MŚ w siatkówce 2014. Ignaczak, Wlazły, Nowakowski. Co robią na boisku? [FOTO, WIDEO]

To, że w meczu siatkówki zwycięża zespół, który wygra trzy sety wie chyba każdy. A o co chodzi w siatkówce? Co robią poszczególni gracze? Kto w danym zespole jest za co odpowiedzialny? Oto mały przewodnik.

Dwunastu w składzie, sześciu na boisku

Przyjrzyjmy się naszej reprezentacji, którą w mistrzostwach poprowadzi Francuz Stephane Antiga. Do niedawna przyjmujący PGE Skry Bełchatów powołał na mistrzostwa czternastu siatkarzy, z których każdy ma zupełnie inne zadania. Jest po dwóch rozgrywających, atakujących i libero, a także po czterech przyjmujących i środkowych bloku. Każdy odpowiedzialny za co innego.

W trakcie meczu do dyspozycji szkoleniowca pozostaje jednak dwunastu graczy. Jeśli nie ma żadnej kontuzji, zazwyczaj w zespole znajduje się dwóch rozgrywających, dwóch atakujących, czterech przyjmujących, libero i trzech środkowych bloku.

Na boisku jednocześnie grać może jednak tylko sześciu siatkarzy: rozgrywający, atakujący, dwóch przyjmujących oraz dwóch środkowych. Jednego z tych ostatnich na kilka akcji zmienia libero, gdy środkowy znajduje się w drugiej linii. A kto za co odpowiada?

Mózg drużyny

W każdym zespole bardzo ważna jest pozycja rozgrywającego. To tzw. ''mózg drużyny''. Przez tego zawodnika przechodzi praktycznie każda z akcji. To on rozdziela piłki do kolegów, wystawia. To on stara się zmylić blok rywali, by pozostałym graczom jego zespołu atakowało się łatwiej. Znakomicie jest, gdy piłka wystawiona jest dokładnie do zawodnika, a po drugiej stronie siatki skacze np. jeden rywal.

- To zawodnik, który w meczu najwięcej skacze, bo teraz niemal każdą piłkę wystawia się w wyskoku - mówi Michał Mieszko Gogol, statystyk Asseco Resovii odpowiedzialny za rozpracowywanie rywali. Przez ostatnie trzy lata pracował w kadrze, którą prowadził Włoch Andrea Anastasi, a wcześniej współpracował też w żeńskiej kadrze z Marco Bonittą. Był także w sztabach reprezentacji młodzieżowych. - Rozgrywający to mózg drużyny, szybki, błyskotliwy. Musi sprawnie i szybko myśleć, być trochę charakterny, bo to on rządzi na boisku. On decyduje o tym kto i kiedy będzie atakował. Musi być też odpowiedzialny, ale mieć pewną dozę szaleństwa by zaskakiwać blokujących rywali - dodaje.

- To taki dystrybutor, jak procesor w komputerze. Przez niego przechodzą wszystkie najważniejsze procesy, które dzieją się na boisku - mówi obrazowo Gogol.

W reprezentacji Polski za rozegranie odpowiadają Fabian Drzyzga i Paweł Zagumny.

Główny bombardier

W wyjściowym ustawieniu, po przekątnej z rozgrywającym, występuje atakujący. Na boisku w jednym momencie jest jeden taki gracz, którego zadaniem jest kończenie akcji. Atakujący nie przyjmuje zagrywek rywali, chyba że sytuacyjnie. Zazwyczaj gra na prawym skrzydle, za wyjątkiem kilku akcji, gdy musi atakować po lewej stronie siatki.

Atakujący zazwyczaj jest graczem, który zbija w meczu najwięcej razy, zarówno spod siatki, jak i zza linii trzeciego metra (tzw. drugiej linii). Przez to, że atakuje największą ilość piłek, często jest też najlepiej punktującym graczem swojej ekipy. Ma też niejednokrotnie bardzo utrudnione zadanie, bowiem większość sytuacyjnych piłek, które są bronione w głębi boiska, jest wystawianych właśnie do niego. Musi wtedy często atakować na potrójnym bloku rywali.

