ME siatkarek. Milena Sadurek: W ćwierćfinale największa presja

Jeżeli w czwartek Polki wygrają z Serbkami (są zdecydowanymi faworytkami barażu o ćwierćfinał z Rumunkami), nie tylko pokonają faworytki, ale i zapewnią sobie miejsce w strefie medalowej mistrzostw Europy. - W tym meczu będzie ciążyć na nas największa presja. Będzie dla nas najważniejszy- mówiła po pokonaniu Rumunii (3:0) i awansie do ćwierćfinału Milena Sadurek.
W pierwszym secie z Rumunkami, gdy prowadziłyście już 24:20 i byłyście piłkę od upragnionego ćwierćfinału zaczęły trochę drżeć ręce?

- Gdybyśmy przegrały, to sa jeszcze następne mecze do wygrania. A my potrzebowałyśmy tylko jednego punktu. Nie potrafiłyśmy od początku dobić Rumunek i niepotrzebnie się z nimi męczyłyśmy, ale z ostatecznego wyniku 3:0 jesteśmy zadowolone.

Po tych krótkich męczarniach całe spotkanie wydawało się już dość łatwe. Rozwiałyście wątpliwości tym pierwszym setem?

- Ten jeden set był nam potrzebny i jak go już wygrałyśmy, to można było zacząć grac na luzie. W tym trzecim chyba już za bardzo, bo przy wysokim prowadzeniu oddałyśmy kilka punktów i znów pomęczyłyśmy się w końcówce.

Wasz trener przygotowania fizycznego zapewnia, ze forma przyjdzie na ćwierćfinały. Czujecie już, ze rzeczywiście jest coraz lepiej?

- Fizycznie czujemy się bardzo dobrze. Ale oprócz tego, potrzebna jest psychika. Możemy być bardzo dobrze przygotowane fizycznie, ale nad głową samemu trzeba pracować. Mam nadzieje, że w ćwierćfinale poukłada się wszystko po naszej myśli.

Która z was, kilka minut przed meczem jako ostatnia zabiera glos i rzuca parę motywujących słów?

Trener przychodzi do szatni przed naszym wyjściem na parkiet. Potem mamy jeszcze trzy minuty dla siebie, dla własnej koncentracji. Wiemy po co tu przyjechałyśmy. Słowa są zbędne.

Ćwierćfinał będzie najtrudniejszym do tej pory meczem w tych mistrzostwach?

Tak, będzie presja. Później, jeśli znajdziemy się w strefie medalowej, na pewno przyjdzie rozluźnienie. A ten mecz zdecyduje czy się w niej znajdziemy, więc będzie najważniejszy.

Paulina Maj powiedziała, że medal jest na wyciągniecie ręki. To prawda?

Oczywiście. Mamy bardzo dobry zespół, choć jest tu wiele zespołów, które chciałyby wygrać, tak jak my. Sa Serbki, Rosjanki, Włoszki - a tylko trzy medale.

Teraz zaczyna się prawdziwa siatkówka. Szkoda, że nie było do tej pory przetarcia z silniejszym zespołem?

- Z jednej strony można mówić, że szkoda. Z drugiej oszczędziłyśmy siły na ćwierćfinał. Każdy kij ma dwa końce. Z tej sytuacji można wyciągnąć jakieś pozytywy i negatywy.

Jak wyjeżdżałyście na ME, w Polsce panowała atmosfera euforii po brązowym medalu reprezentacji mężczyzn. Ich przed turniejem mocno krytykowano, a jednak osiągnęli sukces. Wam towarzyszy już zupełnie inna atmosfera. To pomaga?

To jest sukces chłopaków i ich medal. My musimy pracować na własny. Niekiedy może lepiej jest startować z takiej pozycji. Nikt nie dawał im szans na przywiezienie dobrego wyniku, a oni sprawili mila niespodziankę. Na nas wszyscy liczą. Nie chciałybyśmy rozczarować.

Katarzyna Konieczna: ? Zaczyna się siatkówka na innym poziomie