Łukasz Żygadło: wyprzedzają nas w przygotowaniach

Od wczoraj wszyscy szukają odpowiedzi na pytanie - co zawiodło w polskiej ekipie i nie pozwoliło biało-czerwonym zwyciężyć w ich pierwszym, tegorocznym dwumeczu Ligi Światowej? M. in. na to pytanie szukał odpowiedził jeden z bohaterów spotkań z Niemcami Łukasz Żygadłó.
- Przede wszystkim powiedz proszę, jak się czujesz? Po pierwszym spotkaniu mówiłeś, że masz problemy nawet z trenowaniem, tymczasem wczoraj rozegrałeś prawie całe spotkanie.

- Zacznijmy od tego, że przez ostatnie dni ogromną pracę wykonał nasz sztab medyczny. Wczoraj rano pojechaliśmy do niemieckiej kliniki sportowej sprawdzić czy nic poważnego się nie stało. Na szczęście USG i rezonans pokazały, że kości są całe, a mam tylko zapalenie pochewki ścięgna skokowego, prawego. Ta dolegliwość przeszkadza przede wszystkim przy skakaniu. Muszę mieć teraz dwa dni odpoczynku, żeby po prostu zeszła mi opuchlizna, która blokuje staw skokowy. Wczoraj od rana byłem na nogach razem ze sztabem medycznym, żeby tą nogę przed meczem doprowadzić do porządku. Trzeba było wydrenować krew, która zebrała się pod opuchlizną, usztywnić tę nogę, zmieniliśmy leki przeciwzapalne i przeciwbólowe. Musiałem zmienić również buty, bo to one prawdopodobnie były przyczyną tego zamieszania, więc wczoraj grałem już w innych. Wszystko to sprawiło, że już przed samym meczem poczułem, że raczej dam radę zagrać i na szczęście tak się stało.

- Co Twoim zdaniem zadecydowało o tym, że nie potrafiliśmy tych właśnie momentów równej gry wykorzystać i przechylić szali zwycięstwa na naszą korzyść? Czy to była, tak jak się wydawało obserwując to spotkanie, zbyt niska skuteczność w ataku?

- Przede wszystkim, analizując całą naszą sytuację, trzeba powiedzieć, że Niemcy niejako wyprzedzają nas o miesiąc w swoich przygotowaniach. Oni w zasadzie już są na etapie startowym, dla nas z kolei to są pierwsze mecze po przerwie. Moim zdaniem, nie patrząc na statystyki, trzeba powiedzieć, że popełniamy sporo błędów w ataku. Niemcy pokazali w tym dwumeczu, że potrafią lepiej szanować piłkę - nie robią błędu bezpośredniego, tylko piłkę nam dostarczają i próbują nasz atak zablokować, obronić i wyprowadzić swoją kontrę. Poza tym reprezentanci Niemiec, kiedy już dotykali piłki blokiem, to później zazwyczaj podbijali ją w polu i wyprowadzali kontratak. My z kolei dotykaliśmy piłki blokiem i brakowało nam właśnie tej obrony, tego feelingu, czucia gry. To cechuje dobre drużyny, doświadczonych zawodników i mam nadzieję, że wkrótce również i my to pokażemy.

- Nieudany dwumecz z Niemcami was nie załamał?

- Nie mógł. Nie ma takiej możliwości. Zdajemy sobie sprawę, co zrobiliśmy źle i na jakim etapie przygotowań jesteśmy, wiemy co trzeba poprawić i teraz musimy tylko te braki nadrobić.

Więcej czytaj w serwisie Reprezentacja.net

 ?