ME siatkarek. Serbki dementują: Podłożyć się? To głupie!

0 : 3
Informacje
Mistrzostwa Europy siatkarek 2011 - 1/4 finału
Czwartek 29.09.2011 godzina 20:00
Wyniki szczegółowe
1 S
2 S
3 S
Wynik
Polska
14
20
24
0
Serbia
25
25
26
3
Składy i szczegóły
Polska
Kosek, Okuniewska, Bednarek-Kasza, Kaczorowska, Radecka, Skowrońska-Dolata, Maj (libero) oraz Kwiatkowska, Wołosz, Jaszewska, Podolec
Serbia
Brakocević, Krsmanović, Molnar, Ognjenovic, Nikolić, Rasić, Cebić (libero)
Z nieskrywanym oburzeniem i zdziwieniem serbskie siatkarki reagują na pytania o celową porażkę z Niemkami w fazie grupowej mistrzostw Europy. W barażach łatwo pokonały Rumunki (3:0) i w czwartek w ćwierćfinale zagrają z Polską.
W miniony poniedziałek, gdy ostatecznie ważyły się losy grup A i C, większą uwagę niż wygrana Polek i ich pierwsze miejsce w grupie wzbudził mecz Serbek z Niemkami. Głośno mówiło się o tym, że gospodynie się podłożyły, bo w półfinale wolałyby zagrać z Rosjankami niż Włoszkami. Niemki zwyciężyły 3:1, wygrały grupę, a Serbki musiały grać baraż, a potem ew. ćwierćfinał z Polską. Oburzenie wywołał nie sam fakt kalkulowania (bo tak samo postąpili przecież w ME nasi siatkarze), ale zignorowanie biało-czerwonych.

- To głupie! Ja nigdy nie przegrałabym meczu celowo. Nigdy w życiu. Szczególnie w takim turnieju jak mistrzostwa Europy. Jeśli robisz coś takiego, na pewno to się przeciwko tobie obrócić i przegrasz jakiś ważny mecz. Np. ćwierćfinał - oburzyła się raptem 23-letnia a już liderka serbskiego zespołu Jovana Brakocević. - Ani ja, ani moja drużyna nie zrobiłaby podobnej głupoty. Co z tego, że zasady ci na to pozwalają? Mnie to nie obchodzi. Ja nie kalkuluje. Dla mnie to ohydne. Ja chcę wygrać każdy mecz, nieważne z kim. Nie widziałam nawet jak grają Polki, żeby je przekreślać. Chcę tylko, żeby moja drużyna grała dobrze - mówiła zaraz po pokonaniu Rumunek.

Na wygraniu z Niemkami szczególnie zależało kapitan zespołu - Jelenie Nikolić. - W ostatnich 11. latach tylko dwa razy byłyśmy od nich lepsze. Co więcej mój klubowy trener Giovani Guidetti prowadzi tę reprezentację. Cały czas żartuje ze mną: "Tak, Serbia jest silna, ale nigdy nie pokona Niemiec". Naprawdę bardzo chciałam wygrać z jego drużyną. Wszystkie wolałyśmy mieć dwa dni wolnego, zamiast grać z Rumunią. Nawet jeśli nie jest to jakiś silny zespół, znów musiałyśmy mierzyć się z presją. Zanim grałyśmy z Niemkami, nie wiedziałyśmy nawet, jakie są wyniki w innych grupach i z kim przyszłoby nam grać - zapewniała klubowa koleżanka Małgorzaty Glinki-Mogentale.


- Dlaczego miałybyśmy unikać Włoszek? One naprawdę nie prezentują się ostatnio dobrze. Grałyśmy z nimi niedawno - tuż przed ME rozegrałyśmy dwa mecze towarzyskie. Jeden wygrałyśmy 3:1, drugi przegrałyśmy 0:3, ale wszystkie sety były bardzo wyrównane - kontynuowała serbska przyjmująca. - A Rosja jest zawsze bardzo silna. Jeśli Gamowa gra dobrze, bardzo ciężko z nimi wygrać.

No i na przekór jej słowom Włoszki w 1/4 finału pokonały Holandię 3:1. Rosjanki za to niespodziewanie odpadły w meczu z Turcją (0:3). - Jeszcze przed rozpoczęciem tego meczu mówiłam, że Turcja może wygrać. Po pokonaniu Włoszek w grupie 3:2 Turczynki bardzo nabrały pewności siebie. A Włoszki słyną z tego, że początek turnieju mają słaby, ale w najważniejszych meczach wygrywają - próbowała szukać wytłumaczenia Nikolić.

Zasłona dymna?

Serbki na każdym kroku biją się w pierś i mówią, że ich gra pozostawia wiele do życzenia. Stąd słabszy mecz z Francją (3:1) i porażka z Niemkami.

- Nie jestem zadowolona z naszego poziomu. Z drugiej strony się cieszę, bo widać, że próbujemy coś zmienić. Bardzo ciężko jest przez trzy miesiące z rzędu grać swoją najlepszą siatkówkę. Próbujemy robić co w naszej mocy, żeby wrócić do tego, co prezentowałyśmy w World Grand Prix - mówiła atakująca trzeciego zespołu turnieju Final Eight.

W całym cyklu imprezy (faza kontynentalna ruszyła 5 sierpnia, finał zakończył się 28 sierpnia - przyp. red.) udziału nie brała Nikolić.

- Miałam w tym miesiącu operację a potem przechodziłam trzymiesięczną rehabilitację. Dołączyłam do zespołu dopiero po Grand Prix. To są tak naprawdę moje pierwsze poważne mecze - usprawiedliwiała się najbardziej doświadczona serbska zawodniczka. A ma za co, bo do tej pory, szczególnie w przyjęciu, zamiast podtrzymywać grę zespołu, często utrudnia rozegranie. Ale nie to - jej zdaniem - ma decydować o zwycięstwie w kolejnych meczach.

- Te mecze nie są najważniejsze pod względem technicznym czy taktycznym. Wygra ten, kto pokaże więcej serca i odwagi.

A pokaże w czwartek o 20. Pierwszy ćwierćfinał Niemcy - Czechy o 17.

Czy Polki zgaszą serbską gwiazdę? ME siatkarek  ?