PLS. Zagumny: Marzenia się spełniły

Kilka dni temu siatkarską Polskę obiegła informacja, że Paweł Zagumny zagra w ZAKSIE. - Mam nadzieję, że drużyna, którą stworzył prezes, będzie walczyła o finał w przyszłym roku - mówi "Guma", który już w poniedziałek pojawi się w Polsce i wtedy też złoży podpis na swoim nowym kontrakcie. Kiedy będziemy mogli zobaczyć go w reprezentacji?
Reprezentacja.net:

Niedawno dowiedzieliśmy się, że od przyszłego sezonu będziesz zawodnikiem ZAKSY Kędzierzyn-Koźle. Skąd ta decyzja? Miałeś przecież ważny kontrakt z Panathinaikosem i otwarcie mówiłeś, że podoba Ci się w Grecji.

Paweł Zagumny:

- Zgadza się, bardzo dobrze czułem się w Grecji. Mieliśmy plany zostać jeszcze na następny sezon zgodnie z kontraktem, jednakże szefowie klubu stwierdzili, że nie będą mieli pieniędzy na utrzymanie mocnej drużyny oraz na grę w Lidze Mistrzów i poszli mi na rękę w kwestii zmiany zespołu. Chcieli mnie zatrzymać, ale nie gwarantowali dobrej drużyny. Nie wiem, czy ktokolwiek z obecnego składu zostanie w Panathinaikosie.

Wygląda więc na to, że sytuacja w Panathinaikosie nie jest zbyt ciekawa, bo nie jesteś jedynym, który odchodzi. Wiadomo już, że na przykład Samica w przyszłym sezonie zagra w Rosji.

- Na pewno nie jest tak, jak było przed laty. Przyznają się do tego szefowie klubu. Wsparcie ze strony prezesów koszykówki i futbolu jest bardzo małe. W związku z tym PAO będzie drużyną "średnią". Włodarze klubu mają nadzieję, że za rok czy dwa sytuacja się uspokoi i będą mogli znowu stworzyć mocny zespół.

Co zadecydowało o tym, że wybrałeś akurat ZAKSĘ? Miałeś przecież jeszcze ofertę z Resovii i mówiło się, że rozmawiasz też z Delectą?

- Z prezesem Pietrzykiem byłem w kontakcie już dość długo. Dzwonił do mnie praktycznie od lutego. Powoli dogrywaliśmy szczegóły kontraktu. Stworzyła się ciekawa grupa. Miałem ten komfort, że kilku zawodników podpisało kontrakty przede mną i nie szedłem "w ciemno". Mam nadzieję, że drużyna, którą stworzył prezes, będzie walczyła o finał w przyszłym roku.

Nie żałujesz trochę, że w przyszłym sezonie nie będzie okazji do gry w Lidze Mistrzów ?

- Nie można mieć wszystkiego. Grałem w Lidze Mistrzów w tym roku. Oczywiście, są to prestiżowe rozgrywki, ale będziemy grali w Pucharze CEV, więc będzie okazja sprawdzić się z innymi europejskimi drużynami. Z drugiej strony nie brakuje mi aż tak tych meczów międzynarodowych.

Czy wpływ na Twoją decyzję miał Sebastian Świderski, Twój dobry przyjaciel?

- Na pewno było to dość ważne, że Sebastian podpisał kontrakt. Namawiał mnie od dłuższego czasu, żebym przyszedł grać tam gdzie on. Nie ukrywam, że zawsze marzyłem, żeby grać z nim w jednej drużynie. Występowaliśmy wiele razy w reprezentacji, ale klub to nie to samo. Marzenia się spełniły (uśmiech). Miejmy nadzieję, że wynik będzie zadowalał nas obu.