- Najbardziej przyjemna pozycja na boisku. Facet ma za zadanie w dowolny dla siebie sposób skończyć atak - siłowo, technicznie, czy obić na blok - wyjaśnia M. M. Gogol i dodaje: - Są dwa rodzaje atakujących: kierunkowi, którzy nie mają dużych parametrów, ale wykorzystują spryt i technikę, oraz tzw. ''młoty?. Ci zawodnicy dostają piłkę wysoką, biją nad blokiem, ale przełamują ręce, biją mocno. To na nich się opiera gra, oni dostają najwięcej piłek w meczach, są zazwyczaj najlepiej punktującymi zawodnikami drużyn.

W reprezentacji Polski na pozycji atakującego grają Mariusz Wlazły i Dawid Konarski.

Przyjąć i zaatakować

Znacznie trudniejsze zadanie od atakującego mają przyjmujący, których na boisku zawsze jest dwóch. Wraz z libero odpowiadają na początek za przyjęcie serwów rywali i jak najdokładniejsze dogranie piłki do rozgrywającego. Podobnie jak rozgrywający z atakującym stoją w stosunku do siebie po przekątnej, tak aby jeden zawsze był w pierwszej linii pod siatką.

W ataku zazwyczaj zbijają z lewego skrzydła. Jest jednak wyjątek, gdy jeden z nich, w jednym ustawieniu, musi atakować z prawego skrzydła. Dzieje się tak w momencie, gdy na lewym skrzydle znajduje się atakujący.

Często też przyjmujący będący w obronie atakują piłkę z kombinacyjnego rozegrania, z tzw. szóstej strefy, czyli ze środka drugiej linii. Przy szybkim i precyzyjnym rozgrywającym niejednokrotnie te ataki wyglądają jak uderzenia spod siatki.

- W siatkówce występuje podział na przyjmujących ofensywnych i defensywnych. Ci co potrafią dobrze robić obie te rzeczy jest na świecie niewielu. Zresztą nazwa przyjmujący jest tylko umowna, bardziej jest to skrzydłowy. Zawodnicy ci zaangażowani sa w największą liczbę elementów: atakują, przyjmują, bronią, blokują, czasami też w sytuacyjnych piłkach wystawiają. Są najbardziej zaangażowani w mecz - tłumaczy Gogol. - Przyjmujący musi być najbardziej wszechstronnie wyszkolony. Najważniejsze jest jednak przyjęcie na niezłym poziomie. Bez tego nie można grać - dodaje.

W każdej z drużyn zazwyczaj występuje jeden gracz bardziej defensywny, odpowiedzialny za przyjęcie i jeden bardziej ofensywny. - Najlepiej mieć dwóch kompletnych - śmieje się M. M. Gogol i dodaje: - Zazwyczaj jest tak, że ma się w drużynie jednego zawodnika, którzy nie przyjmuje najlepiej i szuka się do niego tego, który to potrafi. Rzadko bywa inaczej.

Na mistrzostwach świata w reprezentacji Polski na tej pozycji grać będą Rafał Buszek, Michał Kubiak, Mateusz Mika i Michał Winiarski.

Zablokować, zaatakować

Zupełnie inne zadania na boisku mają środkowi bloku, których w wyjściowym składzie zawsze jest dwóch. Obaj środkowi razem na boisku to jednak rzadkość, bowiem zdarza się to tylko w momencie, gdy jeden z nich zagrywa. W innych akcjach na placu gry zostaje tylko ten, który akurat jest pod siatką. Drugiego zmienia libero.

Środkowi bloku, jak sama nazwa wskazuje, mają za zadanie blokować ataki rywali. Muszą rozszyfrować najpierw rozgrywającego przeciwników i ze środka siatki przemieszczać się do skrzydeł, by dołączyć z blokiem do jednego z kolegów, bądź też zostać na środku czekając na atak ich vis a vis po drugiej stronie siatki.

Środkowi jednak często też atakują z tzw. krótkiej, ze środka siatki. Środkowy znajdujący się pod siatką musi iść do ataku praktycznie w każdej akcji, piłkę dostaje rzadziej. Imitując jednak atak stara się oszukać rywala po drugiej stronie siatki, by ten skoczył do bloku do niego, a nie do kolegi na skrzydle, czy atakującego ze środka drugiej linii, do którego rozgrywający akurat pośle piłkę.

