpewniej wiele razy słyszał, że ten chciałby mieć trenera na wyłączność. -  Pierwszy trener będzie pracować wyłącznie z reprezentacją - mówił nam Kasprzyk jesienią. - Będziemy wymagać regularnej obecności szkoleniowca na meczach ligowych, konsultacji z klubowymi trenerami i zawodnikami. Oczekujemy też zaangażowania trenera w pracę Szkoły Mistrzostwa Sportowego oraz dużej aktywności podczas rozgrywek młodzieżowych - argumentował. Ale sytuacja się zmieniła. - Tak - odpowiada krótko Uznański, gdy pytamy czy ostatecznie trener będzie mógł pracować i z kadrą, i z klubem.