Siatkarki Organiki mają nowy dom. Są zadowolone

Siatkarki Organiki Budowlanych będą występowały w nowym sezonie w hali sportowej przy ul. Skorupki. - Super! Bo o takim komforcie mogliśmy tylko pomarzyć - mówią w łódzkim klubie.
Przez ostatnie cztery lata, czyli od czasu, kiedy powstała drużyna Organiki Budowlanych, jej siatkarki grały w małej, mogącej pomieścić zaledwie kilkuset kibiców hali Parkowej. Łodzianki rok po roku jak burza przechodziły do wyższych lig, ale frekwencja na ich meczach nie była zachwycająca. Złośliwi nawet żartowali, że na trybunach zasiadają tylko rodziny i znajomi zawodniczek. Sytuacja zaczęła się zmieniać, kiedy łodzianki z powodzeniem grały w ekstraklasie. Ostatnie dwa mecze Organiki w poprzednim sezonie w Atlas Arenie oglądało w sumie ponad 15 tys. fanów. Już wtedy można było usłyszeć opinie, że łódzki reprezentant w Lidze Mistrzyń wymaga zdecydowanie większego obiektu.

- Niestety, nie mamy w Łodzi wystarczającej liczby obiektów dla sportów halowych - twierdzi Wiesława Zewald, wiceprezydent Łodzi. Od nowego sezonu w hali Parkowej będą występować koszykarki Widzewa, które awansowały do ekstraklasy. Był pomysł, żeby w jednej hali grały siatkarki i koszykarki. Zewald: - Stanęliśmy więc przed zadaniem pogodzenia interesów obu klubów.

Przypomnijmy, że siatkarki muszą grać na specjalnej sztucznej podłodze, zaś koszykarki na parkiecie. Największym problemem byłyby treningi, bowiem rozkładanie Gerfloru (tak nazywa się wykładzina na boiska do siatkówki) trwa przynajmniej kilka godzin. - Pan prezes Chudzik wykazał bardzo dużo dobrej woli, więc miasto patrzyło na potrzeby jego drużyny ze szczególną troską - podkreślała wiceprezydent. Wymyślono więc, żeby na potrzeby Organiki zaadaptować halę przy ul. Skorupki.

- Nie będę płakał za halą Parkową - zapewnia trener Organiki. - Wiele razy musieliśmy się sporo namęczyć, żeby w ogóle tam trenować. Musieliśmy się dzielić salą z koszykarzami i innymi komercyjnymi imprezami. Teraz będziemy mieli zdecydowanie większy komfort i jestem z tego powodu bardzo zadowolony. Najważniejsze, że przy Skorupki nikt nam nie będzie przeszkadzał.

Popik przypomina jeszcze, że obiekt w parku 3 Maja nie był szczęśliwy dla jego drużyny. - Pamiętam, jak wszyscy mówili, że chyba źle się czujemy we własnej hali, skoro częściej wygrywamy na wyjeździe. Mam nadzieję, że teraz będzie odwrotnie i mecze rozgrywane w Łodzi będą w końcu naszym atutem.

Z nowego obiektu triumfatora Pucharu Polski zadowolony jest także Marcin Chudzik, prezes Organiki. - Mimo że hala przy ul. Skorupki nie jest najnowocześniejsza, to spełnia wszystkie wymogi europejskiej federacji. Dwa lata temu był w niej przecież organizowany Final Four Ligi Mistrzów - wyjaśnia. - Oświetlenie jest w porządku. Do poprawienia jest tylko ogólna infrastruktura. Najważniejsze, że bardzo dobrze współpracuje nam się z władzami miasta. Co prawda co jakiś czas będziemy musieli się podporządkować targom, które będą organizowane w hali, ale z tym nie będzie żadnych problemów.

W pierwszym meczu w Lidze Mistrzyń łodzianki zmierzą się z MC - Carnaghi Villa Cortese w Atlas Arenie. Szefowie klubu z Łodzi nie wykluczają jednak, że kolejne mecze (z RC Cannes i VK Modranską Prostejov) w europejskich pucharach będą rozgrywać w obiekcie przy ul. Skorupki. - Zobaczymy, gdzie będzie nam się lepiej grało - zaznacza Chudzik.

Według Luizy Staszczak-Gąsiorek, szefowej wydziału sportu UMŁ, we wrześniu powinien rozpocząć się remont hali przy ul. Skorupki. Na razie mają być odnowione szatnie. Dopiero po zakończeniu sezonu, czyli najwcześniej w maju przyszłego roku, zostanie przeprowadzona większa modernizacja, m.in. wymiana siedzeń.