Sport.pl

Co dalej z ubezpieczeniami w kadrze? PZPS: Będziemy o tym rozmawiać

Dyskusja o ubezpieczeniach nabiera rumieńców. Do Katarzyny Skowrońskiej, która temat wywołała, dołączają kolejne siatkarki, które mówią otwarcie: ubezpieczenie w kadrze powinno być standardem. A co na to Jerzy Matlak, któremu temat ubezpieczeń może komplikować sprawę powołań? 
Przede wszystkim na początek należy wyjaśnić bardzo ważną sprawę, która cieniem kładzie się na całą dyskusję - kwestia ubezpieczenia nie jest warunkiem, jaki Skowrońska stawia trenerowi Matlakowi czy PZPS-owi. - Nie stawiam żadnych warunków, bo jeszcze na razie nikt do mnie nie dzwonił, jeszcze nie wiem, czy jestem powołana - wyjaśnia Katarzyna Skowrońska-Dolata.

Takie "oczyszczenie tematu" powinno pomóc w rzetelnym i merytorycznym podejściu do sprawy, bez zbędnych emocji czy oskarżeń o uchylanie się od gry w kadrze. Temat ubezpieczeń raz po raz wraca i może tym razem warto pochylić się nad nim dłużej, bo już nie tylko Skowrońska podnosi tę kwestię przy okazji rozmów o kompletowaniu kadry. Przyjrzyjmy się zatem realiom - każdy z nas jest ubezpieczony przez pracodawcę i jest to sytuacja jak najbardziej naturalna. Gdyby pracodawca odmówił opłacania nam ubezpieczenia, zapewne nawet nie rozważalibyśmy opcji zatrudnienia w takiej firmie czy innej jednostce. Tymczasem w analogicznej sytuacji - kiedy ubezpieczenia domagają się siatkarki grające w reprezentacji Polski (co jest de facto, nie zapominajmy, ich pracą) - wywołuje to u wielu głębokie oburzenie. Jestem świadoma tego, że zaraz podniosą się głosy o tym, że gra z orzełkiem na piersi to honor i zaszczyt, ale pamiętajmy, że czasem przychodzi za ten zaszczyt słono zapłacić. Ufam, że przykładów przytaczać nie muszę, bo wszyscy mamy jeszcze "na świeżo" w pamięci ,chociażby kontuzję Sebastiana Świderskiego, której nabawił się właśnie na kadrze, a leczy ją do dziś, co zresztą wiąże się ze zmniejszeniem mu wysokości kontraktu w klubie, w którym to zarabia na chleb powszedni.

Tych, którzy martwią się o nerwy Jerzego Matlaka, którego kadrę temat ubezpieczeń, według niektórych, może podzielić bądź uszczuplić, spieszę uspokoić - szkoleniowiec polskiej reprezentacji śpi spokojnie. - Dziewczyny dostaną powołania, przyjadą na zgrupowanie, dowiedzą się, co Polski Związek Piłki Siatkowej może im zaproponować i zadecydują, czy chcą na tych zasadach grać czy nie. Zresztą na razie nie wiemy jeszcze, komu zdrowie po zakończeniu sezonu pozwoli grać, więc trzeba spokojnie czekać. Wszyscy wiemy jakie są potencjalne kandydatki do kadry i nowe - bez względu na nasze narzekania - w ciągu tych kilku tygodni na pewno się nie urodzą - dodaje z uśmiechem Jerzy Matlak.

Więcej w serwisie Reprezentacja.net »


Więcej o: