Memoriał Wagnera 2015. Zatorski: w Spale biliśmy rekordy

3 : 0
Informacje
Memoriał Huberta Wagnera 2015 - Mecze Polaków
Sobota 22.08.2015 godzina 20:30
Wyniki szczegółowe
1 S
2 S
3 S
Wynik
Polska
28
25
25
3
Japonia
26
15
18
0
Składy i szczegóły
Polska
Nowakowski, Kurek, Drzyzga, Kubiak, Buszek, Bieniek, Zatorski (libero) oraz Konarski, Kłos, Łomacz, Gacek (libero), Możdżonek, Szalpuk
Japonia
Shimizu, Suzuki, Yako, Yamauchi, H.Fukatsu, Yanagida, Sakai (libero) oraz Takahashi, A.Fukatsu, Ishikawa, Yoneyama
- Czuję się, jakby mi ktoś przyczepił do nóg co najmniej 10-kilogramowe klocki - mówi Paweł Zatorski. Jeden z najlepszych libero świata opowiada, jak ciężko reprezentacja Polski trenuje po to, by w formie być nie na trwającym w Toruniu Memoriale Wagnera, ale od 8 do 23 września w Japonii, podczas Pucharu Świata. W niedzielę mecz Polska - Iran. Relacja na żywo w Sport.pl o godz. 19.30
Szarpana gra i bardzo trudny pierwszy set meczu z Japonią to efekt waszych wyjątkowy ciężkich nóg?

Paweł Zatorski: Zdecydowanie tak. Czuję się, jakby mi ktoś przyczepił do nóg co najmniej 10-kilogramowe klocki. I dobrze, bo w tym momencie nie możemy być w optymalnej formie. To by nie było prawidłowe przygotowanie do tak długiego i trudnego turnieju, jakim będzie wrześniowy Puchar Świata.

Tych klocków chyba pozbyłeś się w drugim secie, co było widać w kontrze, w której widowiskowo pofrunąłeś do piłki, żeby ją wystawić Michałowi Kubiakowi?

- Jak już się rozpędzę, to jest dobrze, ale rozpędzam się długo.

Cały czas trenujecie? Wiem, że tak było w dniu meczu z Japonią i tak będzie również przed następnymi spotkaniami?

- Tak, cały czas robimy długie treningi i ciężką siłownię. A w Spale, przed przyjazdem do Torunia, biliśmy rekordy. Popołudniami spędzaliśmy w hali po trzy i pół godziny, rano po dwie i pół. Było ciężko i jeszcze jest. Wierzymy, że to przełoży się na efekt w Japonii.

Biliście rekordy, czyli trenowaliście jeszcze mocniej niż przed ubiegłorocznymi mistrzostwami świata?

- Ciężko porównać. Wtedy też były bardzo mocne treningi. System jest podobny. Raz nam się sprawdził, teraz też tak musi być.

Sześć godzin w hali to oczywiście nie wszystko. Ile godzin pracy dziennie wyjdzie po dołożeniu do tego siłowni, analizy rywala czy przygotowania własnej taktyki?

- Łatwiej policzyć, ile godzin albo minut mamy wolnego (śmiech). Niedużo tego jest. Od początku sierpnia, czyli od obozu w Arłamowie, na który pojechaliśmy z rodzinami, pracy jest bardzo dużo. Z odprawami wideo czasu dla nas zostaje naprawdę mało. Ale wiemy, po co to robimy. Nie narzekamy.

Prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej Paweł Papke po wizycie w Arłamowie stwierdził, że mieliście tam lepsze warunki nawet niż we francuskim Capbreton, gdzie wyjechaliście przed rokiem. Z kolei Michał Kubiak mówił mi, że z golfa, squasha i wielu innych atrakcji nie mieliście nawet siły skorzystać.

- Mnie się udało. Byłem mocno zmęczony, ale chciałem spróbować wszystkiego, bo ośrodek jest naprawdę wspaniały. Ma i ściankę wspinaczkową, i golfa, i w tenisa można pograć, i wiele innych rzeczy zrobić.

Wróćmy na chwilę do wydarzeń sprzed Arłamowa. Liga Światowa to dla was niedosyt spowodowany czwartym miejscem, ale ty osobiście potwierdziłeś klasę, będąc najlepszym libero i fazy interkontynentalnej, i Final Six. To dodaje ci pewności czy fakt bycia najlepszym na świecie jednak usztywnia?

- Nie czuję się traktowany inaczej. Drużyna podchodzi do mnie tak samo, ja do niej też. Na pewno miło dostać taką nagrodę, być docenionym przez ludzi, ale nawet nie wiem do końca, przez jakich konkretnie, bo nie orientuję się, kto te nagrody przyznaje. No i oczywiście wolałbym wyróżnienie zamienić na złoty medal.

Z Japonią zagrałeś na zmianę z Piotrem Gackiem. Lepiej, kiedy odpowiedzialność rozkłada się na was obu?

- Wolę grać sam. Ale oczywiście już się zmienialiśmy, nawet jeszcze bardziej, praktycznie co akcję, a w ubiegłym sezonie na zmianę grałem też z "Igłą" [Krzysztofem Ignaczakiem]. Jaki system zaproponuje trener, tak będziemy grali. Nikt nie będzie dyskutował.