Polskie asy nie do pobicia

2 : 3
Informacje
Puchar Świata siatkarzy 2011 - 4. kolejka
Czwartek 24.11.2011 godzina 07:00
Wyniki szczegółowe
1 S
2 S
3 S
4 S
5 S
Wynik
Polska
25
26
25
24
11
2
Iran
23
28
8
26
15
3
Składy i szczegóły
Polska
Skład: Nowakowski (13), Winiarski (15), Kurek (26), Bartman (22), Żygadło, Możdżonek (8) i Ignaczak (libero) oraz Jarosz, Ruciak, Zagumny, Kubiak (1).
Iran
Skład: Hosseini (1), Mousavi (12), Zarini (12), Nadi (11), Bazargarde, Kamalvand (1) i Hossein (libero) oraz Fayazi (10), Ghafour (3), Mahdavi, Keshavarzi (1), Bakhsheshi.
- Jedyne, co może nam przeszkodzić, to głupia porażka i rozprężenie. W Pucharze Świata jesteśmy najsilniejsi - uważa trener PGE Skry Bełchatów, najlepszej polskiej drużyny
Jarosław Bińczyk: Przed rozpoczęciem Pucharu Świata twierdził pan, że Polska jest jego faworytem.

Jacek Nawrocki: Odpowiem pytaniem: A kogo widzi pan silniejszego od nas?

Bardziej utytułowani i doświadczeni są Brazylijczycy, Rosjanie, Włosi.

- Może i tak, ale potencjał mamy jeśli nie taki sam jak te drużyny, to nawet większy.

Przecież w tych drużynach aż roi się od siatkarskich gwiazd.

- My wcale nie mamy gorszych zawodników. Weźmy naszego libero Krzyśka Ignaczaka. Jest jednym z najlepszych na tej pozycji na świecie. Rosja i Włochy mają dużo gorszych zawodników. Idźmy dalej... Piotr Nowakowski w obecnej formie jest jeśli nie najlepszym, to jednym z dwóch najlepszych środkowych występujących w Pucharze Świata. Atakuje jak chce, świetnie blokuje, a do tego dokłada bardzo dobrą zagrywkę. Dorównuje mu może tylko Włoch Alessandro Fei. Obaj wyrastają zdecydowanie ponad innych środkowych. Marcin Możdżonek też spisuje się świetnie.

Wygraliśmy trzy spotkania, choć brakowało Bartosza Kurka, lidera zespołu. Czy to dowodzi, że mamy rezerwy?

- Uważam, że zastępujący Bartka Michał Kubiak nie obniżył poziomu zespołu. Gdy Kurek wróci do normalnej dyspozycji, nasza gra będzie jeszcze lepsza, zwłaszcza w ofensywie. W spotkaniu z Argentyną wypadł super, oczywiście jak na pierwszy występ po kontuzji. Ale na skrzydłach Andrea Anastasi ma wielką możliwość manewru, bo w odwodzie może wystawiać jeszcze Michała Ruciaka. Porównując to na przykład z Brazylią bez kontuzjowanego Dantego, to jesteśmy z przodu. Rosja czy Włochy też nie są od nas lepsze.

Polska spisuje się znacznie lepiej niż podczas mistrzostw Europy. Skąd ten wystrzał formy?

- Nie można porównywać tych drużyn, bo są zupełnie inne. Doszło trzech nowych zawodników. Michał Winiarski, Paweł Zagumny i Zbigniew Bartman wnieśli nową jakość. Zagumny to jeden z najlepszych rozgrywających na świecie. Weźmy jego odpowiedników wśród innych faworytów - Rosjanin Butko, Włoch Travica czy Brazylijczycy Bruno i Marlon to gracze gorsi od Zagumnego. Winiarski dał drużynie dużo spokoju w przyjęciu zagrywki, dzięki czemu Zagumny może grać bardziej kombinacyjnie. Poza tym Michał potrafi wziąć na siebie odpowiedzialność w ataku w najtrudniejszych momentach. Zanim Argentyńczycy zorientowali się, że jest liderem, przegrali z nami.

Zbigniew Bartman gra dobrze, lecz wciąż widać, że nie jest klasycznym atakującym jak u Włochów Michał Łasko, u Brazylijczyków Lenadro Visotto czy u Rosjan Maksim Michajłow. Brakuje nam Mariusza Wlazłego...

- A może to właśnie jest nasz atut? Bo nieobecność Mariusza zdjęła z drużyny trochę presji. Z Wlazłym w składzie jechalibyśmy do Japonii jako faworyci. To nam zwykle nie służyło.

Mieliśmy też trochę szczęścia, bo trafiliśmy na słabszy dzień Kuby, wicemistrza świata.

- Wszystko nam dotychczas sprzyja, także kalendarz. Jestem pewien, że Kubańczycy się rozkręcą i do końca będą się liczyć w walce o czołowe lokaty. To gorsza drużyna niż w mistrzostwach świata, bo brakuje w niej Simona [środkowy, który został aresztowany za próbę ucieczki za granicę, a po wypuszczeniu wykluczony z kadry - przyp. jar.], a rozgrywający Hierrezuelo jest w gorszej dyspozycji.

W meczach z Serbią i Argentyną graliśmy dobrze, ale pomogli nam też rywale. Kiedy zobaczyłem, że trener Serbów wpuszcza na boisko Aleksa Atanasijevicia [zawodnik PGE Skry], to już byłem pewien, że wygramy. Podobnie zrobił we wtorek Argentyńczyk Weber, zmieniając Pereyrę na Ivana Castellaniego. Obaj młodzi atakujący kilka razy sobie strzelili bez bloku, zdobyli parę punktów, ale jeszcze nie są w stanie przesądzić o losach meczów. Z Argentyną mogliśmy się skoncentrować na powstrzymaniu świetnych skrzydłowych - Contego i Quirogi. Udało się nam, co było kluczem do sukcesu. Poza tym Argentyńczycy tradycyjnie nie wytrzymali psychicznie ważnego meczu. Tak samo było w finale Ligi Światowej.

Teraz gramy z teoretycznie słabszymi przeciwnikami: Iranem, Japonią i Chinami. Teoretycznie jesteśmy zdecydowanymi faworytami.

- Jeśli może nas spotkać coś złego na tym turnieju, to w sferze psychologicznej. Pod względem sportowym się nie obawiam, bo jesteśmy w naprawdę wysokiej formie.

W końcówce Pucharu Świata czekają na nas wielcy faworyci: Brazylia, Włochy i Rosja.

- Wtedy wszyscy już będą zmęczeni, ale to może być nasz kolejny atut. Na razie widzę, że taktycznie wyprzedzamy przeciwników, mamy ich lepiej rozpracowanych niż oni nas. W dalszej fazie turnieju będzie mniej czasu na analizę rywali, więc liczyć się będzie spontaniczność i intuicja. A w tych elementach jesteśmy lepsi od pozostałych drużyn. Winiarski, Kurek czy Zagumny w intuicyjnej grze są naprawdę świetni.

Zdobędziemy kwalifikację olimpijską?

- Przed rozpoczęciem Pucharu Świata mówiłem, że będziemy w najlepszej trójce. Powtarzam, że jedyne, co nam może przeszkodzić, to jakaś głupia porażka i rozprężenie. A nawet jeśli nam się nie uda, w co nie wierzę, to na pewno zakwalifikują się Włosi i Rosjanie. A wtedy będzie łatwiejsza droga w kolejnych turniejach.