Siatkówka. Do Rio przez Japonię, Śliwka jak Gruszka, Kurek pracownikiem, a nie niewolnikiem

3 : 0
Informacje
Liga Światowa 2015 - Grupa B
Czwartek 28.05.2015 godzina 20:25
Wyniki szczegółowe
1 S
2 S
3 S
Wynik
Polska
25
25
25
3
Rosja
16
17
20
0
Składy i szczegóły
Polska
Skład: Nowakowski, Jarosz, Kurek, Wrona, Drzyzga, Łomacz, Kubiak, Gacek, Zatorski, Możdżonek, Mika, Buszek, Bieniek, Bednorz
Rosja
Skład: Birjukow, Siwożelez, Savin, Aszczew, Butko, Abrosimow, Wierbow, Michajłow, Moroz, Kołodinski, Obmoczajew, Markin, Smoljar
Celem na rok 2015 dla naszych siatkarzy musi być Puchar Świata i lepiej, by trenerzy nie próbowali szykować kilku szczytów formy. Do wysokiej dyspozycji ma wrócić przestawiony na atak Bartosz Kurek, a odkryć w przebudowywanym zespole mistrzów świata ma być więcej. Porażki? Na pewno przyjdą - tak nowy sezon reprezentacyjny zapowiadają Tomasz Wójtowicz, Ryszard Bosek i Lech Łasko. Pierwsze mecze, z Rosją w Lidze Światowej, w czwartek i piątek w Gdańsku. Relacje na żywo w Sport.pl o godz. 20.15
Osiem miesięcy po zdobyciu mistrzostwa świata polscy siatkarze zaczynają nowy sezon. Do lipca pierwsza drużyna będzie grała w Lidze Światowej. O awans do turnieju finałowego w Rio de Janeiro powalczy w grupie z Rosją, USA i Iranem. Drugi zespół w czerwcu wystąpi na pierwszych Igrzyskach Europejskich w Baku. We wrześniu wszystkie siły Stephane Antiga i Philippe Blain planują rzucić na Puchar Świata. Dwa najlepsze z 12 zespołów uczestniczących w rozgrywkach uzyskają awans do przyszłorocznych igrzysk (w PŚ nie zagra gospodarz olimpijskich zmagań - Brazylia). Trenerzy i zawodnicy podkreślają, że zajęcie jednego z dwóch pierwszych miejsc jest głównym celem na ten rok. Jeśli się nie uda, to o prawo gry w Rio trzeba będzie walczyć w styczniu 2016 roku, w europejskim turnieju kwalifikacyjnym. Awans uzyska tylko najlepsza z ośmiu drużyn (gospodarz plus siedem najwyżej rozstawionych ekip w europejskim rankingu, które wtedy nie będą jeszcze miały zapewnionego udziału w igrzyskach), drugi i trzeci zespół otrzyma ostatnią szansę - prawo gry w majowych turniejach interkontynentalnych.

Sezon zakończą październikowe mistrzostwa Europy, których gospodarzami będą Bułgaria i Włochy.

Przed startem tego maratonu stawiamy kilka pytań gwiazdom światowej siatkówki sprzed lat - mistrzom świata z 1974 i mistrzom olimpijskim z 1976 roku Tomaszowi Wójtowiczowi i Ryszardowi Boskowi oraz mistrzowi olimpijskiemu z Montrealu Lechowi Łasce.

1. Co powinno być w tym roku priorytetem dla reprezentacji Polski?

Tomasz Wójtowicz:

- Sezon będzie trudny, z bardzo napiętym kalendarzem, ale bezsprzecznie najważniejszy będzie Puchar Świata. Trzeba mieć szeroką kadrę, żeby we wrześniu sobie poradzić. Na pewno podczas Ligi Światowej najlepsi muszą mieć czas na zabiegi i regenerację po sezonie ligowym. Do Japonii musimy jechać w najmocniejszym i w pełni gotowym składzie. Liczę, że najlepszym wystarczy sił na październikowe ME. O medal zawsze warto powalczyć. Ale udział w igrzyskach to absolutny priorytet, im wcześniej zapewnimy sobie awans, tym większy spokój wszyscy będziemy mieli.

Ryszard Bosek:

- Widać, że trenerzy zachowują spokój, fajnie robią, że rozszerzają reprezentację, że mają ludzi do grania tego wszystkiego, a najsilniejszych spróbują przygotować na Puchar Świata. Byłoby dobrze zakwalifikować się na igrzyska już w Japonii, wtedy niepotrzebne byłyby dodatkowe ruchy, turnieje przedolimpijskie. Zamiast się szarpać, można by się było spokojnie przygotować do wygrania igrzysk. Naszą kadrę na to stać.

