Sport.pl

Final Four LM. Bartosz Kurek: Wygraliśmy i tylko to się liczy

- Plan minimum został wykonany. Oczywiście miałem większe oczekiwania. Marzył mi się wielki finał. Niestety nie daliśmy rady. Rosjanie zagrali lepszy mecz i zasłużenie trafili do finału - ocenił występ swojej drużyny w Lidze Mistrzów Daniel Pliński.
Skrze w niedzielnym meczu udało się pokonać Volley Bled i wywalczyć brązowy medal Ligi Mistrzów. Daniel Pliński podkreślił, że Bled postawił im wczoraj trudne warunki i wywalczenie brązowego medalu wcale nie było proste. - Nikt nie powiedział, że będzie łatwo i przyjemnie. Zdawaliśmy sobie sprawę, że to będzie ciężki mecz. Cieszymy się przede wszystkim z tego, że zwyciężyliśmy. Po porażce w pierwszym meczu wczoraj zagraliśmy zdecydowanie lepiej. Przede wszystkim graliśmy luźniej, towarzyszył nam mniejszy stres. W naszych poczynaniach było znacznie więcej radości i lepszej gry. Bardzo się cieszę z tego medalu - mówił środkowy Skry.

Bartosz Kurek zaprezentował we wczorajszym meczu niezłą postawę. Zagrał znacznie lepiej niż w pierwszej potyczce z Dynamo Moskwa. W pełni wykorzystał szansę, którą dostał od Jacka Nawrockiego. - Myślę, że zagrałem niezłe spotkanie, pomogłem zespołowi wygrać i to się liczy najbardziej. Przedwczoraj wydaje mi się, że też było parę udanych akcji. Niemniej jednak trochę za dużo tych gorszych. Dlatego w pierwszym meczu nie pomogłem w tym stopniu co w drugim - ocenił przyjmujący Skry Bełchatów.

Po przykrej porażce z rosyjską ekipą nie było jakichś niekończących się rozmów i dyskusji w bełchatowskich szeregach. Każdy z nich wiedział, co musi poprawić, by wynik niedzielnej potyczki wyglądał zdecydowanie lepiej. - Mieliśmy wczoraj krótką przedmeczową rozmowę połączoną z odprawą. Nie było jakiejś specjalnej mobilizacji, bo wiedzieliśmy, o co gramy - zaznaczył Kurek. - Po meczu z Dynamo nie było rozmowy. Każdy z nas indywidualnie przeżywał tę porażkę. Zdawaliśmy sobie sprawę, że drugiego tak słabego meczu nie zagramy - dodał Pliński.

Ostatecznie bełchatowianie zajęli trzecie miejsce. - Plan minimum został wykonany. Oczywiście miałem większe oczekiwania. Marzył mi się wielki finał. Niestety, nie daliśmy rady. Rosjanie zagrali lepszy mecz i zasłużenie trafili do finału - ocenił Pliński. Zmiana terminu nie miała większego znaczenia i przełożenia na wynik konfrontacji z Dynamo, choć na pewno mogła wybić z rytmu. - Wszystkie drużyny miały takie same warunki. Długo nie graliśmy trudnego meczu. Oglądaliśmy w tym czasie mnóstwo materiałów. Widzieliśmy mniej więcej 10 godzin filmu o Dynamie. Wiedzieliśmy o nich wszystko, niestety tego nie zrealizowaliśmy przez to, że byliśmy bardzo spięci. Zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy, żeby wygrać. Niestety w meczu półfinałowym zabrakło nam umiejętności - twardo mówił środkowy Skry.

Bełchatowianie nie mają zbyt wiele czasu na złapanie oddechu. Teraz czeka ich rywalizacja w finale ligi z Jastrzębskim Węglem. - Walczymy o złoty medal. Cieszymy się bardzo z tego, że gramy w wielkim finale z Jastrzębskim Węglem. Patryk Czarnowski twierdził, że będzie finał Jastrzębski Węgiel - Resovia Rzeszów. Cieszę się bardzo, że pokrzyżowałem mu plany - zakończył z uśmiechem Pliński.



Więcej o: