MŚK. Serbia - Polska 3:1. Będzie cud czy półfinał bez Polek?

Już tylko cud w meczu Japonia - Brazylia mógłby pomóc polskim kadetkom w awansie do półfinałów mistrzostw świata w Turcji. W ostatnim dniu II fazy turnieju nasze siatkarki uległy Serbii 1:3 (19:25, 26:24, 24:26, 21:25).
Gdyby Polki wygrały w środę z Brazylią, choćby w tie-breaku, mecz z Serbkami zagrałyby już z biletem do półfinałów MŚ w kieszeni. Stawką byłoby pierwsze miejsce w grupie. A tak, oba zespoły musiały się bić o życie. Dla każdego z nich wynik czwartkowego meczu był odpowiedzią na pytanie "być albo nie być w półfinale turnieju".

- Dużo wysiłku fizycznego i psychicznego włożyliśmy we wczorajsze spotkanie z Brazylią. Ten mecz mógł zadecydować o naszym awansie. Stąd bardzo dużo emocji i walki o każdy punkt. Z liderem rankingu FIVB walczyliśmy jak równy z równym. Zagraliśmy bardzo dobre spotkanie, a o zwycięstwie zdecydowało kilka piłek. Szkoda, że nie udało się wygrać tie-breaka. Koncentracja skupiona wczoraj w głowach dziewczyn w meczu z Serbią już nie była taka sama. Stąd wzięły się nasze błędy. Okazało się, że na regenerację zabrakło już czasu. Wczoraj wróciliśmy do hotelu koło 22.30. Nie było czasu, żeby odetchnąć - tłumaczył trener Andrzej Peć.

Błędy, o których mówił szkoleniowiec Polek, Serbki wykorzystały punktując nas zagrywką. W końcówce o losach seta zdecydowała wchodząca zadaniowo na zagrywkę Nada Mitrović (21:16). Jednak już wcześniej pomogła Serbkom odskoczyć Sladjana Mirković (5 pkt. z rzędu). Serbska rozgrywająca dała nam się we znaki także na początku trzeciej partii. Od stanu 2:1 nie mogliśmy sobie poradzić z jej przyjęciem przez 9 (!) kolejnych akcji (8:2 dla Serbii).

Okazało się jednak, że i my dysponujemy tego dnia dobrym serwisem. Przy pomocy Natalii Gajewskiej udało się odrobić straty a nawet wyjść na prowadzenie 13:12. Polki wróciły do walki i prowadziły już 18:14 i 24:22. Nieskończone ataki kosztowały je nie tylko sporo nerwów w końcówce, ale i całego seta. Skuteczna była znów liderka serbskiego zespołu - Bianka Busa (zdobywczyni 24 pkt. w całym meczu), która wcześniej jak na widelec nadziewała się na nasz blok.

Serbki wygrały jednak trzecią partię na przewagi (26:24), rewanżując się za drugiego seta. Wtedy to one nie wykorzystały dwóch piłek setowych, wpadając pod "nóż" Janickiej. Zwycięskiego seta zawdzięczamy właśnie naszej środkowej. Najpierw Janicka skończyła atak na środku, serwisem ułatwiła pracę naszym blokującym a na dokładkę asem zakończyła tę partię. Niestety jedyną wygraną przez Polki.

- Gdyby nie obroniony autowy atak przy wyniku 24:22 w trzecim secie mielibyśmy zupełnie inną sytuację - wynik 2:1 i otwartą drogę do półfinału - ocenił Peć. - Nie mam pretensji do dziewczyn, że "wyciągnęły" tę piłkę, bo w emocjach na boisku nie każdą akcję można dobrze ocenić. Przegrana w taki sposób końcówka niestety podcięła nam skrzydła - dodał trener Polek.

A jednak do połowy czwartego seta biało-czerwone wyrównanie walczyły i na drugiej przerwie przegrywały 15:16. Wtedy jednak Busa przypomniała, że skuteczna jest nie tylko na siatce, ale i w zagrywce. Znów długo nie mogliśmy sobie poradzić z przyjęciem (15:22). Zmniejszenie strat do trzech oczek (20:23) nie pomogło nam uniknąć koszmaru. Po kolejnym błędzie w odbiorze punkt zdobyły Serbki, zapewniając sobie pierwsze miejsce w grupie F i awans do półfinałów.

O 19 czasu polskiego zostanie rozegrany ostatni mecz fazy grupowej. Jeśli Japonkom uda się pokonać Brazylijki (choćby w tie-breaku), Polki pozostaną na drugim miejscu w grupie i wejdą do strefy medalowej.

- Musiałby się zdarzyć cud - komentował Peć. - Brazylia to klasowy przeciwnik i to w nich upatruje się faworyta. Niemniej, Japonia jest zespołem, który walczy do samego końca. Trzeba być optymistą - kończy trener.

Jeśli cudu nie będzie, Polki pozostaną w walce o miejsca 5-8. Ich przeciwniczkami byłyby - poza Japonkami - Argentyna i Niemcy.

Skład:

Serbia: Popović, Canak, Cikiriz, Lukić, Busa, Mirković i Stepanović (libero) oraz Mitrović, Lazić, Simić

Polska: Wójcik, Głaz, Janicka, Chojnacka, Flakus, Gajewska i Korabiec (libero) oraz Tobiasz, Grajber, Strózik, Twardowska