Sport.pl

Siatkówka. Barańska: Mam dość brązowych i srebrnych medali!

Z gorączką, zapaleniem gardła, na antybiotykach - Anna Barańska walczy o tytuł mistrzyń Polski! I zapowiada, że walczyć będzie do końca: - Moje prywatne sprawy załatwiam po treningach, nic mnie nie rozprasza - zapewnia. Czy plany na przyszły sezon także jej nie rozpraszają?
Jak to jest, że w sobotę przegrywacie 0:3, a w niedzielę już wygrywacie 3:0?

- Można powiedzieć, że ten mecz sobotni zupełnie nam nie wyszedł - nie miałyśmy przyjęcia ani recepty na to, co zrobić przy takim przyjęciu jakie miałyśmy. Z Muszyną skrzydłami się nie wygra, z nimi trzeba grać kombinacyjnie i wczoraj, kiedy przyjęcie było zdecydowanie lepsze, lepiej wyglądała też od razu nasza gra. Poprawiłyśmy również zagrywkę, którą wyrządziłyśmy rywalkom wiele szkód i od razu nam się łatwiej grało. Mam nadzieję, że taką samą grę zaprezentujemy także w środę. Wiadomo, to jest finał i na pewno łatwo nie będzie, tym bardziej, że jedziemy do Muszyny. Mam nadzieję, że stworzymy dobre widowisko, a wygra po prostu lepszy.

Ta porażka w trzech setach podziałała na was trochę jak zimny prysznic? Zmobilizowała do walki na 100%?

- Nie oszukujmy się - w sobotę powalczyłyśmy tylko w pierwszym secie, dwa pozostałe były zupełnie nieudane. Trzeba się było otrząsnąć, każda sama musiała sobie to przemyśleć i wyjść na drugi mecz z innym nastawieniem, z wiarą, że jesteśmy dobrą drużyną i potrafimy grać. Jeżeli będziemy prezentować swoją siatkówkę, będzie nam się łatwiej, lżej grało. Mam nadzieję, że to będzie nasza recepta na kolejne mecze.

Wczoraj zawiedli nieco wasi kibice, chyba rozczarowani porażką w pierwszym spotkaniu. Myślisz, że do Muszyny pojadą już z wami?

- Mam nadzieję, że tak (uśmiech). Oni są naprawdę z nami na dobre i złe, zawsze nam kibicują, zawsze za nami jeżdżą. Na pewno jesteśmy im wdzięczne za ten wspaniały doping i za to, że rozumieją, że raz się wygrywa, a raz przegrywa, bo taki jest sport.

Myślisz, że uda wam się skończyć w Muszynie tę finałową rywalizację i odnieść ostateczny sukces?

- Jest 1:1, więc można powiedzieć, że jedziemy do Muszyny zaczynając wszystko od zera. Łatwo nie będzie, bo myślę, że Muszyna chce tego złota równie mocno jak my, więc spodziewamy się ciężkiej walki. Nie wiem, czy uda się nam zakończyć rywalizację. Na pewno chcemy pojechać do Muszyny i pokazać tam kawał dobrej siatkówki, a co za tym idzie wygrać. Jeżeli to nam się uda, będziemy bardzo szczęśliwe, a jeśli nadal będzie remis, to wrócimy do Bielska i będziemy dalej grać. Nie chcemy nawet zapeszać czy zapewniać, że zakończymy tę rywalizację w Muszynie. Pojedziemy tam z determinacją, wolą walki, będziemy chciały pokazać, że stać nas na dobrą grę i że ten sobotni mecz po prostu nam nie wyszedł.



Więcej o: