Korupcja w PZPS. Zjazd do czyszczenia siatki

Po aresztowaniu szefów związek siatkówki bronił się przed zwołaniem nadzwyczajnego zjazdu. Ale zmienił zdanie, gdy usłyszał od ministra sportu, że tylko tak można zażegnać kryzys. I że inną metodą może być wprowadzenie komisarza.
Prezes PZPS Mirosław P. i jego zastępca Artur P. od dwóch tygodni siedzą w areszcie podejrzani o przyjęcie łapówki od firmy ochraniającej mundial w Polsce. Prezesa zatrzymano z torbą, w której było 400 tys. zł od Cezarego P., jednego z szefów agencji ochrony FOSA. Według naszych informacji Mirosław P. tłumaczy się tym, że został poproszony o przewiezienie torby i że nie wiedział, co w niej jest. Obciążają go zeznania Cezarego P. współpracującego z CBA w zamian za uniknięcie kary. Szef FOS-y powiedział prokuratorom również o tym, że 580 tys. zł wziął od niego wiceprezes związku Artur P.

Dwa dni po zatrzymaniu prezesów siedmiu szefów wojewódzkich związków siatkarskich napisało list otwarty, w którym zaapelowało o zwołanie nadzwyczajnego zjazdu PZPS i oczyszczenie w ten sposób sytuacji. Ale prezydium odrzuciło inicjatywę, a jej autorów oskarżono o sianie fermentu. - Wiemy, kto napisał ten list i z jakich pobudek - mówił sekretarz generalny Andrzej Lemek, czyli obecnie najważniejsza osoba w związku. - Z przykrością oświadczam, że prezesi okręgowych związków nie działali dla dobra siatkówki, ale dla destabilizacji sytuacji i przejęcia władzy. Sygnatariusze listu wyręczają niezawisły sąd - dodał.

Także komisja rewizyjna nie dopatrzyła się przesłanek za zwołaniem zjazdu. "Sytuacja [po aresztowaniach] nie będzie miała żadnego wpływu na bieżące funkcjonowanie i przyszłe plany naszej federacji" - napisano w komunikacie zarządu.

Prezydium wpadło na pomysł audytu wydatków związanych z mistrzostwami świata i zawieszenia aresztowanych prezesów. Miał tego dokonać zarząd PZPS. Prawnicy nie byli jednak pewni, czy można to zrobić. O interpretację poprosili ministra sportu. Podczas spotkania z Andrzejem Biernatem przedstawiciele związku usłyszeli, że najlepszym wyjściem jest jednak zwołanie nadzwyczajnego zjazdu, który da zarządowi legitymację do działania, w tym do wynajęcia niezależnego audytora.

Podczas wywiadu w TVN 24 minister Biernat nie wykluczył także wprowadzenia do związku zarządu komisarycznego. Prawnicy zajmujący się sportem podkreślają jednak, że minister wcale nie musi wprowadzać komisarza, żeby wymusić na PZPS pożądane działania. W tym roku związek dostał z budżetu ponad 30 mln zł, w większości na działalność tzw. siatkarskich orlików. Wystarczy, że z przyczyn proceduralnych minister wstrzyma kolejną dotację o kilka miesięcy i postawi związek w trudnej sytuacji finansowej. Tym bardziej że w tym roku kończy się umowa sponsorska z Polkomtelem, a wkrótce także z Polsatem.

Jeden z problemów zniknął w środę - Artur P. złożył rezygnację z funkcji wiceprezesa PZPS, motywując to dobrem siatkówki. Mirosław P. nie zdecydował się na taki krok i formalnie wciąż jest szefem związku. 16 grudnia zarząd znów się zbierze i wtedy podejmie decyzję o zwołaniu nadzwyczajnego zgromadzenia delegatów. Według statutu musi do niego dojść w ciągu trzech miesięcy. Już trwają spekulacje, kto może zostać nowym prezesem. Chętnych jest niewielu. Najmocniejsza wydaje się kandydatura Pawła Papkego, kiedyś świetnego siatkarza, dziś posła PO.

Co ty wiesz o filmach sportowych? [QUIZ]