Siatkówka. Reprezentacja bez Castellaniego

W poniedziałek tuż przed południem prezes PZPS Mirosław Przedpełski wysłał Danielowi Castellaniemu SMS-a, że nie jest już trenerem reprezentacji siatkarzy. Za pozostawieniem Argentyńczyka było tylko pięciu z 21 głosujących działaczy. Następcą najprawdopodobniej zostanie Alojzy Świderek.
Wraz z Castellanim odwołano cały sztab, a także trenerów juniorskich reprezentacji - Grzegorza Rysia i Zbigniewa Krzyżanowskiego. Za dotychczasowym selekcjonerem był jego były szef ze Skry Bełchatów Konrad Piechocki, ale przekonał tylko czterech członków zarządu PZPS.

W Argentynie był właśnie blady świt. Castellani, który już w piątek wrócił do ojczyzny, miał wyłączony telefon. Prezes PZPS Mirosław Przedpełski poinformował go więc o dymisji przez SMS-a. Do wieczora nie nadeszła odpowiedź, ale Argentyńczyk - zdaniem jego polskich przyjaciół - mógł się tego spodziewać.

- Po złożeniu raportu z nieudanych mistrzostw świata poczuł się jak gość stojący przed drzwiami domu, którego gospodarze kłócą się, czy wpuścić go do środka, czy nie. Sądzę, że każdy człowiek honoru założyłby płaszcz i nie pchał się w gości - tłumaczy obrazowo jeden z głosujących za pozostawieniem Castellaniego.



Zaraz po porażkach z Brazylią oraz Bułgarią i powrocie z nieudanych mistrzostw świata we Włoszech notowania Argentyńczyka nie były aż tak złe. Np. jego były przełożony ze Skry dawał mu aż 80 proc. szans na pozostanie. Inni działacze nie naciskali na dymisję. Bardziej niż o przyczynach klęski chcieli usłyszeć od trenera, jak wyobraża sobie dalszą pracę. Jej warunkiem była wymiana współpracowników, powołanie na nadzorcę Alojzego Świderka, byłego asystenta Raula Lozano, oraz deklaracja, których siatkarzy Castellani usunie z kadry.

W ubiegłym tygodniu trener stanął przed działaczami, ale zamiast tłumaczenia z porażki złożył ponoć ogólnikowy raport w języku obcym i zażądał pełnej autonomii w swojej pracy. Odwołanie stało się więc formalnością, ale wciąż nie wiadomo, w jaki sposób zostanie rozwiązany kontrakt, wart około 300 tys. euro. Kilka dni temu działacze byli przekonani, że nie trzeba będzie płacić Argentyńczykowi odszkodowania, bo to szkoleniowiec honorowy, który nie weźmie grosza. Dziś podtrzymują to zdanie i zapewniają, że rozstaną się z selekcjonerem w "cywilizowany" sposób. - Na pewno nie poprzestaniemy na wysłanym SMS-ie - zapewniał Bogusław Adamski, sekretarz generalny.

Zaraz po głosowaniu zarządu rozpoczął się wczoraj zjazd PZPS. Prezes Przedpełski usiłował podsumować ostatnie miesiące, mówił o sukcesach i niedociągnięciach, ale na sali panował nieustający ruch. Działacze co chwila wychodzili do dziennikarzy, opowiadali o odwołaniu Castellaniego, a w podgrupach zastanawiali się, kto zajmie jego miejsce.

Na razie są niemal jednomyślni - Argentyńczyka musi zastąpić Polak. Najbardziej prawdopodobna wersja to ta, którą przedstawialiśmy w "Gazecie" przed tygodniem, ze Świderkiem w roli głównego selekcjonera i sztabem włoskich bądź brazylijskich współpracowników.

- Trenerem powinien być Polak, ale ze stuprocentowym poparciem środowiska - apelował Ryszard Bosek, mistrz świata i mistrz olimpijski, członek Wydziału Szkolenia.

- To jasne, że trener kadry powinien mówić w języku polskim - dodawał Wiktor Krebok, przed laty selekcjoner, delegat na zjazd.

Z polskim trenerem może być jednak problem, bo poza Świderkiem nie ma mocnych kandydatur, a niektórzy siatkarze - zwłaszcza ci, którzy pracowali z Castellanim w Skrze - mogą odmówić gry w kadrze. Kilka dni temu mówił o tym m.in. Mariusz Wlazły, we wczorajszej "Gazecie" powtórzył to Marcin Możdżonek: - Słyszałem różne plotki o tym, jacy trenerzy mogą przejąć kadrę. Jeśli to byłaby prawda, może być problem ze skompletowaniem reprezentacji. Mogłoby się okazać, że w kadrze seniorów znajdą się sami juniorzy. Mam jednak nadzieję, że Castellani zostanie.

Ich szef ze Skry Bełchatów nieco tonował te wypowiedzi. - Mamy zbyt gorące głowy. Też byłem przeciwny odwoływaniu Castellaniego, ale trzeba uszanować wynik demokratycznego głosowania. Musimy się teraz skupić na tym, co przed nami, bo czeka nas ciężki rok. Mistrzostwa Europy, Liga Światowa, nie możemy spaść do europejskiej trzeciej ligi. Co do następcy - na razie nie ma kandydatów. Z wyborem trzeba zaczekać, aż opadną emocje - zakończył Piechocki.

Siatkarze nie chcieli się wypowiadać.

Konrad Piechocki: ? Nie widzę następcy dla Castellaniego