ME siatkarek. Blokowidowisko. "A miało być trudniej"

Świetny blok dał naszym siatkarkom awans do kolejnej rundy mistrzostw Europy w Serbii.
"Mecz o pierwsze miejsce w grupie" - tak ochrzczono spotkanie Polska - Czechy. Z dwóch najsilniejszych drużyn grupy C zdecydowanie lepsze okazały się Polki. Skutecznym blokiem biało-czerwone pozbawiły rywalki najgroźniejszych argumentów - siły ataku Heleny Havelkovej i Anety Havlivkovej, które na co dzień grają w trzecim zespole włoskiej Serie A - Yamamay Busto Arsizio.

- Spodziewałyśmy się, że będzie trudniej i mecz będzie bardziej zacięty. Zrealizowałyśmy swoje założenia i uniemożliwiłyśmy im dobrą grę - wyjaśniła gładkie 3:0 Agnieszka Bednarek-Kasza.

- Myślałam, że będziemy się bardziej męczyć i z nimi walczyć. A wygrałyśmy dosyć gładko - dodała druga środkowa Berenika Okuniewska.

To głównie w ich dłonie trafiały raz za razem ataki Czeszek.

- Zagrałyśmy bardzo dobrze blokiem. 14 bloków na mecz, zwłaszcza trzysetowy, to dużo - chwaliła koleżanki Klaudia Kaczorowska, która też myślała, że bardziej się zmęczy z sąsiadkami z południa.

- Bałyśmy ich nieco w ataku. Widziałyśmy ich dzień wcześniej w meczu z Rumunią. Wydawało się, że czują się w tym elemencie pewnie, atakują mocno. Dziś część z tych piłek podbijałyśmy, ale większość jednak blokowałyśmy - opisuje Kaczorowska.

Amen w pacierzu

Po stresach związanych ze startem mistrzostw i walką z najsilniejszym przeciwnikiem, Polki muszą zacząć martwić się o to, żeby nie zepsuć tego, co mają podane na tacy. Zwłaszcza, że same sobie to przygotowały. Z Rumunkami wystarczy im wygrany set, a wtedy pierwsze miejsce w grupie i co ważniejsze - od razu ćwierćfinał mają w kieszeni.

Polki wydają się nie ekscytować za wcześnie. - Jutro trzeba zagrać na jak najlepszym poziomie - mówiła Kaczorowska. - Nasz cel to wyjść z grupy z pierwszego miejsca, żeby później mieć łatwiejszą drogę w walce o medale - przypomniała Paulina Maj. A Bednarek-Kasza dodała: - Musimy wygrać z Rumunią i wtedy będziemy się cieszyć z pierwszego miejsca. Teraz za wcześnie.

W niedzielny wieczór Rumunki 3:0 pokonały Izrael. Jednak ani to niespodzianka, ani powód do obaw. Ćwierćfinał dla Polek jest na wyciągnięcie ręki.

Nie trzeba będzie kombinować

Po wygranej z Czechami Świderek wyznał z ulgą: - Dobrze się stało, że nie musimy nic kombinować, by nie trafić na takiego, a nie innego rywala. Nie ukrywam, że byliśmy przygotowani na taką ewentualność, bo do tego zmusza regulamin. A gra się według regulaminu i to nie jest żadne przestępstwo czy gra nie fair - mówił na konferencji trener.

Nie trzeba więc nic kombinować, żeby ominąć Serbię (bo to ona jest w tej części tabeli postrachem), tylko pokombinować w poniedziałek na parkiecie, jak tu szybko i bezboleśnie pokonać Rumunki. Wtedy Polki pojadą do Belgradu i w czwartek zagrają o półfinał. Najprawdopodobniej z Niemkami.

Byliśmy przygotowani na kombinowanie - mówi po meczu z Czeszkami Alojzy Świderek  ?