Memoriał Wagnera 2016. Polska - Bułgaria 2:3. Możdżonek: jesteśmy przyduszeni. Kurek: nie mieliśmy argumentów?

2 : 3
Informacje
Memoriał Huberta Wagnera 2016 - Mecze Polaków
Wtorek 17.05.2016 godzina 21:00
Wyniki szczegółowe
1 S
2 S
3 S
4 S
5 S
Wynik
Polska
21
25
21
26
12
2
Bułgaria
25
21
25
24
15
3
- Jesteśmy ospali, ociężali, trochę przyduszeni - mówi Marcin Możdżonek. - Gra momentami była bardzo fajna - twierdzi z kolei Bartosz Kurek i denerwuje się, kiedy słyszy, że jemu i innym zawodnikom reprezentacji Polski siatkarzy w meczu z Bułgarią brakowało argumentów. We wtorek Polska przegrała 2:3 (21:25, 25:21, 21:25, 26:24, 12:15) swój pierwszy meczu Memoriału Wagnera, W środę o godz. 20.30 gramy z Belgią, relacja na żywo w Sport.pl
Po porażce z Bułgarami prawie wszyscy nasi zawodnicy twierdzą, że ich gra nie była dobra. Inne zdanie ma Bartosz Kurek.

- Nie najlepszy był wynik, gra momentami była bardzo fajna. Przypominam wszystkim, że to turniej czysto sparingowy, że najważniejsze granie zacznie się dopiero za moment. Mam nadzieję, że do tego czasu odnajdziemy nasz rytm, naszą fajną, waleczną postawę na boisku i będziemy grali bardzo dobrze nie tylko fragmentami, ale przez całe spotkania - mówi atakujący.

Na pytanie jednego z dziennikarzy: "Ale chyba ten mecz był trochę bez argumentów z waszej strony?" Kurek odpowiedział: - no tak, tak... 3:2 wygrali z nami Bułgarzy, jedna z lepszych ekip na świecie, bo nie mieliśmy argumentów. Dziękuję bardzo.

Rozgrywający Fabian Drzyzga zauważa, że wraz z kolegami popełnił mnóstwo błędów. I tłumaczył, skąd się wzięły.

- Jesteśmy po dwóch tygodniach ciężkiej pracy. Jak przyjechaliśmy do Krakowa, to też nie mieliśmy godzinnego treningu, tylko taki, który trwał dwie i pół godziny. Przygotowujemy się na koniec maja, do Tokio [od 28 maja do 5 czerwca odbędą się tam ostatnie kwalifikacje olimpijskie, z grona ośmiu drużyn awans wywalczą trzy najlepsze i najwyższej sklasyfikowany przedstawiciel Azji]. Memoriał Wagnera jest etapem tych przygotowań. Mecz z Bułgarią był przeciętny, było w nim bardzo dużo błędów, było widać, że obie drużyny nie są w formie. Bułgarzy są na pewno na innym etapie niż my. My po sezonie ligowym kleimy się, jak możemy, żeby na boisko wyszli ci, co zdrowotnie mogą. Forma na razie nie jest wysoka, ale na eliminacje olimpijskie będzie. Teraz jeszcze nasza siatkówka nie będzie piękna, ale nie przejmujemy się. Wiemy, że mamy dużo do poprawy.

Podobnie na sytuację patrzy Marcin Możdżonek

- Cały czas jesteśmy w ciężkim okresie przygotowawczym do eliminacji olimpijskich. Było widać, że jesteśmy ospali, ociężali, trochę przyduszeni przez okres, który ostatnio spędziliśmy w Spale. Ale ja patrzę z dużym optymizmem na to, co wkrótce będzie się działo - mówi nasz środkowy. - To normalne, że na takim etapie przygotowań nie gramy dobrze, a cenne, że mieliśmy świetną okazję do potrenowania, bo Bułgarzy rewelacyjnie serwowali i przetestowali nas, co bardzo nam się przyda w kontekście turnieju w Tokio. Oczywiście każdy z nas będzie w kolejnych meczach dawał z siebie 100 proc., ale nie będziemy sobie rwać włosów z głów, jeśli jeszcze jakiś mecz przegramy. Memoriał Wagnera jest tylko po to, żeby się jak najlepiej przygotować. Oby Belgowie i Serbowie zagrali z nami tak jak Bułgarzy, to będziemy mieli świetną okazję, żeby poprawić swoją grę - dodaje Możdżonek.

Od trzeciego seta w spotkaniu z Bułgarią grał Mateusz Mika, który do Tokio poleci z kadrą mimo kontuzji kolana (po kwalifikacjach ma dostać zastrzyk i rehabilitować się przez trzy tygodnie). - Gdybym wszystko robił na maksymalnych obrotach, to chyba nie dotrwałbym do kwalifikacji w Tokio. Przede wszystkim nie skaczę tak wysoko i tak często, jak zwykle - mówi przyjmujący.

Kiedy gratuluję Mice gry w trzecim secie (prawie odwrócił jego losy, świetnie przyjmując i serwując oraz solidnie atakując), śmieje się: nie wiem czy byliśmy na tym samym meczu. Przyjęcie było ok., to dosyć dziwne, bo zazwyczaj atak jest u mnie dobry, a z przyjęciem mam kłopot. Teraz było na odwrót, może pewnego dnia oba elementy będę miał na dobrym poziomie - mówi skromnie. - Staram się pracować w miarę mądrze, tak, żeby nie pogłębić urazu, ale też nie tracić na jakości - dodaje. - Dużo grania za nami, terminarz zdrowiu zawodników nie sprzyja, do czego - niestety - można się przyzwyczaić. Szkoda, że władze światowej i europejskiej siatkówki planują ją, patrząc na ilość, a nie na jakość. Może kiedyś ktoś pójdzie po rozum do głowy - rozmarza się Mika. Ale już po chwili wraca do rzeczywistości. - Wiemy, po co pracujemy. Chcemy pojechać na igrzyska i zdobyć na nich medal. Żeby to zrobić, musimy zapomnieć o problemach ze zdrowiem i wszystkich innych - kończy.









Czy należy się przejmować tą porażką w kontekście igrzysk?