Kwalifikacje do igrzysk olimpijskich Rio 2016. Biało-czerwony Berlin!

Kilka tysięcy kibiców z Polski dopingowało siatkarzy reprezentacji Polski podczas piątkowego meczu z Niemcami podczas kwalifikacji olimpijskich, które odbywają się w Berlinie. - Po raz kolejny czujemy się, jakbyśmy grali u siebie - mówili nasi siatkarze.


Polscy kibice w hali w Berlinie pojawiali się od pierwszego dnia turnieju, zawsze gorąco dopingując biało-czerwonych. Tak było w starciu z Serbami, tak było w meczu z Belgami, choć tutaj ze względu na wczesną porę rozgrywania spotkania (godz. 15) było ich nieco mniej. Ale i tak, podobnie jak z Serbami, acapella odśpiewali hymn, podobnie jak ma to miejsce w trakcie spotkań w naszym kraju. W hali w Berlinie nie robili tego ani Francuzi, ani Belgowie, ani Finowie, których też było sporo na meczach. Nie robili tego nawet Niemcy. - To kolejny turniej który gramy w innym kraju, ale jakby u siebie - chwalił kibiców Marcin Możdżonek, środkowy naszej kadry.



Polscy kibice to co najlepsze zostawili sobie jednak na ostatni mecz grupowy, z gospodarzami turnieju. Spiker w hali w Berlinie od wtorku zapraszał niemieckich kibiców na mecz z Polską, by ci wspierali miejscową reprezentację. Organizatorzy wiedzieli już, że hala w piątek będzie pełna i że większą część trybun zajmą kibice z naszego kraju. - Przyjechaliśmy specjalnie na ten mecz. Wierzymy w zwycięstwo, a później w awans do Rio. Nie chcemy jechać już do Japonii - mówili kibice ubrani w biało-czerwone barwy, a gromkie "Polska, biało-czerwoni", rozbrzmiewało w hali w Berlinie już na długo przed rozpoczęciem starcia z Niemcami.

Obecność polskich kibiców wykorzystali też organizatorzy, którzy zrobili z tego pojedynku show. Przed spotkaniem puścili specjalnie dla Polskich kibiców hit znany z meczów reprezentacji w naszych halach, "Zawsze tam gdzie ty", a później oczywiście wyciszyli muzykę podczas hymnu. Tego samego próbowali podczas hymnu Niemiec, ale po chwili wrócili do nagrania z taśmy. Polacy byli kilkakrotnie głośniejsi od miejscowych!

"Gramy u siebie, Polacy gramy u siebie" - dało się słyszeć w berlińskiej hali. I faktycznie nasi siatkarze mogli liczyć na doping, wcale nie mniejszy niż Niemcy. A gwizdy i buczenie przy zagrywkach gospodarzy zagłuszały nawet doping miejscowych kibiców. - Byliśmy na to przygotowani, że tak będzie. Nie zaskoczyło nas to wcale - dodawał Możdżonek.

Niestety kibice nie ponieśli naszych siatkarzy do zwycięstwa, ale wychodząc z hali nastawiali się już na kolejne mecze, w których ich doping będzie niezmiernie potrzebny. W sobotę Polacy zagrają w półfinale z Francją (godz. 19.30), a w niedzielę w meczu o 3. miejsce, czyli wyjazd do Japonii na majowy turniej interkontynentalny, albo w finale o jeden bilet na igrzyska olimpijskie w Rio, który jest zagwarantowany dla zwycięzców berlińskiego turnieju.

Kwalifikacje olimpijskie siatkarzy. Co wiesz o turnieju? [QUIZ]




Czy polscy siatkarze zagrają na igrzyskach w Rio?