Lech Łasko:

- Priorytetem musi być jak najszybsze znalezienie zastępców dla zawodników, którzy odeszli po zdobyciu mistrzostwa świata [chodzi o Mariusza Wlazłego, Michała Winiarskiego, Pawła Zagumnego i Krzysztofa Ignaczaka]. Na szczęście w Polsce nie brakuje dobrych graczy, a Antiga już pokazał, że wie, jak z Ligi Światowej zrobić dla nich dobry sprawdzian. Jeśli chodzi o tegoroczne turnieje, to najważniejszym będzie Puchar Świata. Trzeba tak poprowadzić zawodników, żeby na wrześniowy maraton wszyscy najlepsi byli w formie.

2. Jak zareagujemy na ewentualne porażki, czy nie będziemy wymagać od drużyny niemal samych zwycięstw?

Tomasz Wójtowicz:

- Lubimy myśleć, że jesteśmy niezwyciężeni (śmiech). Niestety, na pewno nie da się wszystkiego wygrywać. Mam nadzieję, że nie będziemy chcieli zwalniać Antigi jak kiedyś Daniela Castellaniego zaraz po zdobyciu mistrzostwa Europy. Antidze tym trudniej będzie utrzymać się na szczycie, że stracił kilku kluczowych zawodników, bez tej czwórki luka jest duża, trzeba trochę czasu, żeby ją zapełnić. Trenerzy muszą dzielić sezon na różne etapy i różne składy, a my, widząc, że nie jesteśmy w najważniejszym punkcie, musimy być wyrozumiali.

Ryszard Bosek:

- Na pewno będzie ciężko, bo grania będzie bardzo dużo i każdy właśnie z nami będzie chciał szczególnie dobrze wypaść. Mistrzostwo świata tak po prostu działa. Utrzymanie odporności psychicznej zespołu będzie w tym roku jednym z największych wyzwań dla sztabu. Dlatego nie wolno myśleć, że w Lidze Światowej można przegrywać. Możemy grać drugim składem, ale nad nim i tak będzie napisane "Polska". I nikt nie będzie mówił, że przegrały nasze rezerwy, tylko że przegrała drużyna mistrzów świata. Na szczęście wiem, że zawodnicy są nastawieni na wygrywanie, na poszerzanie konkurencji w kadrze, nie zamierzają niczego odpuszczać. Porażki zrozumiemy, pod warunkiem że nie będzie, jak bywało w poprzednich latach, czyli że z pierwszego miejsca czy z miejsca w czołówce nagle spadniemy na pozycję 13. czy 15. Dyscyplina jest na bardzo wysokim poziomie, dlatego są i tacy kibice, którzy nie będą potrafili pogodzić się z żadną porażką. Ale pamiętajmy o rozsądku. Liczy się, żeby osiągnąć główny cel na ten sezon albo chociaż być blisko.

Lech Łasko:

- Na pewno w sezonie nie da się zbudować kilku szczytów formy. Nie warto szaleć, przecież dobrze pamiętamy, jak w 2012 roku sztab Andrei Anastasiego przedobrzył, szykując zespół na największe granie w turnieju finałowym Ligi Światowej. Wtedy liczono, że dyspozycja zostanie na igrzyska w Londynie, a jednak zawodnicy jej nie utrzymali i porażki przyszły w najważniejszym momencie. Teraz na pewno też będą, ale wierzę, że wtedy, kiedy łatwiej będzie się z nimi pogodzić. Jeśli nie będziemy przegrywać w kluczowych momentach, nie stanie się nic złego.

3. Czy Antiga odkryje dla kadry kolejnego zawodnika pokroju Mateusza Miki?

Tomasz Wójtowicz:

- W Lidze Światowej znów szansę dostanie kilku nowych zawodników, przed rokiem to się nam bardzo opłaciło. Największe nadzieje wiążę z Aleksandrem Śliwką. Kiedyś był Piotrek Gruszka, pora na kolejny dobry polski owoc (śmiech). Śliwka znakomicie zaprezentował się w eliminacjach MŚ juniorów, liczę, że jak trochę odpocznie, to dołączy do pierwszej kadry i szybko się rozwinie.

Ryszard Bosek:

- Większość z młodych powołanych do szerokiej kadry może swoją szansę wykorzystać. To zdolna młodzież, z sukcesami w kategoriach juniorskich. Mentalnie są gotowi, bardzo chcą. Najfajniejsze jest to, że już na treningach zwiększają konkurencję, nie pozwalają na stagnację w kadrze. Oni mobilizują tych bardziej doświadczonych. Jest wysoki poziom rozwoju, jest dobrze, trzeba tylko trzymać ten kierunek. Czekam już na występy Mateusza Bieńka i Bartosza Bednorza przeciw Rosji. Bo obaj wcale nie muszą przestać meczów w kwadracie dla rezerwowych. Może nawet znajdą się w podstawowej "szóstce"? Antiga i Blain nie kierują się doświadczeniem i wiekiem, patrzą wyłącznie na formę. A młodzi mają teraz przewagę, bo liderzy kadry trenują razem krótko, dopiero od 18 maja. Bieniek bardzo dobrze pokazał się w lidze, Bednorz w końcówce też, kłopoty zdrowotne ma już za sobą. Chciałbym ich zobaczyć w akcji.

Lech Łasko:

- W PlusLidze są młodzi, dobrzy zawodnicy, ale to za mało, żeby powiedzieć, czy któryś sprawdzi się w kadrze czy uniesie ciężar gry na arenie międzynarodowej. Często bywa, że ktoś trochę mniej błyszczący w lidze odpala w kadrze, motywuje się, mając taką szansę. Nie chcę mówić, kto mi się szczególnie podoba, nazwisk nie przytoczę, żeby nikogo nie spalić i nikogo nie pominąć. Na pewno odważne sięganie Antigi po młodych jest dobre. A stawianie na nich w Lidze Światowej pokazuje, że trener ma wizję, że patrzy na cały sezon, że wszystko rozplanował. Rok temu tak to wyglądało, teraz też tak pewnie będzie.

4. Czy Bartosz Kurek sprawdzi się w roli atakującego?

Tomasz Wójtowicz:

- Z wypowiedzi Bartka wynika, że jest pełen chęci. Cieszę się, że podejmie próbę. Czy to wypali? Na tej pozycji zaczynał, ale sporo musi się nauczyć. Kiedyś nie byłoby problemu, w naszych czasach chodziło się w kółko i grało wszędzie, teraz specjalizacja jest ścisła. Ale potencjał ma wielki. Powinien sobie dać radę.

Ryszard Bosek:

- Myślę, że Bartek ma wielkie szanse, żeby odpalić. Grał już na tej pozycji, podchodzi do tego poważnie, chce się pokazać z dobrej strony, a jeśli chodzi o warunki, to trudno mu coś zarzucić. Na pewno na początku nie będzie mu łatwo, bo zmiana pozycji zawsze powoduje moment trudności. Bardzo wierzę, że to się uda. Wszystkie znaki na niebie i ziemi pokazują, że przyjął to bardzo pozytywnie. Mocno się koncentruje, trenerzy mają nadzieję, że pomoże, my wszyscy też, zwłaszcza że z kadry mistrzów świata ubyło zawodników i drużyna musi się znowu złożyć. Kurek jest w tym bardzo potrzebny. Miał czas, żeby propozycję przemyśleć, rozmawiał ze Stephane'em już jakiś czas temu. Miał też propozycje od takich klubów, w których mógłby grać jako atakujący, to za nim długo chodziło. Wybrał grę w Resovii na przyjęciu, bo dzięki temu będzie zajmował się czymś innym, będzie się rozwijał, a nie tylko doszlifowywał formę. To większe wyzwanie. Jak każdy zawodnik miał kryzys, również przez problemy ze zdrowiem. Teraz powinien wrócić do tego, co prezentował kiedyś. Może być dla kadry tak ważny jak kilka lat temu, gdy błyszczał w drużynie, która zdobywała mistrzostwo Europy.

Lech Łasko:

- Kurek zawsze miał trochę problemów z przyjęciem zagrywki, a w ataku zawsze sobie radził. Chłopak z takimi warunkami fizycznymi, z potężnym ciosem i dobrym blokiem jest stworzony do gry na tej pozycji. Oby tylko był dobrze do tego ustosunkowany. Bo już wiemy, że z niewolnika nie ma pracownika. Jeśli przyjmie to jako plus, a nie jako porażkę, to będziemy mieli z niego pożytek. Choć nie liczmy, że błyskawicznie. Roli atakującego trzeba się nauczyć. Z lewego skrzydła atakuje się łatwo, tam się dostaje 80 proc. piłek rozegranych i 20 proc. sytuacyjnych. Za to atak z prawego skrzydła jest dużo trudniejszy. Tam może się trafić tylko 20 proc. piłek dobrze wystawionych. Atakujący musi być dobry technicznie, żeby sobie poradzić. Ale Kurek w tej roli to na pewno pomysł wart sprawdzenia.





Salsa na Placu, czyli turniej zapaśniczy na Times Square! [ZDJĘCIA]


Czy Polacy zdobędą Puchar Świata?