Jeśli mamy szukać przewagi nad Rosjanami na poszczególnych pozycjach, to właśnie na rozegraniu nasi siatkarze mogą prezentować się nieco lepiej od rywali. Przede wszystkim Polacy mają dwóch rozgrywających o zupełnie różnym stylu gry. Doświadczony Paweł Zagumny, przy dobrym przyjęciu jest w stanie rozrzucić każdy blok, gra jednak spokojniej i dokładniej. Młodszy Fabian Drzyzga jest bardziej nieobliczalny, szybszy przy dogrywaniu do skrzydeł, ale i trochę niedokładny. Zmiana stylu gry reprezentacji przy zmianie jednego na drugiego rozgrywającego jest na tyle duża, że rywale muszą przestawić się na sposób myślenia w bloku i obronie. I to może być nasz atut. Do końca nie wiadomo bowiem, który z nich zagra.
A ekipie Rosji za rozegranie odpowiada dwójka bardziej doświadczonych graczy (oczywiście od Drzyzgi): Sergey Grankin i Sergey Makarov. Żaden z nich nie jest jednak wirtuozem rozegrania, a raczej solidnym siatkarzem, z przebłyskami. Rosjanie zresztą od kilku lat mają problem z obsadą tej pozycji i za wcześniejsze porażki często obwiniali właśnie wchodzącego do kadry Grankina.
Ten ustabilizował teraz formę, ale daleko mu choćby do Brazylijczyka Bruno Rezende. A z rozszyfrowaniem gry tego przecież Polacy sobie poradzili. Do tego Grankinowi szybko puszczają nerwy, a wtedy robi się jeszcze bardziej niedokładny, tak jak to miało miejsce w środowym spotkaniu z Brazylią.
Plus dla Polski
Rosjanie po igrzyskach olimpijskich przeszli na tej pozycji prawdziwą zmianę pokoleń. W obecnej kadrze nie ma już doświadczonych trzydziestolatków, a w ich miejsce pojawiła się grupa młodszych graczy, z których najstarszy Dmitriy Ilinykh ma dopiero 27 lat. Trzej pozostali Denis Biriukov, Alexey Spiridonov, Sergey Savin to 26-latkowie, ze sporym jednak już doświadczeniem.
Jeśli chodzi o ogranie na najważniejszych imprezach, to Polacy też nie mają się czym pochwalić. Jedynym doświadczonym przyjmującym naszej ekipy jest przecież Michał Winiarski, który na dodatek ma problemy z plecami. Rafał Buszek debiutuje na takiej imprezie, a Mateusz Mika po raz pierwszy w kadrze gra tak wiele. Pomiędzy nimi i Winiarskim jest jeszcze Michał Kubiak, który jednak zazwyczaj w kadrze był zmiennikiem.
Jeśli Winiarski dojdzie do siebie na mecz z Rosją, nasi siatkarze zaczną pewnie z nim i Miką. A to oznacza, że bazować będziemy na bardzo dobrym przyjęciu, co było znakiem rozpoznawczym naszej drużyny na tym turnieju. Rosyjscy gracze z kolei to bardziej ofensywni zawodnicy, którzy miewają problemy w przyjęciu. I w tym trzeba szukać naszej szansy. Tak w rozgrywkach w II rundzie Rosjan załatwiła Brazylia.
W ofensywie plus dla Rosjan, w defensywie dla Polaków.
Tutaj jakby nie liczyć przewagę będą mieć Rosjanie, za sprawą niesamowicie sprawnego i wysokiego Dmitrija Muserskiego. Ten ''wieżowiec'' ma aż 218 cm wzrostu i nawet najwyższemu z Polaków, Marcinowi Możdżonkowi (211 cm) daleko do niego.
Także jednak grą. Muserski jest znakomity w bloku i ataku, często bijąc ponad rękami rywali. W zagrywce potrafi seriami posyłać bardzo mocne piłki, które często kończą się asami. Gdy rozgrywający mają tylko piłkę przy siatce, z chęcią korzystają z jego usług, a on często bywa najlepiej punktującym graczem swojego zespołu, co w siatkówce jest rzadkością.
