Siatkówka. Bartosz Górski: Trener Serniotti miał cztery miesiące, by przygotować zawodników, a my nie widzieliśmy w ich formie żadnego progresu

- Budzimy sporo emocji, więc wiedzieliśmy, że roszada na stanowisku trenerskim pociągnie za sobą spore zainteresowanie - mówi Sport.pl prezes Asseco Resovii Rzeszów, Bartosz Górski.
Perungan Pojat Rovaniemi - Asseco Resovia 0:3 Perungan Pojat Rovaniemi - Asseco Resovia 0:3 www.cev.lu

W sezonie 2017/2018 Asseco Resovia Rzeszów gra "w kratkę", obecnie z 23 punktami zajmując 6. miejsce w PlusLidze. Za sobą ma porażki ze PGE Skrą, ZAKSĄ, Treflem i ONICO, a także zmianę trenera. Miejsce Roberto Serniottiego zajął ówczesny dyrektor sportowy klubu i były szkoleniowiec drużyny z Rzeszowa, Andrzej Kowal.

Trener Asseco Resovii, Andrzej Kowal Trener Asseco Resovii, Andrzej Kowal PATRYK OGORZAŁEK

Spodziewane kontrowersje

Spodziewał się pan wzbudzenia aż tak dużych kontrowersji poprzez ponowne zatrudnienie Andrzeja Kowala w roli szkoleniowca Resovii??

Bartosz Górski: - Oczywiście, że się spodziewałem - decyzja o zmianie szkoleniowca musi wzbudzać spore kontrowersje, zwłaszcza, jeżeli dotyczy takiego klubu jak Asseco Resovia Rzeszów. Zdajemy sobie sprawę z tego, że budzimy sporo emocji, więc wiedzieliśmy, że roszada na stanowisku trenerskim pociągnie za sobą spore zainteresowanie zarówno ze strony mediów, jak i kibiców.

Głosy sprzeciwu i aprobaty mieszały się ze sobą. To chyba potwierdza, że w środowisku siatkarskim Andrzeja Kowala albo się kocha, albo nie znosi?

- Andrzej Kowal jest jednym z najbardziej utytułowanych polskich trenerów ligowych - to jest kwestia bezdyskusyjna. Mimo to, jego osiągnięcia trenerskie wielokrotnie poddawane były krytyce, która, choć czasami bywała słuszna, jednak w swojej narracji, powinna cechować się większym obiektywizmem. Andrzej Kowal to człowiek, który gros swojego życia, zarówno jako zawodnik, a później trener, był związany z naszym klubem. Nasze środowisko jest świetnie wyedukowane siatkarsko, ale również nakłada sporą presję związaną z wynikiem sportowym, choć nie tylko. Równie ważny dla naszych sympatyków jest styl i charakter drużyny i często w ocenie pracy trenera, mimo zwycięstw, padały niepochlebne opinie o niskiej jakości gry. Choć, ja osobiście uważam, że lepiej brzydko wygrać, niż ładnie przegrać.

Być może nasz obecny trener nie jest osobą, która, jak kilku jego kolegów z branży, potrafi z łatwością poruszać się w świecie mediów - w związku z tym, jego nieautoryzowane wypowiedzi mogą budzić kontrowersje. Andrzej też zdaje sobie z tego sprawę i myślę, że po rozbracie z trenowaniem zespołu również w tym aspekcie będzie widać poprawę.

Asseco Resovia - ONICO Warszawa 0:3 Asseco Resovia - ONICO Warszawa 0:3 PATRYK OGORZAŁEK

Kto oczekiwał zmian?

Wspomniał pan o wymaganiach. To tylko kibice, czy również sponsorzy oczekiwali roszad po sezonie, w którym wypadliście poza podium PlusLigi?

- Bardzo trzeźwo patrzyliśmy na to, co wydarzyło się w poprzednim sezonie. A trener Kowal nie tłumaczył się żadnymi kontuzjami, regulaminami, czy moim zdaniem niedorzecznym systemem play-off. Winę wziął na siebie. Niezaprzeczalnie miejsce, które zajęliśmy nie było satysfakcjonujące. Oczywiście sponsorzy wykładają spore pieniądze na klub, ale kibice również tworzą znaczący procent naszego budżetu - i ich niezadowolenie także miało wpływ na taką decyzję.  

