Andrzej Niemczyk: Polki awansują na MŚ. Idę o każdy zakład [WYWIAD]

Trzeba podziękować Gośce Glince, że potrafiła wrócić. Z potrzeby serca podjęła decyzję, by Polska nie zsunęła się jeszcze niżej. Brak kwalifikacji na MŚ byłby upadkiem w przepaść - mówi Andrzej Niemczyk
Relacje z najważniejszych zawodów w aplikacji Sport.pl Live na iOS, na Androida i Windows Phone

Trener Piotr Makowski powołał we wtorek szeroką kadrę na styczniowe kwalifikacje mistrzostw świata. Znalazły się w niej wszystkie najlepsze siatkarki ostatnich lat, także te, które z Andrzejem Niemczykiem zdobywały na początku wieku dwa złote medale mistrzostw Europy.

W kwalifikacjach (3-5 stycznia w Łodzi) Polki zmierzą się z brązowymi medalistkami ostatnich MŚ Belgijkami oraz Hiszpankami i Szwajcarkami. Na MŚ pojedzie zwycięzca grupy oraz druga drużyna, ale tylko wtedy, gdy będzie miała najlepszy bilans spośród drugich drużyn w innych grupach.

PRZEMYSŁAW IWAŃCZYK: Najlepsze siatkarki od Niemczyka, najlepsze siatkarki od Marco Bonitty. Szykuje się niezła ekipa na kwalifikacje mundialu.

ANDRZEJ NIEMCZYK: Zaraz, zaraz. Drużyna Bonitty nie miała już takiej siły. To Włoch złamał kręgosłup drużynie, którą wcześniej prowadziłem. Co prawda wywalczył dla Polski po latach awans na igrzyska, ale już na samym turnieju w Pekinie nic nie zrobił. Rok wcześniej przerżnął mistrzostwa Europy, gdzie trzeba było zdobyć trzecie z rzędu złoto. W finałowej czwórce miał za rywalki słabe Rosjanki, osłabione kontuzjami Włoszki i Serbki, z którymi wygrał w grupie 3:0. Z turnieju wrócił bez medalu, właściwie to nie on, bo niewiele miał do powiedzenia w układaniu składu, robili to za niego ludzie ze sztabu i najstarsze zawodniczki. Skończyło się tym, że już nikt nie mógł na niego patrzeć, Iza Bełcik płakała, bo nie wpuścił jej na boisko w decydujących momentach, rozwalił ten zespół dokumentnie.

Jurek Matlak jakoś później pozbierał drużynę na chwilę, wystarczyło na brązowy medal ME w 2009 r. Tak naprawdę niemal wszystkie siatkarki, które powołał teraz Makowski, były albo fundamentem moich Złotek, albo przy tej drużynie wzrastały. Nawet jeśli nie wszystkie mieściły się w składzie, miały kontakt z zespołem.

Z tamtych drużyn brakuje tylko Mileny Radeckiej, Katarzyny Skorupy i Agnieszki Bednarek-Kaszy.

- Moim zdaniem także Bereniki Tomsi, którą jednak należy wykorzystać jako atakującą z lewego skrzydła. Byłaby wzmocnieniem tylko pod tym warunkiem, bo na prawy atak się nie nadaje. Kasza, mam nadzieję, zacznie grać po kontuzji w rundzie rewanżowej OrlenLigi, Radecka też, więc nic straconego.

Polki awansują na MŚ?

- W tym składzie na pewno. Musiałaby się wydarzyć jakaś tragedia, by nie dały rady. Nawet Belgijki są bez szans przeciwko takiej ekipie Makowskiego.

Spróbujmy ułożyć drużynę. Na rozegraniu Iza Bełcik, na przyjęcie wziąłbym Kaśkę Skowrońską, choć powołana jest jako atakująca. W klubie gra jednak na lewym skrzydle i lepiej przyjmuje zagrywkę niż Gośka Glinka. Na pewno trudniej ją złamać. Do niej Anka Werblińska, więc Glinka na ataku, na środku Kaśka Gajgał i Agnieszka Kąkolewska, a na libero Mariola Zenik.

Niezła ekipa, co? I popatrzmy, jakie zostaną rezerwy. Np. Aśka Kaczor. Gdyby miała taki gaz jak na Euro 2009, kiedy kończyła każdy atak, byłaby nie do zatrzymania. Na środek Lenę Dziękiewicz można zawsze wstawić, pamiętam doskonale, jak była najlepszą blokującą World Grand Prix 2007.

Naprawdę nie widzi pan innej możliwości niż sukces w Łodzi?

- Nie da rady inaczej przy tak silnej ekipie. Idę o każdy zakład. W mistrzostwach Europy Belgijki zagrały na 120 proc., długo tak nie pociągną.

Problem w tym, że to skład doraźny, a nie przyszłościowy. W OrlenLidze jest około 120 zawodniczek, 33 to siatkarki zagraniczne, tyle samo w wieku ponad 30 lat. Z kogo szukać kadry na igrzyska w Rio de Janeiro?

