Siatkówka. Szopka w kadrze kobiet. Prezes zmieni skład na Euro?

Awantura przed wrześniowymi mistrzostwami Europy. Selekcjoner nie powołał gwiazd mistrza Polski, trener mistrzyń twierdzi, że z powodów pozasportowych, a prezes siatkarskiego związku uspokaja: ?Pomalutku, jakoś to będzie?
Na 22-osobowej, ogłoszonej w poniedziałkowy wieczór liście selekcjonera brakuje wielu gwiazd, m.in. Joanny Kaczor i Katarzyny Gajgał, brązowych medalistek poprzedniego Euro, od lat kluczowych zawodniczek reprezentacji. Zdaniem trenera Świderka obie nie będą w stanie przygotować się do imprezy po przebytych kontuzjach. Klubowy szkoleniowiec siatkarek Bogdan Serwiński z mistrza Polski Muszynianki uważa, że to nieprawda, a selekcjoner po prostu się rewanżuje. Za co?

Konflikt, choć żadna ze stron nie chce tak tego nazwać, zaczął się w czerwcu jeszcze przed World Grand Prix, zaraz po tym, kiedy Świderek zastąpił Jerzego Matlaka. Obie zawodniczki odmówiły powołania; Kaczor leczyła ścięgno Achillesa, Gajgał - więzadło w kolanie. Zadeklarowały jednak, że w kolejnych imprezach wystąpią.

Ani Kaczor, ani Gajgał nie dojechały jednak na tzw. zgrupowanie wspierające. Odbywało się ono w podwarszawskim Legionowie, kiedy reprezentacja grała w turniejach WGP. Zorganizowano je dla kontuzjowanych zawodniczek i wracającej po konflikcie z poprzednim selekcjonerem Katarzyny Skowrońskiej. Prowadził je... trener drużyny z Legionowa.

- Nie zgodziłem się na wyjazd do Legionowa. Nie chciały tego także same zawodniczki ani ich lekarze prowadzący. Inna moja siatkarka [Bednarek] pojechała do Legionowa i szybko stamtąd wróciła. Nie pytałem jej dlaczego, ale chyba nie tak powinny wyglądać zgrupowania, gdzie nie ma pełnej opieki trenerskiej i lekarskiej - opowiada Serwiński.

- Nie mam konfliktu z trenerem Serwińskim. Wręcz przeciwnie, bardzo go lubię, ale mam w sprawie powołań Kaczor i Gajgał inne zdanie - tłumaczy trener Świderek. - Uważam, że obie powinny przejść odpowiedni okres przygotowawczy, a lekarze zalecili im do końca sierpnia stopniowy powrót do obciążeń treningowych. Po tym terminie kadra ma dni wolne, więc zgodnie z lekarskimi zaleceniami miałbym obie do dyspozycji 5 września, czyli trzy i pół dnia przed Memoriałem Agaty Mróz, naszym sprawdzianem przed Euro. Nie ma na świecie trenera, który w tak krótkim czasie przygotowałby je do turnieju po tak poważnych urazach. Zapytałem je zresztą, czy są pewne swojego zdrowia. Odpowiedziały, że mogą spróbować. A ja nie mogę ryzykować, że nie będą później w pełni sił.

Serwiński mówi, że Kaczor i Gajgał od kilku dni trenują z pełnym zaangażowaniem w klubie, a wśród powołanych na ME jest wiele siatkarek, które mają jeszcze większe kłopoty.

- Patrzę na te 22 nazwiska, słucham, że moje siatkarki nie zdążą się przygotować na mistrzostwa, i uważam, że argumenty te są obłudne. Wojtowicz, Ciaszkiewicz, Skorupa, Bełcik, które wybrał selekcjoner, też nie były na zgrupowaniu wspierającym. Ta ostatnia, o ile mi wiadomo, leży właśnie w szpitalu na badaniach i nie trenowała ani razu.

Świderek odpowiada: - Opieram się na faktach, nie na opiniach. Niektóre siatkarki rzeczywiście nie uczestniczą w zgrupowaniach, ale są alternatywą dla podstawowych zawodniczek na ich pozycjach.

Obaj szkoleniowcy dyskutują tylko przez media. Mimo że mieli okazję, nie spotkali się, by wyjaśnić problem, a Polska mogła wystawić na ME możliwie najsilniejszy skład.

- Mieliśmy spotkać się na turnieju World Grand Prix w Zielonej Górze. Naszą rozmowę organizował działacz PZPS Włodzimierz Sadalski, ale trener Świderek nie przyszedł, bo spieszył się na zawody żużlowe.

Świderek: - Nawet nie będę tego komentował.

- Trener kadry ma autonomię w powołaniach. Jeśli uznał, że Kaczor i Gajgał są zbyt słabe, by znaleźć się w 22-osobowej kadrze na Euro, ma do tego prawo - ironizuje Serwiński. - To ja podobno jestem tym, który ma popsuć grę reprezentacji i pracę trenera Świderka. Zapewniam, że to nieprawda, a moim dziewczynom jest po prostu przykro, że o ich nieobecności decydują sprawy pozasportowe. Dostały po nosie zupełnie niesłusznie - dodaje Serwiński.

Ale to nie koniec burzy.

Choć powołania zostały ogłoszone i dotąd nie zdarzyło się, by szefowie związku weryfikowali listę selekcjonera, niewykluczone, że dojdzie do precedensu.

- Lekarze jeszcze oceniają stan zdrowia tych siatkarek - mówi Mirosław Przedpełski, szef Polskiego Związku Piłki Siatkowej. - Jeśli się okaże, że są zdolne do gry, postaramy się, by obie znalazły się w kadrze.

Czy w takim razie zmienione zostaną powołania trenera Świderka? - pytamy prezesa.

- Poleciłem lekarzom, by jeszcze raz zbadali obie siatkarki. Jeśli Gajgał i Kaczor podołają, będą w kadrze. Nie róbmy z tego szopki, pomalutku, jakoś to rozwiążemy.

Alojzy Świderek: ? Nie mieliśmy czasu na sensowne przygotowanie