Siatkarskie puchary bez naszych?

Większość polskich klubów ma dość dopłacania ogromnych pieniędzy do występów w europejskich pucharach, szczególnie w Pucharze CEV.
Pomysł bojkotu wyszedł od prezesa BKS Stal Bielsko-Biała, mistrza Polski siatkarek. - Zastanawiam się, jaki jest sens gry w pucharach. Sportowo odbijają się na grze w lidze, finansowo tracimy ogromnie. Jeśli w przyszłym roku zakwalifikujemy się do europejskich rozgrywek, niewykluczone, że zrezygnujemy - zapowiada Czesław Świstak.

BKS w grupowej fazie Ligi Mistrzyń musiał dołożyć 380 tys. zł. Potem sam wyjazd do Baku kosztował blisko 70 tys. zł. Nie dość, że był to wielki cios w klubowy budżet, to jeszcze totalna sportowa klęska - bielszczanki przegrały w stolicy Azerbejdżanu w kompromitującym stylu. W sumie występy BKS w tegorocznej edycji LM zamknęły się stratą blisko pół miliona złotych.

Prezesowi Świstakowi wtóruje szef MKS-u z Dąbrowy Górniczej. Siatkarki z Zagłębia śrubują swój rekord w europejskich rozgrywkach, dotarły już do najlepszej ósemki Pucharu CEV [odpowiednik piłkarskiej Ligi Europejskiej]. Niewykluczone, że ograją francuską Miluzę i znajdą się w najlepszej czwórce Starego Kontynentu. - Sportowo jest super. Co jednak z tego, skoro finansowo mamy ogromne straty. Do tej pory wpakowaliśmy już około dwustu tysięcy złotych, a przed nami kolejne 60 tys. zł na dwumecz z Miluzą. Na horyzoncie nie widać żadnych zysków - rozkłada ręce prezes Robert Karlik.

- Co gorsza, nie mamy jak się pokazać sponsorowi, bo z naszych występów nie ma transmisji telewizyjnych. CEV sprzedał prawa do tych transmisji firmie, która teraz żąda kroci, i dlatego Polsat nie pokazuje naszych meczów. Jeśli w następnej edycji nic się nie zmieni i kluby nic z tego nie będą miały, nie wystartujemy - przyznaje Karlik.

Do startu w europejskich pucharach dokłada także Jastrzębski Węgiel, który awansował do męskiego Final Four Ligi Mistrzów. - Zysków nie mamy, ale to żadna nowość. Zgłaszając się, wiedzieliśmy, w co się pakujemy - mówi prezes Zdzisław Grodecki.

Szef JW jako jeden z nielicznych dostrzega plusy startów w europejskiej rywalizacji. - Gdyby nie występy w pucharach, kto w Europie słyszałby o Dąbrowie Górniczej czy Jastrzębiu. To dzięki temu udało nam się ściągnąć takich graczy jak Samica czy Abramow - twierdzi.

Co można zrobić, by sytuacja klubów się zmieniła? - Wielkie federacje krajowe, w tym polska, powinny wzmóc presję na CEV [Europejska Federacja Siatkówki]. A kluby muszą się zjednoczyć i tupnąć nogą. Bez tego nic się nie zmieni - przekonuje Grodecki. Czy polskie kluby stać na taki solidarny ruch? - Nie wierzę. Każdy ma inne interesy - dodaje prezes.

Na puchary nie narzeka monopolista na polskim rynku, Skra Bełchatów. Jej celem jest wygranie Ligi Mistrzów. Już zapewniła sobie występy w przyszłej edycji, zdobywając Puchar Polski. Ale Kazimierz Pietrzyk, prezes ZAKS-y Kędzierzyn-Koźle, ma dość dokładania do pucharów. Docierając do finału Pucharu CEV, jego klub dołożył aż pół miliona złotych. - Koniec z tym! - grzmi Pietrzyk. - To nie może być tylko biznes jednej strony, my też chcemy mieć korzyści z tych startów.

Już kilka tygodni temu rezygnację z pucharów zapowiedział prezes Tytana AZS Częstochowa Konrad Pakosz.

W Polskim Związku Piłki Siatkowej wiedzą o rozżaleniu klubów. - W pełni popieram kluby. Tak dalej nie może to wyglądać. Na forum krajowych federacji w jednej grupie z Włochami i Rosjanami walczymy o zmiany. Liczę, że uda się znaleźć dobre rozwiązania, konieczne jest przede wszystkim znalezienie sponsora - tłumaczy Mirosław Przedpełski, szef PZPS.

Nieoficjalnie czołowi działacze PZPS zamierzają poprzeć wycofanie się polskich zespołów z pucharów. Za nieprzystąpienie do rozgrywek grozi każdemu klubowi dwuletnia karencja na występy w Europie.

Niedosyt Zaksy ?