Trener siatkarek na dywaniku

Według działaczy Jerzy Matlak ma zrezygnować z prowadzenia kadry ze względu na kłopoty zdrowotne żony. Tyle że żona ma się dobrze, a trener rezygnować nie zamierza
Według działaczy PZPS selekcjoner straci pracę, jeśli nie da gwarancji, że jego kadra będzie silna i odniesie w tym sezonie sukces. Matlak został wezwany do związku na godz. 11. Ze strony związku oficjalnie wszyscy milczą na temat spotkania. - Proszę kontaktować się z prezesem Mirosławem Przedpełskim, on stanie na czele obrad - usłyszeliśmy wczoraj w PZPS. Włodzimierz Sadalski, który odpowiada w związku za szkolenie, potwierdził, że do spotkania dojdzie. - Nie powiem, co na nim będzie, bo nie wiem. Nie wybieram się.

Przedpełski nie odbierał w środę telefonu.

Powodem zamieszania z trenerem są informacje, że kilka siatkarek może zrezygnować z gry w reprezentacji, która w tym roku ma walczyć w World Grand Prix, mistrzostwach Europy i Pucharze Świata, który może dać awans na igrzyska w Londynie.

- Wiem, jaka jest sytuacja kadrowa, i działacze też dobrze o tym wiedzą - mówi "Gazecie" trener Matlak. - Że część siatkarek, np. Agnieszka Bednarek-Kasza i Aleksandra Jagieło, ma zamiar zajść w ciążę i w związku z tym rezygnują. Że Joanna Kaczor i Katarzyna Gajgał poprosiły o wolne na podreperowanie zdrowia. Małgorzata Glinka najpierw musi sprecyzować swoje plany klubowe, ale niewykluczone, że w Pucharze Świata pomoże nam powalczyć o igrzyska. Poza tymi przypadkami nie ma innych powodów, dla których ktoś miałby nie grać. O co tak naprawdę chodzi, dowiem się w czwartek. Przeszedłem już pozytywnie kilka weryfikacji, więc można powiedzieć, że jadę spokojny.

O tym, że 65-letni trener może stracić posadę, właściwie mówi się od grudnia. Wtedy to szefowie związku ocenili występ w mistrzostwach świata, na których polskie siatkarki były dziewiąte. Ocenili pozytywnie, bo większość 23-osobowego zarządu podniosła rękę za Matlakiem i zaufała mu na kolejny sezon. - Jurek opisał nam swoją dwuletnią pracę. Wyszło, że zespół był dobrze przygotowany, wytrzymał turniej do końca. Przyszłość rysuje się dobrze - mówił wtedy Sadalski.

W niedawnej rozmowie z portalem Onet.pl Przedpełski odniósł się do informacji o prawdopodobnej zmianie trenera. "Cały czas rozmawiamy z trenerem i wiemy, że nie ma on łatwej sytuacji. Boryka się z kłopotami rodzinnymi. Staramy się go jednak zmotywować do mocnej pracy. Nie jest to łatwe. Myślę, że w najbliższym czasie wybrniemy jakoś z tej sytuacji".

Matlak twierdzi, że nie ma żadnych kłopotów, więc tym bardziej nie są one powodem, dla których miałby odejść. - Od dłuższego czasu opowiada się różne rzeczy na mój temat, właściwie od powrotu z mistrzostw świata. Jestem poirytowany tym wszystkim. Nie wiem, kto wymyślił tę historię z chorobą [żona szkoleniowca miała problemy, ale dwa lata temu].

Przedpełski zwrócił także uwagę na nieporozumienia Matlaka z siatkarkami, a właściwie jedną, która nie pojechała na mistrzostwa świata. "Trener Matlak dostał takie zadanie, żeby przeprowadzić rozmowę z Katarzyną Skowrońską-Dolatą i rozwiązać tę sytuację. To są normalne sprawy ludzkie, ale Kaśka to bardzo dobra zawodniczka i trzeba szukać dróg, dzięki którym można załagodzić nieporozumienia. Wiem, że takie rozmowy są prowadzone".

Matlak: - Nie było żadnej rozmowy z prezesem na ten temat. Nigdy. Akurat w sprawie Skowrońskiej-Dolaty pan Przedpełski jest doskonale zorientowany, bo był z nami w ubiegłym roku w Chinach, gdzie ważyły się jej losy. Miał pełną wiedzę, co, jak i dlaczego. A teraz po wszystkich jej wypowiedziach [stwierdziła, że nie zagra w kadrze, dopóki trenerem będzie Matlak] jak ja mam w ogóle myśleć o jej powrocie?