Raport Matlaka "niespotykany i wyjątkowy"

W poniedziałek Jerzy Matlak złożył w Wydziale Szkolenia PZPS raport dotyczący występu kadry na mistrzostwach świata w Japonii. To od niego między innymi będzie zależeć los szkoleniowca polskich siatkarek. - Raport jest zaskakujący - ocenił z uśmiechem na ustach wiceprezes PZPS i szef PlusLigi Artur Popko.
Sport.pl na Facebooku! Sprawdź nas ? 

Skąd ten uśmiech? Być może dlatego, że nigdy wcześniej takiego elaboratu od żadnego trenera nie dostał. Raport Matlaka powstawał długo. Trener zapisał pierwsze strony po dwu-trzydniowym odpoczynku po powrocie z Japonii (razem z zawodniczkami wylądował na Okęciu 15. listopada). W poniedziałek potężny - 54. stronicowy dokument trafił do rąk członków zarządu. I przynajmniej objętością nieźle ich zaskoczył, bo kilka tygodni temu od Daniela Castellaniego otrzymali sprawozdanie, zamknięte w... 9. stronach. - To profesjonalny raport, niespotykany w wykonaniu innych trenerów - mówił Artur Popko, który jak na razie tylko przejrzał dokument, ale już ocenia go jako "wyjątkowo merytoryczny"

- Panuje w nim wielki porządek. Jest jak audyt finansowy. Przygotowany rzetelnie, prawidłowo. Jest zaskoczeniem w pozytywnym sensie. Mówię to jako pochwałę - zaznaczył wiceprezes związku, niechętny do porównywania dokumentu Matlaka do raportu Castellaniego.

- Nie rozmawiajmy o tym. Mówmy o tym, że jest profesjonalny. Zapoznałem się z nim powierzchownie, ale jak na razie mogę powiedzieć, że jest niezły.

Zarząd spotka się 9. grudnia by zdecydować, czy rozwiązuje umowę z Matlakiem i wypłaca mu solidne odszkodowanie, czy daje mu drugą szansę, o czym niechętnie usłyszy część zawodniczek w jego zespole. Siatkarki narzekają na sposób prowadzenia zespołu i na treningach i w czasie meczu. Ale wszystko nieoficjalnie. Czy ktokolwiek zapyta je o głos w sprawie Matlaka? - Te osoby, które podejmują decyzję wiedzą co się dzieje - i ze strony trenera i zawodniczek - odpowiada Popko, co raczej oznacza, że nikt nie będzie z siatkarkami rozmawiał. Tak jak to było w przypadku męskiej kadry i Castellaniego. Zresztą chyba wszystkie doświadczenia ze zwalniania Argentyńczyka na niewiele się zdadzą. Członkowie zarządu - choć zaraz po podjęciu decyzji miny mięli nietęgie i jakby skruszone - teraz twierdzą, że wszystko zrobili jak należy. - Polski Związek pracuje w sposób cywilizowany, otwarty i szczery. Natomiast każde zwolnienie wiąże się z emocjami. Szczególnie tej osoby, która jest zwalniana. Zarząd postąpił tak jak tylko mógł, jest taki statut i procedura. Natomiast trener, jak się ważą jego losy, powinien być w kraju - dodaje Popko, nawiązując do pamiętnego SMS-a. Tym razem problemu z frekwencją być nie powinno, ale decyzja znów będzie trudna. Bo niby wynik na mistrzostwach świata nie taki tragiczny jak męskiej kadry i przecież najlepszy od lat, ale siatkarze za Castellaniem stali murem. Panie same rzucają w Matlaka cegłami i za murem się chowają, wyjawiając w jego cieniu, że sytuacja w zespole jest naprawdę zła.

Matlak: Jak małpa z brzytwą - o Niemczyku >