ME siatkarek. Intrygantka wyrzucona z kadry Bułgarii

Niczym są skandale w polskiej reprezentacji siatkarek w porównaniu z kadrą Bułgarii. Zawodniczki tamtejszej kadry spiskowały przeciwko trenerowi, zarzucając mu alkoholizm i wykorzystywanie seksualne. Najmocniej atakująca go siatkarka - gwiazda Eva Janeva - tak jak trener jest już poza zespołem. Ma zakaz grania w reprezentacji przez dwa lata.
W maju bułgarska federacja zatrudniła w kobiecej kadrze nowego selekcjonera - Dragutina Balticia. Ze świeżym nabytkiem ze Słowenii reprezentacja dostała się do turnieju Final Four Ligi Europejskiej. W półfinale przegrała z Turcją, co było dla niej początkiem końca.

Jedne z najbardziej doświadczonych zawodniczek - Eva Janeva i Strashimira Filipova - wzorem Katarzyny Skowrońskiej-Dolaty w polskiej kadrze za czasów Jerzego Matlaka, otwarcie wyrażały swoje niezadowolenie z pracy trenera. Krytykowały jego taktykę, metody szkoleniowe i podejście do zespołu. Trener zaczął "przemeblowywać" zespół. Pozbył się rozgrywającej Diany Nenovej i libero Marii Filipovej. Dziennikarzom powodów nie podał.

Dwa tygodnie później, kiedy drużyna rozpoczęła przygotowania do mistrzostw Europy, w porozumieniu z federacją Baltić usunął z zespołu Janevą. Siatkarka nie stawiła się o czasie na zgrupowaniu kadry. 26-letnia przyjmująca tłumaczyła, że na spóźnienie miała oficjalne pozwolenie, ze względu na kontuzję. Usprawiedliwienie nie pomogło. Ciśnienie wokół reprezentacji narastało, bo w tym czasie zespół był pozbawiony już trzech kluczowych zawodniczek.

Janeva coraz mocniej atakowała selekcjonera. Podburzała jego autorytet mówiąc wszem i wobec, że nie jest profesjonalistą, a kłamcą. Wówczas w odwecie głos zabrał legendarny bułgarski środkowy i współpracownik Belticia. Dimo Tonev zarzucił trzem wyrzuconym zawodniczkom, że w półfinałowym meczu LE z Turcją grały bez zaangażowania. Siatkarki (Janeva, Nenova i Filipova) zaprzeczyły. I wydawało się, że na tym się skończy. Jednak z lekko przygaszonego ognia nagle znów wybuchł pożar i to ze zdwojoną siłą, razem w drugim już w tym roku seks skandalem (pierwszy dotyczył prezydenta federacji i rozgrywającej reprezentacji. Liubka Deburlieva potajemnie urodziła dziecko szefowi bułgarskiej siatkówki).

Chłopak środkowej zespołu Hristiny Rusevy ujawnił wiadomość sms, jaką jego partnerka otrzymała od Belticia. O drugiej w nocy (!) trener zapraszał zawodniczkę do jego hotelowego pokoju.

- Musisz zapukać do drzwi trzy razy. Proszę, bądź dyskretna - brzmiała treść smsa.

Informacje o podobnych zaproszeniach dla kolejnej siatkarki ujawnił jeden ze znanych bułgarskich dziennikarzy. Wyjawił także, że z jeszcze inną podopieczną trener uprawiał seks.

W ogniu skandalizujących doniesień Baltić został automatycznie zwolniony. Federacja zapewniła jednak, że dymisja przypadkowo zbiegło się z oczerniającymi doniesieniami.

Następnego dnia, związek ogłosił, że smsy nie zostały wysłane z telefonu trenera i oddała sprawę do prokuratury.

Rzeczywiście, wiadomości nie mogły być autorstwa Balticia, bo cała intryga była uknuta przez siatkarki. Zawodniczki nie lubiły nowego selekcjonera i zmyśliły całą historię, by się go pozbyć. Janeva i były trener zespołu Petar Dochev, oskarżyli Słoweńca nawet o poważne problemy z alkoholem. Ich kłamstwa wyszły jednak na jaw.

Na początku tygodnia Janeva otrzymała od federacji karę zakazu gry w reprezentacji przez kolejne dwa lata. Dodatkowo ma zapłacić 5 tys. euro grzywny. Jeśli jej nieetyczne zachowanie się powtórzy, otrzyma zakaz gry w zagranicznej lidze. Obecnie występuje w rosyjskim Dynamie Moskwa.

Bułgaria w fazie grupowej ruszających w piątek mistrzostw Europy będzie rywalizować we włoskim Busto Arsizio. Szanse na awans do kolejnej rundy osłabionej drużyny wydają się niewielkie, gdyż ich rywalkami będą Rosjanki, Holenderki i Hiszpanki.

Liczę na lepszy wynik niż u panów - mówi o siatkarzach szef polskiej siatkówki ?