Liga Światowa. Z lwem Anastasim po medale

Andrea Anastasi poprowadzi polskich siatkarzy nie tylko na igrzyskach, ale także w przyszłorocznych mistrzostwach Europy i polskich mistrzostwach świata w 2014 roku. - Wiemy, co robić i jak walczyć, by zdobywać medale - mówi Włoch
Anastasi pracuje z Polakami od lutego 2011 roku. Z samymi sukcesami - w kilka miesięcy zdołał zdobyć brązowy medal mistrzostw Europy, trzecie miejsce w Lidze Światowej i drugie w Pucharze Świata, które dało awans na igrzyska. A obejmował reprezentację nadpsutą, którą w mistrzostwach świata we Włoszech w 2010 roku sklasyfikowano na miejscach 13-18.

Dlatego w sobotę, podczas podpisywania nowego kontraktu z trenerem, szef związku Mirosław Przedpełski mógł sobie pozwolić na takie słowa: - Myślę, że za dwa lata, tutaj, w Katowicach, będę miał wielką przyjemność, by po finale mistrzostw świata, w którym zagramy z dobrym rywalem, gratulować trenerowi Anastasiemu medalu, najlepiej złotego.

Cel przed Anastasim wytyczono jasny. - Medale. Marzymy o złotych, ale medal to medal - nie powiem, że brązowy mnie zadowoli, ale to też osiągnięcie. Poza igrzyskami, ME i MŚ co roku jest Liga Światowa, więc jest się o co bić - mówił Przedpełski.

- Czuję dużą odpowiedzialność, bo Polska chce wreszcie coś wygrać, a przed nami wielkie imprezy. Ale mamy dobry, ciekawy, młody zespół. Chcę z nim pracować - komentował słowa prezesa Anastasi.

Umowa z Włochem skonstruowana jest tak jak poprzednia - pieniądze zależą od wyników. Pensja Anastasiego to około 10 tys. euro podstawy miesięcznie. - Jest nieduża, ale premie są bardzo wysokie. Ostatnio wszyscy mogli być zadowoleni - my z wyników, trener z nagród - zaznaczył Przedpełski.

- Kontrakt podpisaliśmy przed igrzyskami, bo wierzymy, że wynik będzie dobry. Ale nawet jak nie będzie tak dobry, jak oczekujemy, to i tak chcemy pracować z trenerem Anastasim. Trener ma wizję budowy drużyny na mistrzostwa świata, co jest bardzo ważne - tłumaczył prezes związku.

52-letni Anastasi, były mistrz świata i Europy jako zawodnik, a potem mistrz kontynentu jako trener Włochów i Hiszpanów, wielokrotnie podkreślał w sobotę, że czuje się w Polsce dobrze. - Kocham swoich zawodników, podziwiam kibiców, dobrze rozumiem się z ludźmi ze związku - mówił.

Pracę Anastasiego doceniają rywale. - Staliście się zespołem kompletnym - mówił w piątek trener Kanady Glenn Hoag. - Przejęliście filozofię Brazylii, Serbii, USA. Nie potrzebujecie już olbrzymów pod siatką, rozgrywacie dobre ataki. Ale żeby tak grać, trzeba mieć umiejętności.

- Trzeba dobrze przyjmować, kierując jednocześnie piłkę do rozgrywającego, a w tym elemencie jeden błąd może sprawić, że piłka odbija się za wysoko i jest zepsuta. Moim zdaniem Polska miała z tym w przeszłości problemy, teraz ich nie ma - dlatego jest w światowej czołówce.

- Sekret takiej przemiany? Nie ma go. To ciężka praca i dostosowanie się do narzuconej filozofii. Ale nakłonienie zawodników, by grali w ten sposób, wcale nie jest łatwe. Trener musi być wiarygodny, by przekonać gwiazdy do poświęcenia się takiej siatkówce - oceniał Hoag.

Słowa Kanadyjczyka potwierdzają w krótkich, pomeczowych wypowiedziach polscy siatkarze: - Przez moment było nerwowo, każdy atakujący chciał wbić przeciwnika w ziemię, ale trener dał kilka wskazówek, powiedział, że nie tędy droga, że czasem wystarczy piłkę przebić. Musimy pamiętać przecież o tym, że mamy bardzo dobry blok - mówił po zwycięstwie z Finlandią kapitan reprezentacji Marcin Możdżonek.

- Gramy według ustalonych założeń - tłumaczy Anastasi. - Mamy jeden styl gry, kilka założeń w bloku, obronie, zagrywce - zawodnicy dobrze je znają, pracujemy nad ich udoskonaleniem przed igrzyskami. Trenujemy ciężko, każdy wie, co robić, tworzymy zespół. Ale podstawa naszej gry to walka. Wymagam jej w każdym momencie, a oni wiedzą, że jeśli jej zabraknie, to na ławce spotkają lwa, a nie trenera - dodaje Włoch.

Nie umiemy się powstrzymać na Facebook.com/Sportpl ?