Siatkówka. PZPS wybiera trenera. Faworyci? Lorenzetti i Stojczew

- W środę po konsultacjach z Wydziałem Szkolenia chcemy wskazać zarządowi trzech-czterech trenerów, z którymi warto się spotkać - mówi Włodzimierz Sadalski z komisji wybierającej nowego trenera reprezentacji Polski. Na faworyta komisji wyrasta Angelo Lorenzetti, ale Wydział Szkolenia może nie poprzeć Włocha. - Potrzebujemy trenera od zaraz, nie od maja - mówi Sebastian Świderski
 

W skład komisji wybierającej następcę Stephane'a Antigi wchodzą: prezes Polskiego Zwiazku Piłki Siatkowej Jacek Kasprzyk, wiceprezes Paweł Papke, dyrektor Sadalski, Stanisław Majkowski z Wydziału Szkolenia i menedżer reprezentacji, Hubert Tomaszewski.

Pod koniec ubiegłego tygodnia ta piątka zapoznała się ze wszystkimi kandydaturami. Chęć pracy z polską kadrą wyraziło 16 szkoleniowców. To: Andrea Anastasi, Daniele Bagnoli, Lorenzo Bernardi, Mauro Berruto, Daniel Castellani, Andrea Gardini, Andrea Giani, Ferdinando De Giorgi, Igor Kolaković, Slobodan Kovac, Angelo Lorenzetti, Jurij Mariczew, Marcelo Mendez, Camilo Placi, Radostin Stojczew i Emanuele Zanini. W tym gronie podobno nie liczy się już Bagnoli, bo kilka dni temu podpisał kontrakt z włoską Latiną.

Zagumny: Lorenzetti? Mam swojego faworyta

- Zgłosili się do nas najlepsi kandydaci, sami najlepsi. Mamy z kogo wybierać - cieszył się Sadalski kilka dni temu i tłumaczył, że w ciągu kilku dni komisja wybierze trzech-czterech trenerów, których zarekomenduje zarządowi PZPS, a jego przedstawiciele spotkają się z wybranymi szkoleniowcami. Z kolei Papke mówił, że w komisji każdy ma swoje typy, dlatego do spotkań może zostać wskazanych nawet sześciu szkoleniowców.

- W środę zbiera się Wydział Szkolenia, a my przedstawimy mu wszystkich trenerów, by wspólnie wytypować trzy, maksymalnie cztery nazwiska. Mam nadzieję, że w godzinach popołudniowych uda nam się to zrobić. Chcemy wybrać takich ludzi, którzy mają naprawdę bardzo duże szanse - mówi teraz Sadalski.

Nikt z komisji nie chce wskazać faworytów, ale nieoficjalnie wiadomo, że wysoko stoją akcje Lorenzettiego. To niespodzianka, bo choć trener jest z najwyższej półki - w ubiegłym sezonie poprowadził Modenę do mistrzostwa i Pucharu Włoch, obecnie prowadzi inny wielki klub, Trentino - to długo nie był nawet wymieniany w kontekście naszej reprezentacji, a w środowisku nadal ustępuje popularnością Stojczewowi czy De Giorgiemu.

- Pracowałem z nim 15 lat temu, od dawna nie mamy kontaktu, nie wiem, jakim teraz jest człowiekiem. Kiedyś był normalnym trenerem, żadnym tyranem. A czy jest faworytem? Ja mam swojego faworyta, ale zachowam dla siebie, kto nim jest, bo nie chcę niczego sugerować tym, którzy wybierają - mówi nam Paweł Zagumny, który z 52-letnim dziś Lorenzettim pracował w latach 2000-2001 w Padwie.

- Oczywiście kojarzę go z Serie A, wiem, że wyniki ma dobre, ale trzeba postawić kluczowe pytanie: czy byłby gotów przyjechać do Polski teraz? - mówi Sebastian Świderski. - Trudno oczekiwać, że rozwiąże umowę z Trentino, a my potrzebujemy trenera, który od zaraz będzie tu, żeby budować nową reprezentację, bo potrzebujemy nowej drużyny, a nie opartej wyłącznie na zawodnikach, którzy do tej pory w niej grali [zwłaszcza że umowa z nowym trenerem ma zostać podpisana na cztery lata, a jego głównym celem ma być zbudowanie zespołu na medal igrzysk w Tokio] - dodaje były reprezentant.

Stojczew może od zaraz

Wydział Szkolenia, którego członkiem jest Świderski, najpewniej będzie przekonywał komisję, że trzeba wybrać takiego trenera, który pracę mógłby zacząć od zaraz. - Pośrednio, jak De Giorgi czy Andrea Anastasi, którzy prowadząc do końca sezonu Zaksę i Lotos równolegle mogliby z powodzeniem obserwować zawodników i budować swój sztab kadry albo bezpośrednio, jak Stojczew, który akurat nie ma pracy, więc mógłby się podjąć prowadzenia Polski od zaraz - mowi Świderski. - Skoro na rynku są tacy trenerzy, z równie dobrymi kwalifikacjami jak Lorenzetti, to trzeba postawić na któregoś z nich. Do maja czekać nie możemy, nie wierzę, że dopiero wtedy moglibyśmy budować reprezentację, która miałaby dobrze wypaść na przełomie sierpnia i września, kiedy będziemy organizować mistrzostwa Europy - argumentuje.

Podobno Anastasi, tak jak i Castellani, nie ma wielkich szans na powrót do naszej reprezentacji. PZPS ma wybrać nowego człowieka. Do niedawna za faworyta uchodził Stojczew, ale Bułgar jest też wymieniany jako kandydat do objęcia reprezentacji Rosji. - Z naszego konkursu się nie wycofał, mocno bierzemy go pod uwagę - mówi Sadalski. - Na pewno na pieniądze z Rosją trudno byłoby się nam ścigać. Ale pod względem wyzwania nasza kadra dla każdego trenera stoi na równi z Rosją, Brazylią, Francją czy Włochami, a obok pieniędzy liczą się jeszcze nazwiska zawodników oraz całe zaplecze i zainteresowanie dyscypliną w kraju - dodaje Świderski.

Polacy, którzy pracowali ze Stojczewem - Michał Winiarski, Łukasz Żygadło i Jakub Bednaruk - podkreślają, że to trener surowy i bardzo wymagający. W niedawnych rozmowach ze Sport.pl Marcin Możdżonek i Krzysztof Ignaczak mówili wprost, że po Antidze kadrze przydałby się trener zamordysta. - Ostatni raz na zgrupowaniu reprezentacji byłem dwa lata temu, więc nie wiem czy Antiga od pewnego momentu był za miękki. Moim zdaniem nie da się powiedzieć, że teraz dla naszej kadry dobry będzie trener tyran albo że dobry będzie szkoleniowiec łagodny. Z moich doświadczeń wynika, że sprawdzają się i jedni, i drudzy - mówi Zagumny.

Z byłym kolegą z kadry zgadza się Świderski. - Najważniejsze w wyborze nowego trenera jest to, żebyśmy zrealizowali pewne założenia. Naprawdę potrzebny jest człowiek na miejscu, żeby żył sytuacją swoich zawdników, widział w jakiej są formie, znał ich stan zdrowia. Skoro Bagnoli po podpisaniu umowy z Latiną ma nie być brany pod uwagę, to moim zdaniem Lorenzetti i inni trenerzy mający aktualnie pracę poza Polską też powinni zniknąć z listy - kończy Świderski.



Kto jest młodszy? Niektóre odpowiedzi mogą zaskoczyć! [QUIZ]