MŚ siatkarzy 2014. Świderski: Sprzedano świetny wizerunek siatkówki

- Niestety, pieniądz rządzi światem. Szkoda, że świetny wizerunek siatkówki, który budowaliśmy przez lata, został teraz sprzedany za złotówki - mówi Sebastian Świderski, trener Zaksy Kędzierzyn-Koźle. Polsat zakoduje transmisję meczów mistrzostw świata, które od 30 sierpnia do 21 września odbędą się w Polsce. Stacja w otwartym kanale pokaże tylko spotkanie otwarcia Polska - Serbia.
Świderski, jak praktycznie całe środowisko siatkarskie, długo wierzył, że przynajmniej wszystkie mecze reprezentacji Polski kibice zobaczą w otwartym Polsacie. Jednak w czwartek stacja Zygmunta Solorza-Żaka ogłosiła, że na swej głównej antenie będzie transmitować tylko mecz, który zostanie rozegrany 30 sierpnia na Stadionie Narodowym w Warszawie. Pozostałe spotkania turnieju kibice będą mogli zobaczyć w czterech płatnych kanałach Polsatu.

Polsat miał prawo

- To bardzo zła wiadomość. Najgorsza dla kibiców, bo od wielu lat ludzie czekali na ten turniej, chcieli zobaczyć, jak reprezentacja Polski poradzi sobie we własnym kraju. To też duża strata dla dyscypliny, bo długo pracowaliśmy, żeby siatkówka była tak popularna, przez lata budowaliśmy jej wizerunek, a teraz go sprzedajemy za jakieś złotówki, rezygnujemy z możliwości najlepszej popularyzacji dyscypliny - mówi Świderski.

Co ciekawe, jeden z liderów kadry, która na MŚ w 2006 roku w Japonii zdobyła srebrny medal, za zaistniałą sytuację nie wini Polsatu.

- Niestety, pieniądz rządzi światem, a Polsat występuje nie tylko jako stacja, która wyprodukuje sygnał, ale też jako organizator mistrzostw. Dlatego ma prawo podejmować decyzje korzystne dla siebie - twierdzi. - Szkoda tylko, że przez tę decyzję ucierpi siatkówka. A ucierpi na pewno, bo część osób poszuka transmisji w stacjach zagranicznych i w internecie, a część całkiem zrezygnuje z oglądania turnieju - dodaje.

Polsat tłumaczy, że decyzję o zakodowaniu mistrzostw podjął ze względu na straty, jakie poniósł, angażując się w ich organizację. Przedstawiciele telewizji wiele razy tłumaczyli, że nie otrzymali potrzebnej pomocy od instytucji rządowych.

Porażka PZPS

Trudno nie odnieść wrażenia, że taki rozwój wypadków jest porażką Polskiego Związku Piłki Siatkowej. Federacja próbowała pomóc Polsatowi, między innymi odkupując od niego część praw marketingowych do imprezy (kilka lat temu Polsat kupił je wraz z prawami telewizyjnymi za 15 mln euro, a im bliżej było mistrzostw, tym mocniej przekonywał się, że ze względu na trudną sytuację na rynku reklam nie odzyska zainwestowanych pieniędzy), ale nie dotrzymała słowa danego przez Mirosława Przedpełskiego. W ubiegłym tygodniu prezes związku na naszych łamach obiecał takie załatwienie sprawy, by kibice mogli zobaczyć wszystkie mecze Polaków w ogólnodostępnym, bezpłatnym kanale. - Nie wyobrażam sobie innej opcji - mówił Przedpełski.

Świderski nie chce uderzać w PZPS, ale przyznaje, że kibice mogą mieć do federacji pretensje, zwłaszcza że wcześniej mieli już jej za złe fakt, że w pierwszej fazie mistrzostw reprezentacja Polski będzie grać w najmniejszej hali we Wrocławiu. - Mogę tylko powtórzyć ze smutkiem, że wszystkim rządzi pieniądz. Niestety, widzimy pogrywanie na uczuciach kibiców - ocenia trener Zaksy. - A tak samo jak kibiców żal mi chłopaków z kadry. Oni grają dla siebie, ale też chcieli zagrać dla milionów ludzi, którzy mieli ich oglądać. Teraz już wiedzą, że zagrają dla mniejszej widowni, na pewno emocje trochę opadają - mówi były reprezentant.

Jeden plus

Trener Zaksy zauważa jeden plus zamieszania wokół transmisji mistrzostw.

- Może być nim wciągnięcie najważniejszych meczów siatkarskiej reprezentacji na listę sportowych wydarzeń, z których Polacy muszą mieć zapewnioną transmisję w otwartym kanale. Mam nadzieję, że po tym, co się teraz stało, taka decyzja naprawdę zostanie podjęta - podsumowuje Świderski.



Relacje z najważniejszych zawodów w aplikacji Sport.pl Live