Polska liga nie jest najsilniejszą w Europie. Wyżej klasyfikowane są ligi w Rosji i Włoszech, a o miejsce na podium walczą też Turcy, z ogromnymi pieniędzmi. W każdej z tych lig siatkarze mogą zarabiać dużo więcej niż w Polsce, a jednak to w PlusLidze zagra w tym sezonie aż 19 medalistów mistrzostw świata, w tym aż 13 złotych. Żadna inna liga na świecie nie może się pochwalić taką ich liczbą. Ze składu reprezentacji Polski, która stanęła na najwyższym stopniu podium tylko Michał Kubiak gra poza granicami kraju. Przed sezonem przeniósł się do tureckiego Halkbanku Ankara, który wykupił jego kontrakt z Jastrzębskiego Węgla. Pozostali gracze będą występować przed polskimi kibicami. Najwięcej mistrzów ma Asseco Resovia, bo aż pięciu, czterech gra w PGE Skrze Bełchatów. Mistrzowie świata w naszej lidze grali tłumnie także w sezonie 1974/75, czterdzieści lat temu, ale wtedy nikt nie myślał o występach obcokrajowców w Polsce. Dlatego ten sezon będzie pierwszym tak wyjątkowym.
![]() |
![]() |
| ASICS BUTY SIATKARSKIE MĘSK... | Mikasa YV-3 |
| Sprawdź ceny ? | Sprawdź ceny ? |
Tłum medalistów mistrzostw świata w PlusLidze to nie tylko zasługa naszych siatkarzy, to także spora rzesza brązowych medalistów światowego czempionatu, Niemców. Przez lata przyjęło się, że to Polacy wyjeżdżają za pracą do Niemiec. Marzeniem każdego piłkarza z Polski jest gra w niemieckiej lidze. W siatkówce jest inaczej. - Polska to raj do gry w siatkówkę - mówili niemieccy siatkarze podczas mistrzostw świata. Fani przyjęli ich bardzo miło, a w trakcie finału oni wraz z fanami dopingowali Polaków. Później wspólnie tańczyli. Teraz jednak znów zmierzą się na boisku, bo w PlusLidze zagra aż sześciu siatkarzy z tamtej ekipy: Ferdinand Tille (PGE Skra Bełchatów), Sebastian Schwarz (Lotos Trefl Gdańsk), Denys Kaliberda (Jastrzębski Węgiel), Dirk Westphal i Lukas Kampa (Cerrad Czarni Radom) oraz Jochen Schops (Asseco Resovia). Oprócz medalistów, w PlusLidze zagra także 11 innych uczestników wrześniowych mistrzostw świata.
Po raz pierwszy w PlusLidze, która od kilku sezonów jest już zawodową (bez awansów i spadków), zagra aż 14 drużyn. Jeszcze dwa sezony temu w siatkarskiej ekstraklasie występowało tylko 10 drużyn. Później dołączono kolejne dwie, a teraz w ekstraklasie zagrają także Cuprum Mundo Lubin i MKS Banimex Będzin. A to oznacza, że liczba meczów w całym sezonie przekroczy 200! Gdy w PlusLidze występowało 10 drużyn, w rundzie zasadniczej grano 90 spotkań. Rok temu było ich już 122, a w nowym 182! To niemal 30 procent więcej emocji niż w poprzednich rozgrywkach. A to przecież tylko runda zasadnicza. Do tego dochodzą jeszcze play-offy, więc w sumie ilość meczów w sezonie przekroczy 200 i to z dobrym nawisem.
Więcej drużyn, więcej meczów, a sezon i tak musi skończyć się początkiem maja. Później bowiem znów ruszają rozgrywki reprezentacyjne. Wobec tego władze ligi musiały mocno zmodyfikować play-offy. W pierwszej rundzie, w walce o miejsca 1-8 nie będzie już grania do trzech wygranych meczów, a tylko do dwóch. Później wiele się nie zmienia. W rywalizacja o niższe pozycje zmian będzie sporo. Drużyny zagrają tylko dwumecz, a jego zwycięzcę może wyłonić nawet "złoty set", tak jak w europejskich pucharach. W tych rundach play-off za wygraną 3:0 i 3:1 zespół otrzyma trzy punkty, za 3:2 dwa, a za porażkę 2:3 jeden. Jeśli po dwóch spotkaniach obie drużyny będą miały tyle samo punktów, zagrają dodatkowego seta, rozgrywanego do 15. Jego zwycięzca awansuje do gier o wyższe miejsca.