Ale środek Rosji to nie tylko Muserski. Rosjanie na tej pozycji mają kim straszyć. Artem Volvich i Nikolay Apalikov to gracze najwyższego formatu i zatrzymać ich na środku nie jest łatwo.
Większe problemy mogą tu mieć Polacy, bo na dobrą sprawę od początku mistrzostw tylko Karol Kłos prezentuje się dobrze i w ataku i w bloku. Od kilku spotkań odnaleźć nie może się Piotr Nowakowski. Na szczęście dobre zmiany daje mu Marcin Możdżonek, ale na dobrą sprawę nie wiadomo jak spisze się, występując od początku spotkania.
Tutaj więc plus jest po stronie Rosjan.
Młody Paweł Zatorski, czy dwójka Rosjan: doświadczony Artem Ermakov i dziesięć lat młodszy Valentin Golubev? Zatorski wygrał rywalizację w polskiej kadrze z Krzysztofem Ignaczakiem, a to już stawia go wysoko wśród graczy na tej pozycji na świecie. ''Zator'' zresztą prezentuje się znakomicie na tych mistrzostwach, czego nie można powiedzieć o obu graczach Sbornej.
Rosjanie grają w tym turnieju raz jednym, raz drugim libero. Czasami na dwóch, jak w spotkaniach z Brazylijczykami. W spotkaniu II fazy starszy Ermakov nakazał nawet młodszemu koledze zejść z boiska, bowiem ten nie radził sobie zupełnie z zagrywkami rywali. A Ermakov to ten pierwszy libero tej kadry, choć niewiele lepszy. W obronie obaj nie zachwycają, zresztą gra defensywna jest największą bolączką całej rosyjskiej drużyny. Zdecydowanie lepiej w tym elemencie wypadają Polacy z Zatorskim.
Tutaj plus dla naszych siatkarzy.
Mariusz Wlazły i Dawid Konarski kontra... no właśnie, nie do końca wiadomo kto. Rosjanie na mistrzostwa świata przyjechali z dwoma atakującymi, Nikolajem Pavlovem i Pavlem Morozem. Pierwszy jednak w trakcie turnieju miał problemy ze zdrowiem i wylądował na trybunach. Jakby tego było mało, to w ostatnim pojedynku drugiej rundy skręcenia kostki doznał Moroz i on z Polakami na pewno nie zagra.
W czwartek na boisko wyjdzie zapewne Pavlov, który grał już w środę z Brazylią. I był liderem swojego zespołu. Czy jednak kontuzja pozwoli mu zagrać dwa mecze na dobrym poziomie dzień po dniu?
Jakby nie było to Mariusz Wlazły na pewno nie musi czuć się gorszym od niego. Nasz atakujący jest prawdziwym liderem zespołu, kończy najważniejsze i najtrudniejsze piłki. Rzadko popełnia błędy w ataku. Ma jeszcze na tym turnieju spore rezerwy jeśli chodzi o zagrywkę.
Dawid Konarski natomiast pokazał, szczególnie w meczu z Brazylią, że może dać pożyteczne zmiany. Potrafi skutecznie zagrać blokiem, pogonić rywali zagrywką, a do tego też obić blok.
Tutaj delikatny plus dla Polaków.
Z jednej strony niezwykle doświadczony Andriej Woronkow, z drugiej żółtodziób Stephane Antiga. Temu drugiemu za doświadczenie robi jednak asystent Philippe Blain, który szkoleniowcem jest od dawna. Który ze szkoleniowców ma przewagę?
Woronkow zdołał już m.in. wygrać Ligę Mistrzów, Antiga też, ale jako zawodnik. Jako trener dopiero stawia pierwsze kroki. Może za późno robi zmiany w trakcie meczu, może stawia sztywno na tego czy innego zawodnika, choć ten jest daleko od wyjściowej formy. Może. Ale na razie szczęście jest po jego stronie, a to niezwykle ważne. Nie bał się też na początku swojej przygody z reprezentacją podjąć trudnych decyzji, z tą o skreśleniu Bartosza Kurka na czele. Zbudował natomiast zespół, który nie załamuje się nawet w najtrudniejszej sytuacji.