Liga Światowa. Brazylia - Polska 3:0. Siatkarze wciąż w odwrocie

Dwa zwycięstwa i pięć porażek - taki jest bilans polskich siatkarzy w Lidze Światowej. Na razie jedynym powodem do optymizmu jest to, że do rozpoczęcia igrzysk olimpijskich pozostało jeszcze pięć tygodni.
Mistrzowie świata pokonali w tym sezonie tylko słabą Bułgarię i znacznie niżej sklasyfikowaną Argentynę, Wszyscy, z którymi w Rio de Janeiro mamy walczyć się o medale, obijają nas bez litości. W dwóch meczach z Rosją Polacy wygrali tylko seta, a Francja i Brazylia pokonały nas do zera. O ile jednak wcześniejsze porażki można usprawiedliwiać rezerwowym składem, to z piątkową z gospodarzami igrzysk trudno się pogodzić. A właściwie ze stylem, w jakiem przegraliśmy.

Im bliżej igrzysk olimpijskich, tym mniej eksperymentów, nie tylko w polskiej reprezentacji, ale i wśród najgroźniejszych rywali. Na ostatni turniej kwalifikacyjny Ligi Światowej do Nancy trener Stephane Antiga zabrał wszystkich najlepszych. Nie wszyscy są jednak w stanie grać, dlatego Fabian Drzyzga mógł tylko wspierać kolegów zza band reklamowych. Po raz pierwszy w obecnej edycji w kadrze był Mateusz Mika, a na boisku pojawił się już Michał Kubiak. I kapitan drużyny pokazał, że jest nie tylko liderem mentalnym, ale i sportowym. Jako jedyny dorównywał gospodarzom igrzysk w ataku, pokazując, że uderzanie piłki z całych sił nie jest jedynym sposobem zdobywania punktów.

Antiga w czasie ubiegłotygodniowego turnieju w Łodzi, gdzie jego podopieczni przegrali z Rosją i Francją, twierdził, że forma drużyny będzie rosła. Jednak w spotkaniu z Brazylią Polacy popełniali te same błędy, co w poprzednich. Najbardziej irytujące były robione w końcówkach. Przez pomyłki w ataku polscy siatkarze przegrali pierwszego seta, w którym prowadzili już czterema punktami; trzy ostatnie punkty oddali (dwa błędy i atak w blok).

Dopóki Kubiak był skuteczny, a polska zagrywka sprawiała przeciwnikom problemy, udawało nam się dotrzymywać kroku Brazylijczykom. Gdy jednak rywalom udało się zatrzymać naszego kapitana, mecz stał się jednostronny. W polskim zespole nie było takiego lidera, jak Wallace czy Lucas wśród Brazylijczyków. Bartosz Kurek rozegrał chyba najgorszy mecz w ostatnich dwóch latach. Już w pierwszej partii po dwóch pomyłkach został zmieniony, lecz zastępujący go Dawid Konarski wcale nie był lepszy. W sumie były atakujący Asseco Resovii pięć razy zbijał w aut, a czterokrotnie został zablokowany. Nie można liczyć na dobry wynik z 38-procentową skutecznością w ataku (Brazylia miała 53 proc., przy gorszym przyjęciu zagrywki).

Oprócz Kubiaka, który jako jedyny ze skrzydłowych ponad połowę wystaw zamienił na punkty, trudno kogokolwiek wyróżnić. Być może słaba gra to wciąż efekt bardzo ciężkich treningów, o których mówi selekcjoner. Jednak nawet zmęczenie nie tłumaczy tak wielkiej liczby prostych błędów. Nadzieja w tym, że do rozpoczęcia igrzysk w Rio de Janeiro pozostał ponad miesiąc, więc jest czas na naprawienie braków. Piłkarska reprezentacja też przed rozpoczęciem Euro zawodziła w sprawdzianach, a we Francji zaskoczyła. Oby tak samo było z siatkarzami podczas olimpiady.

W sobotę o godz. 18 Polska zmierzy się w Nancy z Francją, a w niedzielę o godz. 15 - z Belgią.

Polska - Brazylia 0:3

Sety: 28:30, 21:25, 16:25

Polska: Łomacz 3, Kubiak 10, Bieniek 7, Kurek 4, Buszek 4, Kłos 7, Zatorski (libero) oraz Konarski 4, Możdżonek, Bednorz 1, Woicki

Brazylia: Bruno 1, Lucarelli 11, Souza 10, Wallace 14, Mauricio 8, Lucas 10, Tiago Brendle (libero) oraza Evandro 1, William

Pojedynek polskich i portugalskich kibicek! Jest pięknie [ZDJĘCIA]