ME siatkarek. Trener Serbek apeluje o wsparcie

0 : 3
Informacje
Mistrzostwa Europy siatkarek 2011 - 1/4 finału
Czwartek 29.09.2011 godzina 20:00
Wyniki szczegółowe
1 S
2 S
3 S
Wynik
Polska
14
20
24
0
Serbia
25
25
26
3
Składy i szczegóły
Polska
Kosek, Okuniewska, Bednarek-Kasza, Kaczorowska, Radecka, Skowrońska-Dolata, Maj (libero) oraz Kwiatkowska, Wołosz, Jaszewska, Podolec
Serbia
Brakocević, Krsmanović, Molnar, Ognjenovic, Nikolić, Rasić, Cebić (libero)
Miał być prawdziwy kocioł - belgradzka hala pełna rozwrzeszczanych kibiców, deprymujących rywalki Serbek. Tymczasem ich trener Zoran Terzić musi apelować do rodaków o wsparcie. - Ten zespół zasługuje na znacznie lepszy doping - mówił Serb przed ćwierćfinałem ME z Polską. Ten mecz już o 20.
W Zrenjaninie, gdzie polskie siatkarki rozgrywały pierwszą fazę mistrzostw Europy, ze stu tysięcy mieszkańców o mistrzostwach wiedziało zaledwie kilkuset. Na bilety stać było około trzysta osób (w tym grupę siedmiu fanów z Polski). Pięć euro za wejściówkę na cały dzień (dwa mecze), okazało się ceną zbyt wygórowaną.

- Kiedyś ten region tętnił życiem. Działały tu prężnie trzy duże fabryki. Ludzie mieli pracę. Po wojnie zostały dwie, ale nie działają już tak prężnie. Ludzie są tu po prostu biedni - opowiadał oficer prasowy w Zrenjaninie Novica Sarić. - Lepsze wypromowanie imprezy nic by nie dało - tłumaczył obecność dwóch raptem plakatów, reklamujących mistrzostwa.

W meczach z Izraelem, Rumunią i Czechami biało-czerwone w ogóle nie odczuły klimatu mistrzostw. W Belgradzie miało być inaczej.

- Na mecze Serbek na pewno przyjdzie dużo ludzi. Tutejsi kibice bardzo wspierają siatkarki. Jestem pewna, że trybuny będą pełne - zapowiadała po przyjeździe do stolicy nasza środkowa Zuzanna Efimienko, która w hali Pionir rok temu wywalczyła brązowy medal uniwersjady. Dzień przed ćwierćfinałem, podglądając na żywo baraż Serbek z Rumunią, mogła zweryfikować poglądy.

Oficjalne statystyki podają, że w środę mecz obejrzało 800 osób. Zgoda, jeśli wliczyć w to dziennikarzy, zawodniczki grające i te siedzące na trybunach, ochroniarzy i wolontariuszy. Zamiast donośnego ryku męskich gardeł, do gry gospodynie podrywały piskliwe krzyki młodych fanek, zapewne samych odbijających piłkę w jakiejś mniej lub bardziej profesjonalnej drużynie. Bo dziewczęta rzeczywiście uwielbiają tu siatkówkę. - W szkołach 80% z nich wybiera siatkówkę jako swoją preferowaną dyscyplinę - zdradził nam Savić.

W starej (38-letniej), ale dużej hali Pionir może zmieścić się ok. 8 tys. widzów. - Do tej pory mecze Serbek obejrzało maksymalnie 3,5 tys kibiców - donosi serbska prasa. Na słaby doping uwagę zwrócił też sam trener Zoran Terzić.

- Potrzebujemy maksimum wsparcia ze strony publiczności. Ten zespół zasługuje na znacznie lepszy doping. Dlatego chciałbym zaprosić jak największą liczbę kibiców na nasz ćwierćfinałowy mecz z Polską - mówił Serb po pokonaniu w barażu Rumunii (3:0).

- Trudno się spodziewać, żeby hala się wypełniła. Bilety po pięć czy dziesięć euro to dla nas za dużo. Nawet tu w Belgradzie - tłumaczyła jedna z wolontariuszek, pracująca przy organizacji turnieju.

Mecz Polska - Serbia ruszy o 20. Wcześniej (o 17)w ćwierćfinale Niemki podejmą Czeszki. Zwycięskie zespoły dołączą do Turczynek i Włoszek, które już są w półfinale.

"Podkładać się?! Nigdy w życiu to głupie" - rywalki Polek w ćwierćfinale mistrzostw Europy siatkarek  ?