Siatkówka. Los Antigi przesądzony

Szefowie Polskiego Związku Piłki Siatkowej mówią otwarcie, że zmiany w sztabie szkoleniowym reprezentacji kraju są nieuniknione. Decyzję o dymisji francuskiego selekcjonera mają podjąć 12 września.
Nasi siatkarze znów nie przebrnęli przez ćwierćfinał olimpijski. Porażka w 2008 roku w Pekinie z Włochami pogrążyła Raula Lozano. Cztery lata później w Londynie ulegli Rosji, co przypieczętowało los Andrei Anastasiego. Po Rio de Janeiro ma być podobnie.

Stéphane Antiga zaczął pracę w maju 2014 roku. Francuz, który kończył wówczas karierę zawodniczą, a zaczynał trenerską, chciał umowy właśnie do igrzysk, a ówcześni szefowie PZPS upierali się, że tylko do mistrzostw świata. W końcu przystali na warunki szkoleniowca, który tłumaczył, że chce mieć więcej czasu na zbudowanie drużyny.

W pierwszym roku jego pracy Polska została mistrzem świata, a później było już tylko gorzej. O ile trzecie miejsce w ubiegłorocznym Pucharze Świata można jeszcze uznać za sukces, o tyle każda kolejna impreza kończyła się rozczarowaniem. W Lidze Światowej w 2015 roku Polacy zajęli czwarte miejsce, w mistrzostwach Europy - dopiero piąte, w kontynentalnym turnieju kwalifikacyjnym do Rio - trzecie, cudem ratując się przed odpadnięciem, a w ostatnim finale w LŚ - piąte, choć byli gospodarzami. Jedyny sukces to wygrana w wiosennym interkontynentalnym turnieju kwalifikacyjnym w Japonii, lecz tam z silnych rywali była tylko Francja.

Jacek Kasprzyk, prezes PZPS, twierdzi, że brak awansu do półfinału jest porażką. Z "Wyborczą" rozmawiać nie chciał, tłumacząc się zaplanowanymi wcześniej spotkaniami. Wcześniej jednak w "Super Expressie" przedstawił kilka zarzutów wobec Antigi. Wymienił m.in. złe decyzje kadrowe: brak powołania dla Marcina Możdżonka, który w kilku wcześniejszych imprezach wchodził na boisko w trudnych momentach i pomagał odwrócić losy meczów, stawianie na kontuzjowanego Mateusza Mikę, brak w kadrze mentalnego lidera. - Coś w sztabie musi się zmienić - zapowiedział.

Inni działacze wypominają też Antidze sposób rozstania z Piotrem Gackiem, któremu w Japonii niespodziewanie zakomunikował, że z niego rezygnuje, choć wcześniej umawiali się, że doświadczony libero uroczyście zakończy reprezentacyjną karierę podczas LŚ w Krakowie.

W poniedziałek miało dojść do spotkania Antigi z szefami PZPS, jednak selekcjoner poprosił o przełożenie go o tydzień z powodów rodzinnych. Wtedy ma przedstawić analizę występu w Rio. Francuz deklaruje, że chce dalej pracować z kadrą, jednak według naszych informacji kontrakt nie zostanie przedłużony. - Skoro w przypadku Lozano i Anastasiego ćwierćfinał był uznany za porażkę, teraz nie może być inaczej. Nasz potencjał jest dużo wyższy niż wynik osiągnięty w Rio - mówi "Wyborczej" działacz PZPS. I przypomina, że poprzednicy Antigi zaczynali pracę od sukcesów, a następnie było już tylko gorzej. - Może to jest dobry czas na zmianę, bo w przyszłym roku organizujemy mistrzostwa Europy - dodaje. Działacze podkreślają, że Polska ma wielki potencjał w młodych zawodnikach odnoszących sukcesy w rozgrywkach juniorskich, więc trener nie zastanie spalonej ziemi.

Decyzję o przyszłości trenera podejmie zarząd PZPS, który ma się zebrać 12 września. Jednak nieoficjalnie wiadomo, że Antigę mógłby uratować tylko cud. W środowisku żartuje się, że cud mógł się zdarzyć w Rio, a byłoby nim wylosowanie w ćwierćfinale Kanady. Prezes Kasprzyk wyciągnął jednak kulkę z USA.

O ewentualnym następcy nikt nie chce mówić, a w PZPS podkreślają, że wszystkie wymieniane nazwiska to tylko spekulacje. Bułgar Radostin Stojczew, jeden z potencjalnych kandydatów, stwierdził, że byłby zainteresowany pracą w Polsce lub Rosji (ważą się losy Władimira Alekny). Wśród potencjalnych kandydatów wymienia się także Ferdinando De Giorgiego z Zaksy Kędzierzyn-Koźle, jego rodaka Silvano Prandiego, a także, co jest zaskakujące, Philippe'a Blaina, dotychczas asystenta Antigi.