Siatkówka. Włoskie media: Stojczew następcą Antigi. PZPS: absolutne banialuki

Czy szefowie Polskiego Związku Piłki Siatkowej już zdecydowali, że nowym trenerem reprezentacji Polski będzie Radostin Stojczew? Tak twierdzi "La Gazzetta dello Sport". - Absolutne banialuki, jeszcze się nawet ze Stojczewem nie widzieliśmy - odpowiada Włodzimierz Sadalski, dyrektor pionu szkolenia PZPS
 

Sadalski, prezes związku Jacek Kasprzyk, wiceprezes Paweł Papke, kierownik wyszkolenia Stanisław Majkowski i menedżer kadry Hubert Tomaszewski - ta piątka spotyka się z kandydatami, z których wyłoniony zostanie nowy szkoleniowiec reprezentacji. Pod koniec ubiegłego tygodnia swoją wizję pracy z biało-czerwonymi komisji przedstawił Ferdinando De Giorgi. Również pod koniec tygodnia Stanisław Szewczenko, czyli prezydent Wszechrosyjskiej Federadcji Siatkówki, oświadczył, że nowym treneren "Sbornej" na pewno zostanie Rosjanin. Do tego momentu za jednego z faworytów uchodził Stojczew. Mówiąc o Bułgarze nasi działacze przyznawali, że trudno będzie im przedstawić takie warunki finansowe, jakie Stojczew mógłby dostać w Rosji. Sadalski i Sebastian Świderski na łamach Sport.pl wskazywali też, że Stojczew lepiej zna rosyjskie środowisko, bo w lidze tego kraju pracował, a ponadto łatwiej może mu być podjąć pracę z Rosjanami również ze względu na znajomość ich języka.

Gian Luca Pasini twierdzi, że teraz Stojczew jest już praktycznie pewny pracy w Polsce. Według dziennikarza "La Gazzetta dello Sport" PZPS w najbliższych dniach poinformuje o podpisaniu kontraktu z tym szkoleniowcem.

- Ta informacja to wariactwo. Idziemy według toku, o którym informowaliśmy. Jutro mamy spotkanie z drugim z kandydatów, w tym tygodniu mamy jeszcze jedno spotkanie. Banialuki, absolutne banialuki - denerwuje się Sadalski. - Jak można pisać, że się na niego zdecydowaliśmy, skoro myśmy się z nim jeszcze nawet nie widzieli? - pyta mistrz świata i mistrz olimpijski. - Proszę kibiców, żeby nerwowo wytrzymali, naprawdę nikogo nie oszukujemy. Spotkamy się ze Stojczewem i z Mauro Berruto, później zbierze się prezydium zarządu i dopiero wybierzemy trenera. Nie spieszymy się, nie ma potrzeby - dodaje Sadalski.

Stojczew do Warszawy ma przyjechać we wtorek, Berruto w czwartek. Czwarty z kandydatów, czyli Marcelo Mendez, praktycznie nie ma już szans, bo nie chce zrezygnować z prowadzenia Sady Cruzeiro, a polska strona chce szkoleniowca na wyłączność. - Absolutnie wszystko idzie takim trybem, jaki przyjęliśmy - mówi rzecznik PZPS, Janusz Uznański. - W ogóle muszę powiedzieć, że bardziej szanuję informacje z polskiej prasy niż z włoskiej. Jeśli oni twierdzą, że już wiedzą, kto zostanie trenerem Polski, to na pewno ta ich wiedza jest niezgodna z faktami - kończy Uznański.

Iran: Rezende albo Stojczew?

Co ciekawe, Polska jednak nie jest jedynym krajem, który zastanawia się nad powierzeniem swojej reprezentacji Stojczewowi. Bułgarem, który stworzył potęgę Trentino, a ostatnio nie pracuje, zainteresowany jest też Iran. Tamtejsza federacja nie chce dłużej współpracować z Raulem Lozano. I, podobnie jak nasza, szuka szkoleniowca na cztery lata, do igrzysk olimpijskich w Tokio. Persom marzy się sprowadzenie z Brazylii Bernardo Rezende, ale kandydatura Stojczewa podobno też jest mocna, a w gronie kandydatów wymieniany jest jeszcze Andrea Anastasi, który prowadził Polskę w latach 2011-2013, a teraz chciał objąć naszą kadrę ponownie, ale nie został zaproszony przez PZPS na rozmowy.