Siatkówka. Daniel Castellani pod ścianą

Trener reprezentacji uratuje posadę, jeśli da gwarancję, że w przyszłym roku Polska stanie na podium Ligi Światowej i mistrzostw Europy. Powinien też zrezygnować z trzech kluczowych dotąd siatkarzy i wymienić współpracowników. O jego losie zdecyduje za dwa tygodnie w jawnym głosowaniu zarząd PZPS.
Sport.pl na Facebooku! Sprawdź nas ?

Po sromotnie przegranych mistrzostwach świata (18. miejsce) polscy siatkarze szykują się do startu ligi, a ich trener Daniel Castellani wyjechał do Argentyny. Wraca niebawem, bo w przyszły wtorek musi zdać raport z mundialu prezydium związku.

- Najpierw trzeba wyjaśnić, dlaczego nie wyszło, co się stało z zespołem, kto zawiódł. Dalej oczekujemy wizji na przyszłe lata; jak będzie grać reprezentacja, kto w niej wystąpi itd. Na końcu Daniel musi nas przekonać, że potrafi to wszystko zrobić - mówi Artur Popko, wiceprezes PZPS. Wczoraj szanse Castellaniego oceniał 50 na 50.

To i tak dużo, bo zaraz po powrocie z Włoch działacze byli jednomyślni, mówili: "Castellani powinien odejść". Teraz zdania są podzielone. Coraz więcej osób naciska, aby trenera zostawić, ale jego przeciwnicy kontratakują. - Oczekujemy konkretów. Jeśli podczas spotkania Daniel będzie "pływał", żegnamy się, bo to nie ma sensu - usłyszeliśmy w PZPS.


Konrad Piechocki, prezes Skry Bełchatów, w której Castellani pracował przez trzy lata, nim objął reprezentację, liczy na to, że Argentyńczyk zachowa stanowisko. - Nie kieruję się tylko emocjami - mówi "Gazecie". - Oczywiście trener jest tak mocny jak jego ostatni turniej, ale od razu proponuję zadać pytanie, kto doprowadził Polskę przed rokiem do wielkiego sukcesu, jakim było mistrzostwo Europy. Na mundialu Brazylia łamała karki wszystkim przeciwnikom, nie tylko naszej drużynie. Celem długofalowym kadry są teraz rozgrywane w Polsce w 2014 r. mistrzostwa świata. Daniel absolutnie się do tego nadaje, on to po prostu czuje.

Piechocki daje Castellaniemu aż 80 proc. szans, sam podniesie rękę za, bo o losie trenera ma zdecydować cały zarząd PZPS, a nie tylko prezydium. - Głosowanie będzie jawne, odbędzie się 25 października - informuje Popko.

Castellaniego wiąże jeszcze dwuletnia umowa. Jak zdradzają nam działacze, trener zarabia prawie 150 tys. euro rocznie, ale w razie zwolnienia nie trzeba będzie płacić mu rekompensaty. - Daniel to człowiek z klasą, jesteśmy pewni, że nie będzie się niczego domagał - mówią w związku. - Zresztą z tego, co wiemy, chce zostać w Polsce nawet jeśli przepadnie w głosowaniu. Pracę znajdzie natychmiast, bo mamy w lidze wiele silnych i wyrównanych klubów. Któryś z prezesów prędzej czy później będzie niezadowolony z wyników i poprosi Castellaniego o pomoc.

Jeśli zarząd nie zdecyduje o dymisji, Castellani będzie musiał zaakceptować kilka warunków. Po pierwsze, w następnym sezonie Polska ma stanąć na podium Ligi Światowej i mistrzostw Europy. Potwierdza to wiceprezes Popko: - Jeśli nie osiągać takich wyników, to po co w ogóle grać. Ten zespół ma możliwości, aby mierzyć wysoko.

Drugim warunkiem ma być wymiana współpracowników. Krzysztofa Stelmacha, który na co dzień pracuje w ZAKS Kędzierzyn, ma zastąpić Alojzy Świderek, były asystent Raula Lozano, obecnie szef Akademii Polska Siatkówka. Świderek biegle mówi po włosku, tłumaczył pierwsze odczucia Castellaniego po mundialu.

Ma się zmienić niemal całe otoczenie wokół Argentyńczyka. Działacze oczekują również, że Castellani przewietrzy samą kadrę, bo tak obiecywał w pierwszych rozmowach po powrocie z Włoch. Selekcjoner miał powiedzieć wówczas, że zawiódł się na trzech kluczowych zawodnikach i raczej nie będzie współpracował z nimi w następnych sezonach. - Zmiany są konieczne, bo zachowanie status quo - jak pokazały mistrzostwa - to kolejna bolesna porażka - mówi członek prezydium PZPS.

- Trudno mi sobie wyobrazić, że coś zostanie narzucone trenerowi - mówi Piechocki. - Przecież asystent to najbliższy współpracownik. To tak, jakby wybrać Castellaniemu żonę.

- Trenerowi należy stawiać zadania, ale nie widzę możliwości, aby kazano mu wyrzucić tego czy tamtego - dodaje Ireneusz Mazur, który jako przedstawiciel Wydziału Szkolenia będzie rozmawiał z Castellanim w poniedziałek. - Liczę na to, że Daniel przygotuje analizę, na którą wszyscy czekają, oraz prognozę, jak w przyszłości uniknąć podobnych sytuacji.

Wojciech Drzyzga, komentator Polsatu i Sport.pl: - Los selekcjonera nie powinien zależeć od dobrego humoru prezesa czy innych członków zarządu. W takich chwilach decydują emocje, wpływ środowiska, mediów, kibiców. Tego powinniśmy uniknąć. Sądziłem, że swoją wizję trener nakreślił, podpisując czteroletni kontrakt. Ma to powielić, czy może PZPS będzie teraz w te plany ingerował? Chodzi o to, aby dowiedzieć się, czemu drużyna poniosła na mistrzostwach klęskę.

Jest jeszcze jeden problem - jeśli nie Castellani, to kto? Wśród następców działacze wymieniają dotąd jedynie Glena Hoaga. Kłopot w tym, że z reprezentacją Kanady ma kontrakt do 2017 r., a z tureckim klubem Arkas Izmir podpisał właśnie dwuletnią umowę.

Być może PZPS zrobi jednak odwrót od zagranicznych szkoleniowców. - Na podium mistrzostw znalazły się Brazylia, Kuba, Serbia i Włochy. Każdą z tych drużyn prowadzi rodzimy trener. Może kosztem warsztatu warto postawić na lepszą komunikację i sztukę mobilizacji, co nie powiodło się Castellaniemu - usłyszeliśmy wczoraj od jednego z działaczy.

Podyskutuj z autorem na jego blogu ?

Bernardo Rezende: ? Nigdy się nie poddajemy