- To najtrudniejsza pozycja na boisku. Siatkówka jest bardzo szybką i dynamiczną dyscypliną. Środkowy tak naprawdę uczestniczy w trzech elementach gry: bloku, ataku i zagrywce i w takiej kolejności ocenia się jego jakość - tłumaczy były statystyk reprezentacji Polski, uczestnik igrzysk olimpijskich w Londynie. - Pozycja jest o tyle trudna i niewdzięczna, że jak rozgrywający go zgubi, to jest to zawsze wina środkowego, a jak dojdzie do bloku, to z kolei oczywistość. A tak naprawdę jak rozgrywający ma dobre przyjęcie, to w 70-80 procent przypadków, gdy jest to zawodnik na dobrym poziomie, i tak zgubi blok - dodaje Mieszko Gogol.

Ale dobrze czytający grę środkowy, to jeszcze nie wszystko. - Nawet jak taki zawodnik pójdzie w dobre miejsce, to nie ma gwarancji że zablokuje rywala. Musi najpierw podjąć decyzję gdzie pójść, później zdążyć do bloku czyli być szybki, a do tego jeszcze dobrze przełożyć ręce. By zablokować musi spełnić za każdym razem te trzy rzeczy - kończy Gogol.

W kadrze Stephana Antigi środkowymi bloku są Karol Kłos, Marcin Możdżonek, Piotr Nowakowski i Andrzej Wrona.

Facet od czarnej roboty

Najmniej widoczny na boisku (choć gra w innym kolorze koszulki niż koledzy), ale równie ważny jak cała reszta drużyny. Mowa o libero, czyli facecie od czarnej roboty. Libero na boisku może być tylko jeden i może grać jedynie w drugiej linii. Nie może atakować, zagrywać, blokować. Nie może nawet próbować skakać do bloku, bo popełniłby błąd. Na fajerwerki nie może więc sobie pozwolić.

W drugiej linii zastępuje zazwyczaj środkowego bloku, który po wykonanej zagrywce opuszcza boisko. Wraca dopiero, gdy ma iść pod siatkę. Wtedy libero ma chwilę odpoczynku, ale za chwilę zmienia kolejnego środkowego.

Jego zadanie jest niezwykle ważne, ale mało efektowne. Ma przyjmować zagrywki rywali, wspomagać kolegów przyjmujących i przechwytywać jak najwięcej serwów przeciwników. Oczywiście dogrywając je jak najlepiej do rozgrywającego. Do tego libero odpowiedzialny jest za grę w obronie, czyli podbijanie ataków przeciwników. W tym elemencie grają wszyscy zawodnicy na boisku, ale to właśnie zawodnicy libero zazwyczaj mają na swoim koncie najwięcej podbitych ataków rywali.

Czasami libero musi też zastąpić rozgrywającego, gdy ten podbije zbicie przeciwnika. Wtedy często to on wystawia piłkę do kolegów. Musi jednak uważać, bo gdy odbije piłkę palcami w polu ataku (w obrębie trzech metrów od siatki), to kolega nie może jej zaatakować, gdy piłka znajduje się powyżej górnej taśmy. Wtedy popełniłby błąd. Musi więc ją tylko przebić.

Rola libero na boisku często jest niewdzięczna, bowiem trudno dostrzec każdorazowe dokładne dogranie piłki do rozgrywającego. Każda pomyłka jest za to spektakularna, bowiem złe przyjęcie daje punkt rywalom.

- To gracz, który najczęściej dotyka pierwszą piłkę, on jest od przyjmowania i obrony. Ma odciążać też innych zawodników od tych rzeczy - charakteryzuje pozycję libero M. M. Gogol. - Taki zawodnik musi mieć charakter troszkę szaleńca. To pozycja niewdzięczna, niewidoczna, niedoceniania. Ale w końcówkach setów czy meczów, jedna obrona może dać zespołowi wiele i wtedy też taki gracz jest bardzo chwalony i doceniany - dodaje.

