Siatkówka. Karolina Ciaszkiewicz nie zagra w kadrze

W niedzielę po ostatnim gwizdku sędziego w Bielsku polały się i łzy szczęścia i łzy smutku. Po sześciu latach tytuł mistrzyń Polski wrócił do ekipy BKS-u. Wszystkiemu przyglądał się Jerzy Matlak, który już wiedział, że jedna z mistrzyń Polski nie wspomoże go w kadrze Polski.
Rywalizacja o złoty medal mistrzostw Polski wśród pań nie rozczarowała raczej kibiców - było pięć meczów, w których każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Wszystko rozstrzygnęło się wczoraj na boisku w Bielsku, gdzie zatriumfowały gospodynie, co jednak przed spotkaniem wcale nie wydawało się takie pewne. -Mecze finałowe tak naprawdę wyglądały równo - raz jeden zespół wygrywał, raz drugi, a wczoraj widać było, że z Muszyny, która nie wykorzystała swojej szansy na zakończenie tej rywalizacji w czwartym meczu, uszły siły szybciej niż z Bielska. W pierwszym secie jeszcze naprawdę nieźle grała Muszyna, a Bielsko przystąpiło chyba jednak bardziej zdenerwowane do tego meczu. Jednak piąty mecz finałowy u siebie w domu to duża odpowiedzialność. A Bielsko czekało na ten medal, czekało, aż się doczekało- uśmiecha się Jerzy Matlak, który bacznie przyglądał się finałowej rywalizacji, w której główne role odgrywały przecież polskie kadrowiczki. I przyznaje, że szansa na sukces Muszynianki była realna: - Gdyby bielszczanki nie zdołały szybko opanować emocji po tym pierwszym przegranym secie, to Muszyna, grając mądrze, mogłaby im jeszcze jakoś zagrozić. Widać jednak było, i w statystykach i gołym okiem, że Bielsko miało dużą przewagę na siatce - więcej bloków, więcej mocnych ataków. Do tego lepiej przyjmowały, lepiej zagrywały, więc tak się to spotkanie po prostu musiało skończyć. Widać było, że Muszyna bardzo chce walczyć, ale po prostu nie miały już z czego.

Teraz mistrzynie i wicemistrzynie Polski czeka odpoczynek. Później część z nich stawi się na zgrupowaniu kadry Polski, by pod okiem Jerzego Matlaka przygotowywać się do najważniejszej imprezy tego sezony reprezentacyjnego - mistrzostw świata. Najszybciej biało-czerwoną koszulkę założy Berenika Okuniewska, która już za niespełna tydzień z innymi młodymi kadrowiczkami rozpocznie zgrupowanie w Szczyrku. Wiadomo już, że z orzełkiem na piersi nie wystąpi w tym sezonie inna mistrzyni Polski Karolina Ciaszkiewicz. - Rozmawiałem z Karoliną, zaproponowałem jej miejsce w szerokim składzie kadry. Poprosiła o kilka dni do zastanowienia, ale ostatecznie zrezygnowała, bo jak sama mówiła - często na kadrę dotąd jeździła, ale nigdy nie grała. Wprawdzie teraz, moim zdaniem miałaby większe szanse na miejsce w składzie, bo konkurencja na przyjęciu jest o wiele mniejsza, ale Karolina ostatecznie podziękowała i odmówiła - relacjonuje przebieg negocjacji trener Matlak. Na razie jednak mistrzynie świętują, a szkoleniowiec kadry przygotowuje się do pierwszego zgrupowania w Szczyrku i towarzyskiego turnieju w Montreux, gdzie szansę na grę dostanie przede wszystkim zdolna, siatkarska młodzież.

Więcej w serwisie Reprezentacja.net ?