Zmiany mogą dotknąć także rywalizację o mistrzostwo Polski, a praktycznie samego jej finału. Władze ligi opromienione sukcesem w meczu otwarcia mistrzostw świata na Stadionie Narodowym głośno mówią już o organizacji jednego spotkania o złoto, w neutralnej hali, np. w Arenie Kraków. Na taki krok zdecydowali się kiedyś Włosi. Tam jeden mecz przez kilka sezonów decydował o złotych medalach. Ostatnio jednak w tamtejszej lidze wrócono do starego systemu, grania do kilku zwycięstw. Taki jest też wstępny plan w PlusLidze. W odróżnieniu od poprzednich sezonów mecze finałowe mają się odbywać na zmianę, raz u jednej, raz u drugiej drużyny (wcześniej grano po dwa mecze), właśnie tak jak we Włoszech. Złoto zdobędzie ten, kto wygra trzy mecze. Jeśli miałoby się to zmienić, decyzja zostanie podjęta do końca roku, takie są przynajmniej zapewnienia władz ligi.
Większa liga to też okazja do zaprezentowania się na ekstraklasowych boiskach dla większej ilości siatkarzy. To też możliwość powrotu do tej ligi dla niektórych z nich. W PlusLidze zagrają znowu choćby Marcel Gromadowski czy Łukasz Kadziewicz. Szczególnie ten drugi powinien dodać lidze kolorytu. To pierwszy polski gracz, który grał w najmocniejszych ligach świata, czyli w Rosji i we Włoszech. Srebrny medalista mistrzostw świata z 2006 roku. Na kilka lat zniknął z oczu polskich kibiców. Wrócił nie tylko jako siatkarz, ale także reporter. Znany jest nie tylko z mocnych uderzeń ze środka, ale także mocnych słów w wywiadach i materiałach, które sam kręci. Teraz będzie miał okazję pokazać, że nie zapomniał jak się gra na najwyższym poziomie. Do Polski wrócił też trener Andrea Anastasi, który prowadził polską kadrę przed Francuzem Stephanem Antigą. Teraz będzie pracował w Gdańsku, gdzie ściągnął m.in. Mateusza Mikę, objawienie sezonu reprezentacyjnego, siatkarza, który ostatni sezon spędził we Francji.
PlusLiga w tym sezonie będzie nie tylko wzorem dla innych jeśli chodzi o ilość medalistów mistrzostw świata, ale także technologię zastosowaną w rozgrywkach. Po raz kolejny stosowany będzie elektroniczny protokół zawodów, który zastąpił zwykły, papierowy. Ten ma zmniejszyć do minimum ilość błędów wynikających z wypełniania jedynego dokumentu z meczu. Podobnie też jak w poprzednich sezonach sędziowie będą mogli korzystać z wideoweryfikacji, tej samej która była na mistrzostwach świata. Tutaj przewyższamy ligi rosyjską i włoską, gdzie możliwości sprawdzania sytuacji są bardzo ograniczone. W Polsce można sprawdzać praktycznie wszystko. I dobrze, że przy tym pracować będą polscy sędziowie, bo ci na mistrzostwach nie do końca sobie z tym radzili.
Jeśli ktoś byłby w stanie wskazać faworyta tegorocznych rozgrywek i trafić podium mistrzostw Polski, mógłby pewnie zgarnąć niezłą kasę na koniec sezonu. Kandydatów do medali jest czterech: PGE Skra Bełchatów, Asseco Resovia, Jastrzębski Węgiel i ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Kilka ciekawych ekip też może powalczyć i namieszać. - Niespodzianki będą na pewno w trakcie sezonu. Ale co będzie w play-offach nie mam pojęcia - mówi Andrzej Kowal, trener Asseco Resovii. Są też zespoły, dla których sukcesem będzie walka o play-off. Ale w nich natomiast szansę gry dostaną młodzi siatkarze, którzy za kilka lat będą mogli stać się gwiazdami ligi.
MKS Banimex przegrał półfinałową rywalizację, ale miejsce w czwórce sprawia, że może się starać o miejsce w PlusLidze fot. www.mks-mos.bedzin.pl
Skra Bełchatów świętuje mistrzostwo Polski Fot. Tomasz Sta?czak / Agencja Wyborcza.pl