Szukaliśmy możliwości zmian, a za trenerem Serniottim stały spore sukcesy zdobyte z drużynami, które osiągały ponadprzeciętne wyniki, mimo nie najwyższych budżetów w Europie. Część zespołu na kolejny sezon zbudowana została przez Andrzeja Kowala, lecz włoski szkoleniowiec miał wpływ na obsadę rozegrania i przyjęcia.

To, że trener Kowal w czasie poprzedniego sezonu oddał się do dyspozycji Zarządu nie było dla pana znakiem, że być może stracił wiarę w wypracowany przez lata model Resovii? Mimo wszystko pozostał szkoleniowcem do końca sezonu 2016/2017, a teraz wrócił?

- Wiele słów, które Andrzej Kowal wypowiedział w okresie grudnia 2016 roku było pokłosiem presji, o której wspominałem - płynęła ona zewsząd, a trener uznał, że chciałby od tego odpocząć.

Ale pracuje on w Resovii w tych samych warunkach od wielu lat. To nie dziwne, że nagle zaczęły one przytłaczać?

- Trudno mi odpowiadać za trenera Kowala. Wiem natomiast, że reprezentowanie rok po roku tego samego klubu nie oznacza, że wykonuje się tę samą pracę i w takich samych warunkach. Choćby patrząc na ten sezon można powiedzieć, że rozgrywki będą bardzo zaskakujące i emocjonujące do końca.

W Rzeszowie w sezonie, w którym zdobyliśmy mistrzostwo Polski i drugie miejsce Ligi Mistrzów, graliśmy naprawdę fantastyczną siatkówkę i wszyscy oczekiwali kontynuacji tej mistrzowskiej formy przez następne lata. W rozgrywkach 2016/2017 trener Kowal miał w okresie przygotowawczym do nowego sezonu w zasadzie cały zespół i wydawało się, że już od początku ligi będziemy w stanie grać skutecznie i efektownie. Gdy tak się nie stało, a coraz częściej z trybun płynęły głosy niezadowolenia, Andrzej Kowal oddał się do dyspozycji Zarządu. Po rozmowie z Zarządem i Radą Nadzorczą postanowił jednak zostać w klubie.

Asseco Resovia - ONICO Warszawa 0:3 Asseco Resovia - ONICO Warszawa 0:3 PATRYK OGORZAŁEK

Nie było progresu

Wiele kontrowersji wzbudziło to, że kiedy nowy trener nie odniósł sukcesu z drużyną, podziękowaliście mu i na stanowisko powołaliście człowieka, który był dyrektorem sportowym, czyli odpowiadał bądź co bądź za skład, który miał do dyspozycji Roberto Serniotti. Strzał w kolano czy po prostu ironia losu?

- Nasza decyzja opierała się wyłącznie na logicznych przesłankach. Gra zespołu odbiegała od tego, czego można było oczekiwać, abstrahując nawet od składu "na papierze". Było widać, że czegoś brakuje, chociażby reakcji na poszczególne sytuacje. Trener Serniotti miał cztery miesiące, by przygotować wszystkich zawodników, a my jako zarząd nie widzieliśmy żadnego progresu w ich formie. Włoch był znany z tego, że z każdego składu był w stanie wyciągnać więcej, niż mogłoby się wydawać, ale tu się nie udało.

Brak chemii czy po prostu nie to stanowisko i nie ten człowiek?

- Mówienie o samej chemii byłoby spłyceniem problemu. To zespół ludzi, który zna się na siatkówce i jest w pełni profesjonalny. Roberto Serniottiemu zostawiliśmy koncepcję budowania składu - to, jak bardzo ma on być wyrównany i jaką rolę będą pełnić poszczególni zawodnicy. Sugerowaliśmy mu kilka rozwiązań, zarówno dotyczących składu, jak też pomocy w innych aspektach okołotreningowych. Jednak jego pomysł nie wypalił, nie widzieliśmy możliwości poprawy i były duże obawy, że nasza pozycja w lidze będzie bardzo niska. Wówczas pojawiła się myśl o zmianie na stanowisku szkoleniowym. Wiedzieliśmy też, jak wygląda rynek trenerski i kto jest w tym momencie dostępny.

