Liga Światowa: Z Kubą gramy o sześć punktów

Choć do zakończenia pierwszej fazy Ligi Światowej siatkarzy pozostały jeszcze dwie kolejki, to Polacy i Kubańczycy są przekonani, że sprawa pierwszego miejsca w grupie D rozstrzygnie się w sobotę i niedzielę w Łodzi.
Na razie liderami są Niemcy, którzy mają punkt przewagi nad Kubą i cztery nad Polakami. Ale podopieczni Raula Lozano rozegrali dwa mecze więcej, a w ostatniej serii przyjadą do Katowic. Jeśli więc nasza drużyna wygra cztery ostatnie mecze, pojedzie na finał Ligi Światowej do Argentyny. Tyle tylko, że od tej edycji zmieniono zasady punktacji, dlatego dwie wygrane po 3:2 nic nam nie dadzą, bo wtedy zdobędziemy cztery punkty, a nasi rywale dwa. A w ostatniej serii Kubańczycy zmierzą się z najsłabszą w grupie Argentyną, więc trudno przypuszczać, żeby nie odnieśli dwóch zwycięstw. Potrzeba więc wyników 3:0 lub 3:1.

Będzie to trudne, bowiem trener Daniel Castellani nie może skorzystać z wszystkich najlepszych zawodników. Przede wszystkim brakuje Mariusza Wlazłego i Michała Winiarskiego. Obaj są kontuzjowani - pierwszego boli łokieć, drugiego - kolano. Ale bez nich Polska zdobyła mistrzostwo Europy. Wlazły powiedział "Gazecie", że mógłby wystąpić przeciwko Kubie, ale szkoleniowiec podjął decyzję, żeby spokojnie się wyleczył. - To mądry człowiek, więc wie, co robi - dodał. Być może chodzi o lepsze przygotowanie do spotkań z Niemcami, prowadzonymi przez Raula Lozano. A Wlazły i poprzednik Castellaniego za sobą nie przepadają. - Przyznam, że przyjazd Lozano jest dla mnie jakąś motywacją - przyznaje Wlazły. Winiarski, który świetnie spisał się w wygranym przez Polaków spotkaniu na Kubie, wznowi treningi dopiero w przyszłym tygodniu.

W spotkaniach w Hawanie Polacy niespodziewanie zdobyli aż cztery punkty, a mogli nawet sześć. A Castellani podkreśla, że jego zespół jest w coraz wyższej formie. - W ataku gramy o dziesięć procent lepiej niż na początku rozgrywek - stwierdził. Jego podopieczni nie kryją, że wyjdą na boisko dodatkowo zmobilizowani tym, jak zachowywali się ich przeciwnicy. - Im się wydaje, że są najlepsi na świecie: - opowiada Marcin Możdżonek, który w drugim pojedynku z Kubą miał aż sześć punktowych bloków. - Przez cały czas nas prowokowali, a poza tym, skacząc, lądowali na naszej stronie. Czym to grozi, pokazał przypadek Dawida Murka [złamał nogę].

Jak trzeba grać, by pokonać Kubańczyków? Możdżonek twierdzi, że odwrotnie niż oni: - Nie wolno starać się za wszelką cenę kończyć akcji, ale być cierpliwym. Obijać im ręce, kiwać i nie dać się zablokować. W wymianie ciosów nie mamy szans - kończy.

Mecze zostaną rozegrane w łódzkiej Atlas Arenie (w sobotę o godz. 14 i niedzielę o 16.30). Niespodzianką jest to, że jeszcze w piątek można było kupić bilety.