- Budowanie zespołu w siatkówce polega na płynnym przejściu od zespołu doraźnego w przyszłościowy. Musisz mieć kręgosłup, do którego będziesz systematycznie dostawiał nowe klocki. Na zgrupowania przyjadą przecież nie tylko te zawodniczki, które zagrają w turniejach, młode będą tam podpatrywać gwiazdy.

Dlatego aż ciśnie się na usta apel do władz Polskiego Związku Piłki Siatkowej i dziennikarzy: Zamknijmy OrlenLigę [żeby nikt z ligi nie spadał], jak zrobiono to z męską PlusLigą. Sponsorzy będą pewni utrzymania, więc i trenerzy nie staną pod ścianą, by osiągnąć cel za wszelką cenę. Wprowadzą młode siatkarki, których wcale tak mało nie ma. Taka ewolucja trwa w kadrze latami, nie da się połowy starszych wywalić, pół nowych wprowadzić. Jak tak zrobisz, padniesz na pysk już na starcie.

Recepta jest prosta, więc skąd ta zapaść kobiecej siatkówki?

- Przez systematycznie rozp... tego zespołu, do czego przykładali się kolejni trenerzy. Co szkodziło zostawić w zespole doświadczone Joaśkę Mirek i Milenę Rosner, by od nich uczyły się młodsze? Musi być ciągłość, niech wszyscy to wreszcie zrozumieją. A u nas ciągłość polegała na tym, że co chwila zmieniał się trener, a nowy budował po swojemu od zera. Alojzy Świderek wziął zespół po Matlaku, wydawało się, że ma pomysł, zachęcił dziewczyny do współpracy, nikt się nie dąsał, ale ni stąd, ni zowąd został odwołany. Teraz wziął go Makowski. Proszę to napisać wielkimi literami: to ostatni Mohikanin żeńskiej siatkówki. Jak go odwołają, to znów trzeba będzie brać obcokrajowca albo przysposobić kogoś z męskiej ligi. Bo chłopaki z Polski mają pomysł i ze średnich drużyn jak Radom czy Olsztyn robią ekipy zdolne wojować z najlepszymi. Nie chcę przywalać trenerom, ale w OrlenLidze jest pod tym względem wielka kaszana.

Już mówiłem, że zaczął wszystko psuć Bonitta. Nie siedział w Polsce, nie obserwował, tylko bez przerwy latał do Włoch. Nie miał czasu jak Stephane Antiga teraz w męskiej kadrze, który jest zajęty grą w PGE Skrze Bełchatów. Bonitta, choć miał te same dziewczyny co ja wcześniej, nie miał Złotek, bo to rozp.... Pod koniec to już nawet żadna nie chciała z nim gadać.

U mnie też się nie kochały. Magda Śliwa trzymała się z Dorotą Świeniewicz, Gośka Glinka wolała Agatę Mróz, ale na treningach i meczach miałem monolit. Bez zatargów ciągnęły wózek w jedną stronę. Inna sprawa, że były głodne wyników, a teraz to nie wiadomo.

Animozje są rzeczą normalną, ale rolą trenera jest rozwiązywać konflikty. Nawet czasem warto zrezygnować z dobrej zawodniczki, jeśli nie pasuje charakterem. Trzeba mieć oczy dookoła głowy, a nie zostawiać drużynę samopas jak zrobił to Matlak. To on wywołał aferę między Werblińską i Skowrońską, kiedy te spierały się o koszulkę z nr. 1. Zamiast samemu rozstrzygnąć, dał im się pokłócić. No to się pokłóciły, później jeszcze poróżnił się ze Skorupą i został bez trzech superdziewczyn.

Jaka nauka z tego płynie?

- Trzeba podziękować Gośce Glince, że potrafiła wrócić, przekonać inne dziewczyny, a później, mam nadzieję, zapanuje nad wszystkim. Ona nie potrzebowała promocji, nie zrobiła tego dla siebie. Z potrzeby serca podjęła decyzję, by Polska nie zsunęła się jeszcze niżej. Bo umówmy się - brak kwalifikacji na mundial byłby katastrofą. Upadkiem w przepaść. f

Skład reprezentacji na turniej kwalifikacyjny MŚ.

Rozgrywające: Paulina Bałdyga (SMS PZPS Sosnowiec), Izabela Bełcik (Atom Trefl Sopot), Joanna Wołosz (liga włoska). Przyjmujące: Małgorzata Glinka-Mogentale (Chemik Police), Klaudia Kaczorowska (Atom), Katarzyna Mroczkowska, Ewelina Sieczka (obie Impel Wrocław), Elżbieta Skowrońska (MKS Dąbrowa Górnicza), Aleksandra Wójcik (Legionovia). Środkowe: Eleonora Dziękiewicz (MKS), Zuzanna Efimienko (Atom Trefl), Katarzyna Gajgał-Anioł (Chemik), Agnieszka Kąkolewska (Impel), Maja Tokarska (liga włoska). Atakujące: Joanna Kaczor (Impel), Izabela Kowalińska (Chemik), Katarzyna Skowrońska--Dolata (liga azerska), Malwina Smarzek (SMS). Libero: Dorota Medyńska (Impel), Krystyna Strasz (MKS), Mariola Zenik (Atom).