Sport.pl

MŚJ. Amerykański "system alarmowy" zadziałał. USA pokonuję Polskę 3:1

Znacznie lepiej, ale nie wystarczająco, by wygrać zagrały polskie siatkarki przeciwko USA w drugim meczu Mistrzostw Świata Juniorek w Peru. W Trujillo Polki uległy Amerykankom 1:3 (19:25, 25:16, 25:27, 14:25). Szansa awansu do finałowej ósemki oddala się coraz bardziej.
Podopieczne Grzegorza Kostaka mecz z Amerykankami zaczęły bardzo słabo. W pewnym momencie na tablicy widniał wynik: 3:8, później było jeszcze gorzej - 8:17 Słabe przyjęcie szybko spowodowało duże straty. 3:8, 8:17. Wszystko za sprawą słabego przyjęcia. Dlatego też trener polskiej reprezentacji, nim minął pierwszy set, wymienił pół składu.

Zmiany przyniosły efekt. Gdy na zagrywce stanęła Koleta Łyszkiewiecz (zmieniła Ewelinę Mikołajewską) coś drgnęło w polskim zespole. Przyciśnięte rywalki zaczęły popełniać błędy i wstrzymywać rękę w ataku. Kilka punktów udało się odrobić (14:19), ale set należał do Amerykanek. Najważniejsze były jednak odbudowane morale. Polki uwierzyły, że z pewnymi siebie rywalkami da się wygrać.

Przyciśniętym Amerykankom też drżały ręce. Najbardziej przy zagrywce Emilii Muchy na początku drugiego seta. Dzięki niej udało się odskoczyć z 4:2 na 8:2. Rywalki wzięły odwet, bezlitośnie ostrzeliwując naszą przyjmującą zagrywkami. Po chwili z przewagi nie zostało niemal nic. Zaczęła się wyrównana walka punkt za punkt. Aż do chwili, gdy Mucha znów stanęła na zagrywce i znów dała impuls do ataku. Skuteczne Łyszkiewiecz i Zuzanna Czyżnielewska dobiły rywalki. Polki drugiego seta wygrały do 16.

W trzecim secie Polki prostą siatkówkę ze skrzydeł wzmocniły dobrym blokiem, ale z drugiej strony skutecznie odpowiadały czarnoskóra przyjmująca Haley Eckerman, kapitan Kelly Reeves, a także środkowa Carly Wopat. Polki przegrały drugiego seta po równej walce. Porażka ta okazała się kluczowa dla wyniku końcowego meczu. W czwartym secie Amerykanki pokonały podopieczne trenera Kostaka do 14.

- To był niesamowity fragment tego meczu. Dał nam wiele radości. Bardzo intensywna gra, ale i piękna siatkówka - mówiła kapitan USA Reeves, która często kończyła dla swojego zespołu ważne piłki. - W naszym zespole istnieje coś takiego jak system alarmowy. Włącza się gdy tylko przeciwnik odskakuje nam na jeden-dwa punkty. Wtedy bardzo mocno się koncentrujemy, staramy wzajemnie uspokoić nerwy, grać swoje. Wasz zespół wielokrotnie zapalał nam dziś lampki ostrzegawcze. Chwilami nie wiedziałyśmy, co robić. Kiedy jednak odnalazłyśmy swój rytm, udało się wygrać. Po tym trzecim secie, gdy wszystkie elementy zaskoczyły, starałyśmy się utrzymać ten poziom, uderzać piłkę tak często jak to możliwe - wyjaśniała amerykańska przyjmująca.

- Przed tym meczem byłyśmy bardzo zmotywowane. Chciałyśmy utrzeć Amerykankom nosa, pokazać, że w siatkówce nie liczy się tylko skąd jesteś. Ważne jest też serce do walki. Dziś go trochę zabrakło - mówiła smutna Justyna Sosnowska. - Popełniałyśmy jakieś głupie, niepotrzebne błędy, które dołowały zespół. Szkoda, bo zadecydowały naprawdę szczegóły. Zabrakło nam chyba głowy - wyjaśniła nasza środkowa, która dała w meczu bardzo dobrą zmianę za Annę Łozowską. - Jak trener zawołał "Sosna! Szybko!", to biegłam z sercem pod gardłem, ale trzeba było wejść i zagrać, najlepiej jak się umie.

Awans do finałowej ósemki oddala się, ale dzięki wynikom pozostałych spotkań Polki wciąż mają szansę. W niedzielę o 9.30 czasu lokalnego (16.30 w Polsce) zagrają z Belgijkami. Jeśli wygrają, do awansu będzie im potrzebne zwycięstwo USA, które popołudniu mierzy się z Koreą.

- To nasza ostatnia szansa. Będziemy walczyć. Może trenerzy pokrzepią nas jakoś na duchu. Zapominamy już o tym meczu z USA. Wierzę, że będzie dobrze - zakończyła Sosnowska.

Skład:

USA: Plum, Hampton, Eckerman, Reeves, Simmons, Wopat i Hagglund (libero) oraz McHugh, Allison, Holthus.

Polska: Mikołajewska, Kajzer, Grejman, Łozowska, Czyżnielewska, Sikorska i Medyńska (libero) oraz Jasińska, Sosnowska, Mucha, Łyszkiewicz, Śliwińska.

Więcej o: