Siatkarki Organiki Budowlani pokazały charakter

Dwa zwycięstwa i sromotna porażka to bilans trzech meczów Organiki Budowlanych w ciągu sześciu dni. Ale to nie koniec morderczego maratonu łódzkiej drużyny.
Po ciężkim nokaucie z Modrańską w Prostejowie (w czwartek) w meczu Ligi Mistrzyń siatkarki Organiki nie miały dużo czasu na powstanie z kolan i zmobilizowanie się do kolejnego pojedynku. Prosto z Czech drużyna trenera Wiesława Popika wyjechała do Wrocławia, gdzie w sobotę zmierzyła się z Gwardią. Mimo że zdecydowanymi faworytkami były łodzianki, to trudno było obstawić, jakim wynikiem skończy się pojedynek. Po pierwsze, Gwardię wzmocniło kilka czołowych zawodniczek PlusLigi, a po drugie, łodzianki były od czterech dni w podróży. - 14-godzinna koszmarna jazda do Prostejowa na pewno odbiła się na naszej formie, to nie ulega wątpliwości. Ale to nie był jedyny powód naszej wysokiej porażki - tłumaczy Popik. - Dziewczyny po prostu za dużo myślały o tym, co się stało na drodze, zamiast skupić się tylko na grze. Zależało mi, aby drużyna zapomniała o dotkliwej klęsce w Czechach i skoncentrowała się na jak najlepszym występie we Wrocławiu. Z jednej strony mogę być zadowolony, bo wygraliśmy, ale z naszej gry - już nie do końca.

Szkoleniowiec łodzianek dokonał jednej zmiany w wyjściowym ustawieniu w porównaniu do spotkania z Modrańską. Katarzynę Zaroślińską (tylko 13 proc. w ataku w sobotnim meczu!) zastąpiła Kathleen Olsovsky (MVP meczu), która rozegrała najlepsze spotkanie w tym sezonie. Wygląda na to, że Amerykanka najgorszy okres ma za sobą i trener Popik będzie stawiał na nią znacznie częściej. Jednak sporo osób po sobotnim meczu miało wątpliwości, czy nagroda MVP nie powinna trafić do Moniki Czypiruk, która zdobyła aż 24 punkty - najwięcej ze wszystkich siatkarek. Właśnie atakująca Gwardii oraz Katarzyna Jaszewska (16 punktów) były największym zagrożeniem Organiki.

Z powodu kontuzji nie mogła wystąpić Anna Witczak, była atakująca Muszynianki, i prawie cała odpowiedzialność spoczywała na dwóch siatkarkach, które w sumie atakowały 76 razy!

Poza tym rzadko się zdarza, aby drużyna, która zdobywa więcej punktów z zagrywki, ma zdecydowanie lepsze przyjęcie i większą skuteczność w ataku, przegrała spotkanie, nie zdobywając w nim nawet punktu. - Organika przewyższała nas jednak doświadczeniem. W końcówce setów włączała wyższy bieg i nie byliśmy jej już w stanie dogonić - opowiadał po meczu Rafał Błaszczyk, trener Gwardii.

Popik: - W pierwszym secie zabrakło nam koncentracji. Efekt był taki, że wygraliśmy go bardzo szczęśliwie, w drugiej partii dostaliśmy solidne lanie, ale na szczęście potem wszystko wróciło do normy. To nie było zwycięstwo odniesione w najlepszym stylu, ale przecież za rok nikt nie będzie o tym pamiętał.

Siatkarki Organiki w ciągu sześciu dni rozegrały trzy mecze, ale to nie koniec morderczego maratonu. Już jutro rozegrają u siebie rewanż z Modrańską Prostejow (godz. 20.30). Bilety na to spotkanie można kupować w hali sportowej przy ul. Skorupki, gdzie odbędzie się mecz. Ceny wejściówek to 25 zł (normalny) i 15 zł (ulgowy), zaś po okazaniu legitymacji studenckiej 5 zł taniej. Przyjmowane są też zgłoszenia zorganizowanych grup szkolnych w cenie 5 zł za osobę.

Gwardia Wrocław - Organika 1:3

Sety: 31:33, 25:10, 23:25, 23:25

Gwardia: Wołosz 2, Jaszewska 16, Efimienko 11, Czypiruk 24, Barańśka 11, Tokarska 4, Krzos (libero) oraz Sobolska 3, Matyjaszek,

Organika: Wójcik 5, Mirek 9, Wojcieska 11, Olsovsky 11, Kosek 8, Szelukhina 7, Ciesielska (libero) oraz Szymańska, Bryda 5, Teixeira, De Paula 1, Zaroślińska 2.