Siatkówka. Vital Heynen: Czuję się tak, jakbym odkręcił kran i starał się osuszyć podłogę

- Czuję się tak, jakbym odkręcił kran i starał się osuszyć podłogę - mówi w rozmowie ze Sport.pl nowy selekcjoner polskiej kadry, Vital Heynen, po sobotniej sparingowej porażce z Kanadą 1:3.
RKonferencja prasowa nowego trenera polskiej reprezentacji siatkowki Vitala Heynena RKonferencja prasowa nowego trenera polskiej reprezentacji siatkowki Vitala Heynena %Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

W sobotę polska kadra zagrała pierwszy oficjalny sparing pod wodzą nowego selekcjonera, Vitala Heynena. Biało-czerwoni przegrali z Kanadą 1:3 w katowickim Spodku.

Był to mecz prób i błędów. W jego trakcie na boisku pojawili się tacy siatkarze, jak Bartosz Kwolek, Jan Nowakowski, Kacper Piechocki, Damian Schulz czy Michał Żurek, a sporo szans na grę dostał choćby Jakub Kochanowski. Trener pozwolił głównie zaprezentować się tym, którzy muszą nauczyć się walki na szczeblu reprezentacyjnym. Mimo to na parkiecie pokazali się również dobrze znani międzynarodowej publiczności Bartosz Kurek, Fabian Drzyzga, Michał Kubiak czy Grzegorz Łomacz.

Zimny prysznic czy dopiero rozgrzewka przed wielkim graniem - jak traktuje pan pierwszy oficjalny sparing reprezentacji Polski w katowickim Spodku?

Vital Heynen: - Zawsze chcę wygrywać - nie znoszę porażek. Patrząc na okoliczności, wiedziałem, że w sobotę nie będzie łatwo o zwycięstwo. Zdawałem sobie sprawę, że Kanada pod wodzą trenera Stephane'a Antigi zagra z nami na "maksa", lecz jednocześnie chciałem dać szansę na zaprezentowanie się młodszym lub mniej doświadczonym zawodnikom, którzy do tej pory rzadko występowali w kadrze.

Zaczęliśmy składem, w którym większość siatkarzy nie grała wcześniej w reprezentacji na poziomie seniorskim. Wynik dwóch pierwszych setów pokazał mi, że bardzo potrzebujemy ich w naszej grupie. To była idealna okazja do tego, by wdrażać ich w grę - był to jedynie sparing, jednak wciąż odbywał się on przy bardzo głośnej i licznej publiczności.

Musimy pamiętać, że pierwsze tygodnie wspólnej pracy będą pokazywały tym chłopakom różnicę pomiędzy grą w PlusLidze a w reprezentacji. Czeka ich długi proces siatkarskiego dorastania, który jest im bardzo potrzebny.

Traktuje to pan jako czas na eksperymenty czy realne przygotowanie do finalnej fazy sezonu?

- To absolutnie nie jest eksperyment, a proces nauki. Jeśli nie daje się szans na wzrost sportowy, to dlaczego oczekuje się, że ktoś będzie lepszym siatkarzem? To samo powiedziałem władzom Polskiego Związku Piłki Siatkowej podczas pierwszych rozmów. Siatkarska Liga Narodów jest ważna, ale trzeba dać w niej szansę młodszym. Jeśli nie wykorzystamy ich potencjału w tych kilkunastu nadchodzących meczach, to dlaczego mamy oczekiwać, że będą w idealnej formie przed mistrzostwami świata? Żeby nauczyć się lepszej gry, muszą przeżyć takie spotkania, jak to w Spodku. Mimo to wiem, że dla polskiej publiczności takie wyniki mogą być bolesne i trudne do przeżycia.

PZPS jest na nie gotowy?

- Nie wiem. Od pierwszego dnia uprzedzałem federację o takiej możliwości. Rzecz jasna mogę zagrać cały sezon z Dawidem Konarskim, Bartoszem Kurkiem, Fabianem Drzyzgą, Piotrem Nowakowskim, Michałem Kubiakiem i Pawłem Zatorskim, a na koniec powołać również Rafała Buszka. Gwarantuję, że wynik będzie lepszy, ale ceną za to będzie fakt, że polska siatkówka reprezentacyjna nie zrobi progresu.

Kiedy Paweł Zatorski i Mateusz Bieniek dołączą do zespołu?

- Paweł w niedzielę, Mateusz w kolejnym tygodniu. Zatorski jest świetnym libero, jednak muszę przygotować do gry osoby, które w przypadku urazu będą mogły go zastąpić. Jeśli coś przydarzy mu się przed mistrzostwami świata, a wcześniej stawiałbym tylko na niego, to na najważniejszej imprezie w sezonie moglibyśmy mieć spory problem.

Zrobię wszystko, by Michał Żurek nauczył się grać w kadrze. Na treningach jest niesamowity i choć w sobotę nie rozegraliśmy najlepszego spotkania w defensywie, to wszyscy dajemy sobie czas.

Maciej Muzaj - mówi się, że jest to bardzo utalentowany i wciąż młody atakujący, który ma jednak problem z grą w kadrze pod presją. Ma pan na to jakieś swoje rozwiązanie?

- Jeśli znałbym odpowiedź na to pytanie po jednym tygodniu pracy, to byłby cudownie! Mogę powiedzieć jedynie, że to był niezwykły tydzień poświęcony na ćwiczenia. W sobotę nie zaprezentowaliśmy nawet 50 procent tego, co udaje się grać zespołowi podczas zajęć w Spale.

Zabawne, bo w zeszłym roku w pierwszym meczu z belgijską kadrą mój zespół został zmieciony z parkietu w godzinę. Z Niemcami przegraliśmy inaugurujące spotkanie 1:3. Mam reputację trenera, który przegrywa pierwsze starcia. To dlatego, że chłopaki chcą wykonać to, o co ich proszę, ale nie są jeszcze w stanie tego zrobić. Dlatego zawsze powtarzam, że potrzebuję sześciu tygodni na to, by wszystko poukładać. W tym roku okres adaptacyjny przypada na rozgrywki Siatkarskiej Ligi Narodów.

Vital Heynen Vital Heynen JAKUB PORZYCKI

Polski Związek Piłki Siatkowej przy każdej roszadzie trenerskiej w pierwszych tygodniach mówi o wielkich zmianach, do jakich doszło w drużynie i o tym, że atmosfera jest wspaniała. Jak to wygląda z pana perspektywy?

- Byłem zaskoczony tym, jak dobrze jest między nami. To ciekawe, ale nie widzę różnicy w atmosferze w stosunku do tego, czego doświadczyłem w Belgii i Niemczech. Początki zawsze są podobne. Zespół się ze sobą oswaja. Wszyscy po tygodniu pracy oczekują cudu, jednak on nigdy się nie zdarza. Pozostaje tylko ciężka praca i miłość do siatkówki.

Jak się pan czuje w momencie, kiedy wymarzone wyzwanie w końcu stało się rzeczywistością?

- Czuję się tak, jakbym odkręcił kran i starał się osuszyć podłogę. Można osuszyć jedną część, ale na drugiej jest znów pełno wody.

Wie pan, w Polsce na zawór służący do zamykania i otwierania dopływu wody mówimy "kurek"? Może to właśnie Kurek jest odpowiedzią?

- Oczywiście, mogę go użyć, haha! Będę jednak obstawać przy tym, że moim "kurkiem" będą wszyscy polscy reprezentanci.