Gheorghe Cretu rozstał się z Biełogorie Biełgorod...

- To akurat się ze sobą zbiegło i nie miało z nami nic wspólnego! A Andrzej Kowal był cały czas przy klubie, budował skład, obserwował treningi i znał wszystkich chłopaków, więc był naturalnym wyborem.

Asseco Resovia - ONICO Warszawa 0:3 Asseco Resovia - ONICO Warszawa 0:3 PATRYK OGORZAŁEK

Co nie wypaliło?

Resovię stać na sezon "przejściowy", "na dogranie się", czy też każdy poprzez oczekiwania jest docelowy?

- Nawet patrząc z boku można zauważyć zmianę w podejściu do drużyny i do sporej liczby młodych zawodników, którzy byli przez nas prowadzeni. Poza tym, mimo młodego wieku, Aleksander Śliwka, Bartek Lemański czy Michał Kędzierski są już ograni w ligowej rzeczywistości i trzeba od nich oczekiwać określonego poziomu.

Ten sezon może być nazywany przez media i kibiców "przejściowym", ale to nie oznacza, że gramy w nim o mniej. Przyzwoitym wynikiem będzie dla nas walka w czwórce.

Pytam, ponieważ słyszałam, że te rozgrywki nie miały być przejściowe, lecz być sezonem "super" Resovii. Wielkie nazwiska pokroju Łukasza Żygadło, większe pieniądze i przede wszystkim walka w Europie.

- Były takie plany i rozmowy.

Co nie wypaliło?

- Zaważyły różne czynniki - negocjacje z zawodnikami, które utknęły w pewnych punktach, również finansowych, finalny kształt drużyny, zaplecze trenerskie... Czasem drogi w negocjacjach się zbiegają, a innym razem nie - u nas miał miejsce ten drugi scenariusz.

Asseco Resovia nie dała rady mistrzowi Polski. ZAKSA Kędzierzyn-Koźle wygrywa na Podpromiu Asseco Resovia nie dała rady mistrzowi Polski. ZAKSA Kędzierzyn-Koźle wygrywa na Podpromiu GRZEGORZ BUKAŁA

Kryzysu nie ma, komfortu też nie

Mieliście bazować na pułapie finansowym porównywalnym do poprzednich sezonów, czy otrzymać większy?

- Operujemy na konkretnym planie finansowym, który kształtuje się najczęściej w marcu. Ostatecznie budżet jest niższy niż w poprzednich sezonach. Co będzie w kolejnych rozgrywkach? Trudno mi ocenić. Trener Kowal wypełnił swoje zadanie jako dyrektor sportowy i dzięki niemu mamy bazę kandydatów do gry. Z niektórymi z nich prowadzimy rozmowy, a co z nich wyjdzie - trudno powiedzieć.

W poprzednim okienku transferowym doszło do sporego przesunięcia czasowego w przy negocjacjach kontraktowych. Wszyscy czekali na to, co wydarzy się we Włoszech, gdzie każdy zwlekał z finalizacją kontraktu do samego końca - ostatecznie wszystko zamknęło się w dwóch tygodniach kwietnia. Mogę też zdradzić, że bardzo poważnie interesowaliśmy się zawodnikami, którzy koniec końców trafili do ligi włoskiej. To były dość głośne nazwiska.

Kryzysu w Resovii nie ma??

- Na sytuacja nie jest komfortowa, jeśli chodzi o miejsce w lidze. Cały czas walczymy o pierwszą szóstkę, aby dostać się do turnieju finałowego Pucharu Polski i awansować do play-off. Wierzę, że trener Kowal wraz z zespołem jest w stanie to uczynić. A ostatnie wyniki i podejście zawodników do pracy są dla mnie budujące.