Siatkówka. Juniorki lecą na MŚ. Na co stać "mieszankę wybuchową"?

Dla niektórych siatkarek będzie to dopiero pierwsza ważna impreza międzynarodowa. Dla połowy jednocześnie ostatnia szansa na medal w reprezentacji Polski juniorek. - To byłoby spełnienie naszych marzeń i fajne wejście do seniorskiej siatkówki - mówią Anna Łozowska i Ewelina Kajzer. We wtorek pod wodzą trenera Grzegorza Kosatki razem w koleżankami odlecą na Mistrzostwa Świata Juniorek do Peru.
W Nowym Dworze Mazowieckim trwa pakowanie walizek. To ram przez ostatnie kilka dnia (od 14 lipca) trenowało 14 siatkarek. - W lekkim, ale pozytywnym stresie - mówi przyjmująca Anna Łozowska.

- To największa impreza na którą mamy okazję pojechać. Chcemy się pokazać z jak najlepszej strony. Także tutaj, na zgrupowaniu, żeby wywalczyć miejsce w składzie. Stąd dodatkowy stres, bo nie wiemy, która z nas pojedzie na MŚ. Ale to takie pozytywne emocje. Dopingują nas do większej pracy.

Mówiła Łozowska zanim trener podał ostateczną dwunastkę. Grzegorz Kosatka odsłonił karty w poniedziałek rano. Na turniej nie jadą środkowa Dominika Nowakowska i atakująca Laura Tomsia.

Bij mistrza

Przed dziewczynami największy w ich dotychczasowej karierze sprawdzian. Grając jako kadetki nie zakwalifikowały się do finałów mistrzostw ani Europy, ani świata. Słabo wypadły też na ubiegłorocznych ME juniorek w Serbii, gdzie zajęły 10. miejsce. Niedługo potem znów wróciły na Bałkany, by bić się o bilet na siatkarski mundial. Ku zaskoczeniu wszystkich, a zwłaszcza gospodyń (wicemistrzyń Europy), Polki wygrały wszystkie mecze i jako zwycięzca grupy bezpośrednio awansowały do finałów MŚ.

- Wygrana z Serbią dodała nam dużo pewności siebie. Uwierzyłyśmy, że możemy wygrać z naprawdę silnymi zespołami. To znaczy, że w Peru też nie jesteśmy bez szans - mówi Łozowska. - W Serbii nikt nie dawał nam szansy na wygraną. Teraz jesteśmy gotowe do walki. Wiemy jednak, że MŚ to inna bajka i nogi początkowo mogą być jak z waty. Takie historie przytrafiły się wielu zespołom. Faworyci czasem przegrywali i to gładko. To sport, dlatego teraz ostro trenujemy i jesteśmy dobrej myśli - dodała.

Kubeł zimnej wody

Juniorki chyba wręcz za mocno uwierzyły w siebie. W czasie okresu przygotowawczego rozegrały trzy sparingi z reprezentacją Słowacji, która również wystąpi w Peru. Wszystkie trzy mecze Polki przegrały 0:3. Jedynie w ostatnim, umówionym na pięć setów, wygrały dwie ostatnie partie.

- Te sparingi ze Słowaczkami trochę dały nam do myślenia. Okazało się, że jeszcze nie wszystko idzie tak dobrze - przyznała kapitan zespołu Ewelina Kajzer. - Dobrze, że ten kubeł zimnej wody wylał nam się na głowę już teraz, a nie dopiero w Peru. Jeszcze mogłyśmy sobie to jakoś przemyśleć. Wiemy, że musimy wciąż udowadniać swoją wartość. Teraz będzie najlepsza okazja do tego, żeby pokazać, że jesteśmy naprawdę dobre - dodała Łozowska.

Ostatnia szansa

W kadrze trenera Kosatki jest pięć zawodniczek z rocznika 92' (oprócz Kajzer i Łozowskiej, także Gabriela Jasińska, Justyna Sosnowska i Ewelina Mikołajewska). Dla nich Peru to ostatnia szansa na sukces w tej kategorii wiekowej.

- To nasza ostatnia impreza juniorska. Mamy nadzieję, że uda nam się jakoś fajnie zakończyć ten etap naszej przygody z siatkówką. W co mierzymy? Oczywiście, że w złoto - przekonuje rozgrywająca naszej kadry Kajzer. - To niby już przedprogi seniorskie, ale my wciąż mocno czujemy się juniorkami. Taka impreza to fajne wejście w ten nowy etap - dodaje przyjmująca Łozowska. - Po to się jedzie na jakąkolwiek imprezę, żeby ja wygrać. Medal byłby spełnieniem naszych marzeń. Nie chcemy składać pustych obietnic, ale przecież trzeba mierzyć wysoko, czyż nie? - pyta.

"Mieszanka wybuchowa"

Reprezentacja Polski kadetek - rocznik 94/95. Piąta drużyna ostatnich Młodzieżowych Mistrzostw Europy w Ankarze. Z dwunastu dziewczyn, tylko dwie nie trenują na co dzień w SMS-ie. Zespół zna się doskonale. W starszym odpowiedniku - kadrze juniorek - mamy niemal doskonały podział. W Sosnowcu trenuje siedem siatkarek (Zuzanna Czyżnielewska, Justyna Sosnowska, Anna Grejman, Koleta Łyszkiewicz, Dorota Medyńska oraz Gabriele Jasińska i Ewelina Kajzer). Pozostała piątka gra w klubach rozsianych po całej Polsce (Warszawa, Rumia, Gdańska, Bydgoszcz).

- Taka mieszanka jest dobra, bo każda wnosi do drużyny coś nowego. Zespół jest bardzo fajny - mówi Łozowska, która powołanie do kadry A dostała po raz pierwszy.

- Ja też debiutuję w pierwszej reprezentacji - dodaje kapitan Kajzer i zapewnia, że zespół zdążył się już dobrze zgrać. - Za nami trzy obozy. Każda dokłada coś pozytywnego do tego zespołu, trzymamy się razem. To taka "mieszanka wybuchowa" - kończy rozgrywająca.

MŚJ rozpoczynają się 22 lipca. Polska zagra w Trujillo, gdzie w grupie C rywalizować będzie z Koreą, Belgią i USA.

Rewolucja w szkoleniu młodzieży! 32 nowe SMS-y  ?