O miejsce pierwszego libero w naszej kadrze rywalizować będą Krzysztof Ignaczak i Paweł Zatorski.

Blokuj, broń, zagrywaj

Każdy zawodnik (oprócz libero) ma dodatkowo zagrywać, blokować i bronić ataki rywali. Na zagrywkę wędruje po kolei każdy z sześciu siatkarzy podstawowego składu. Do bloku skakać mogą z kolei gracze będący pod siatką. Środkowy ''pilnuje'' zazwyczaj swojego vis a vis i ma pomagać kolegom na skrzydłach. Atakujący próbuje zatrzymywać ataki na prawym skrzydle, a przyjmujący na lewym.

Każdy z zawodników odpowiedzialny jest też za próbę podbicia ataku przeciwnika. Gdy piłka nie odbije się od bloku, a przejdzie obok niego, koledzy blokujących próbują odbić ją w polu tak, by rozgrywający zdołał wystawić ją jeszcze do innego zawodnika. Tutaj każdy z graczy ma swoją strefę, której ma pilnować. Każdy ma też asekurować swojego kolegę, gdy ten wykonuje atak, by piłka po ewentualnym bloku rywali nie wpadła w boisko.

- Częściowo teraz wraca się do starych czasów, gdy każdy zawodnik musiał umieć wszystko, może poza rozegraniem. Dalej jest specjalizacja, ale już w systemie gry, kto i gdzie ma stać w obronie, gdzie iść do ataku - mówi Jan Such, były reprezentant Polski, trener Campera Wyszków, a wcześniej szkoleniowiec m.in. Mostostalu Kędzierzyn-Koźle, Jastrzębia czy Asseco Resovii.

Dowódca

Całością zespołu kieruje z boku trener. To on odpowiada za przygotowanie zespołu, wybór zawodników do składu, taktykę gry. On też może dokonywać zmian, sześciu w secie. Jednego zawodnika nie może jednak zmienić więcej niż raz w danej partii.

Trener może wpływać na grę zespołu w trakcie meczu właśnie przez zmiany, a także prosząc o dwie 30 sekundowe przerwy na set. Poza tym może stać w pobliżu boiska i stąd dowodzić zespołem. Niewielki ma jednak wpływ na to, czy zawodnicy wypełniają jego założenia.

Trenerowi pomagają dwaj asystenci, którzy mogą siedzieć obok niego. Nie mają jednak prawa chodzić obok ławki, interweniować. Mają pomagać pierwszemu szkoleniowcowi. A ten może liczyć także na statystyków, którzy na bieżąco analizują grę rywali, a także swojego zespołu. Często dzięki nim w trakcie spotkania zmienia się taktyka gry.

Pierwszym trenerem reprezentacji Polski jest Francuz Stephane Antiga, a drugim jego rodak Philippe Blain.

Jak orkiestra

Jeśli każdy z zawodników wraz z trenerami wiedzą co mają robić na boisku i wykonują to odpowiednio, zespół może wygrywać mecz za meczem. Jak w dobrej orkiestrze grać musi każdy. Jeden słabszy element może często być przyczyną porażki. No chyba, że trener ma na ławce rezerwowych kogoś, kto może go zastąpić.

- To musi być kolektyw. Jeżeli jeden zawodnik będzie chciał pokazać, że jest najlepszy, wtedy może rozwalić wszystko. Inni nie będą wiedzieli co robić. Żeby wygrywać musi działać cała maszyna. Tylko wtedy można zwyciężać - podaje receptę na sukces trener Jan Such.

Do zwycięstwa przyłożyć się musi każdy. A wtedy można świętować sukcesy. Czy Polakom uda się podczas mistrzostw świata, które rozgrywane będą w naszym kraju?

Siatkarskie mistrzostwa świata zaczynają się 30 sierpnia od meczu Polska - Serbia na Stadionie Narodowym i potrwają do 21 września. Grupowymi rywalami Polaków oprócz Serbów są siatkarze z Australii (2.09), Wenezueli (4.09), Kamerunu (6.09) i Argentyny (7.09)

Więcej o: