ME siatkarek. Polki przed 1/4 finału: Serbii nie wolno się bać

- Chciałbym, żeby mój zespół zagrał z taką samą agresją, wolą walki i zdecydowaniem jak grały z Serbkami Niemki. A będzie dobrze - zapewnił po przyjeździe do Belgradu trener polskich siatkarek Alojzy Świderek. Właśnie tam w czwartek jego podopieczne zagrają w ćwierćfinale mistrzostw Europy. Najpewniej z gospodyniami.
W środę, po jednym dniu odpoczynku, Serbki znów wyjdą na parkiet w belgradzkiej Arenie. Rumunki, które tak jak Polki rywalizowały w grupie C, zajęły w niej trzecie miejsce. Gospodynie drugie w grupie A, czym sprawiły niespodziankę.

- Myślałyśmy, że przyjdzie nam się spotkać z Niemkami. One jednak bardzo dobrze poradziły sobie z Serbkami (wygrały mecz o pierwsze miejsce 3:1 - przyp. red). Podpatrując je, wiemy, jak my możemy się zachowywać. To może być klucz do sukcesu w ćwierćfinale - mówiła nasza libero Paulina Maj.

Alojzy Świderek również stawia Niemki za wzór. - Chciałbym, żeby mój zespół zagrał z taką samą agresją, wolą walki i zdecydowaniem jak grały z Serbkami Niemki. A będzie dobrze - mówił tuż po zameldowaniu się w Belgradzie trener naszej kadry. - Ważna jest nieustępliwość, determinacja w grze, przekonanie. Oczywiście oprócz umiejętności. Ale ich nie zmieni się z dnia na dzień. A takie rzeczy można zaszczepić, pokazać. Przed takim meczem są często najważniejsze - wyjaśniał trener.

Małą próbę charakteru Polki przeszły już w Zrenjianie. - W tych trzech meczach bywały takie końcówki, kiedy przy wysokim prowadzeniu, np. 22:17, przeciwnik nas doganiał. Ale wszystkie te końcówki wygraliśmy. Kiedyś bywało tak, że rywal nas dochodził i kończył seta. Serbki też będą popełniały błędy, trzeba je tylko będzie wykorzystać. Grając jednocześnie maksymalnie dobrze - zastrzegał Świderek.

Charakter twardszy od serbskiego temperamentu, krew gorętsza niż ta w bałkańskich żyłach, głowa chłodniejsza niż jesień w Polsce, błędy w grze Serbek i idealna gra Polek - spełnić tyle warunków na raz będzie piekielnie trudno. A jednak Niemkom się udało. Czy z pomocą gospodyń? Po ostatnim grupowym meczu Serbek pojawiły się głosy, że gospodynie specjalnie przegrały, by uniknąć trudniejszych rywalek w kolejnych fazach turnieju. Tego być może nie dowiemy się nigdy. Ale coraz więcej naszych zawodniczek - razem z trenerem - wątpi w podkładanie się i kalkulacje Serbek. I w ich siłę.

- Bać się? Jeśli mamy się bać, to połóżmy się od razu, przykryjmy białym prześcieradłem i zakończmy te mistrzostwa - zareagował Świderek na pytanie o obawy przed ćwierćfinałem. - Cały czas mówię dziewczynom, że grając punkt za punkt, nie tracąc ich w seriach, można wygrać z każdym przeciwnikiem. Z każdym - podkreślił. - Jeśli gra się tak twardo z mocnym zespołem, to nie ma szans, że rywal będzie grał wszystkie trzy sety tak samo. Nie ma takiej opcji. Trzeba tylko grać właśnie tak twardo.

Od zagrywki poczynając: - Zagrywka musi być bardzo dobra, żeby ich gra była prostsza. Mają duże problemy z przyjęciem. Przynajmniej tak było w dotychczasowych meczach - dodał trener.

Trener wie już, jak mają zagrać jego zawodniczki, ale nad przemową przed meczem musi jeszcze zastanowić się jak zmotywować siatkarki tuż przed meczem. - Zawsze coś mówię. Zwykle przygotowuję sobie jakieś przemówienie, czasami nawet zapisuję na kartce. Przed Serbkami niczego wyjątkowego nie planuję, ale jeszcze nic nie wymyśliłem - przyznał się trener.

W środę o 17 Serbki zagrają z Rumunkami. Dla faworyzowanych gospodyń turnieju powinna to być formalność. Potem - o 20. w czwartek - czeka je ćwierćfinał z Polkami.

Czy Złotka stać na złoto na ME siatkarek? ?