Sport.pl

PlusLiga kobiet. Muszynianki przepis na sukces? Luz, radość i determinacja!

- Wola walki zawsze była. Ale by ona była skuteczna trzeba grać bez nadmiernej presji. Determinacja musi być pozytywna, zawierać w sobie trochę luzu i radości, to nie może być tylko determinacja z zaciśniętymi szczękami - podkreśla Bogdan Serwiński, trener Muszynianki.
Patrząc na dotychczas rozegrane spotkania z Dąbrową Górniczą bez cienia wątpliwości można stwierdzić, że z tym zespołem nie lubicie grać i nie będziecie ich po tym sezonie dobrze wspominać.

Bogdan Serwiński: Trzeba te mecze podzielić. To, co działo się w rundzie zasadniczej, dwie nasze porażki 0:3 i 2:3, są zupełnie czymś innym od meczów, które gramy w play offach. Różnica wynika z kontuzji podstawowej atakującej, z którą borykamy się teraz. Mamy swoje problemy i potrzeba czasu, żeby metodą prób i błędów dostosować zespół do gry w zmienionych warunkach. Ostatni mecz był dla nas najtrudniejszy. Przegrywaliśmy już 1:2 w spotkaniach i mimo faktu grania na wyjeździe potrafiliśmy z tych kłopotów wybrnąć. Zespół bardzo scalił się i dzięki temu z optymizmem patrzę na kolejny mecz z Dąbrową czy następne mecze fazy play off. W tym momencie, patrząc przez pryzmat ostatniego spotkania, jest już drużyna, która zawsze w Muszynie była: jedna za wszystkie, wszystkie za jedną na boisku. Przyniosło to pozytywny efekt w poprzednim spotkaniu i mam nadzieję, że będzie go również przynosiło w kolejnych.

W sobotę w waszej grze było widać mnóstwo determinacji. Przejawiała się ona przede wszystkim w niesamowitej grze defensywnej. To tej walki do upadłego o każdą piłkę zabrakło wam w przegranych meczach z Dąbrową?

Wola walki zawsze była. Ale by ona była skuteczna trzeba grać bez nadmiernej presji. Determinacja musi być pozytywna, zawierać w sobie trochę luzu i radości, to nie może być tylko "determinacja z zaciśniętymi szczękami". Brak luzu wiąże się z tym, że niby wszystko się chce, niby jest tak, jak być powinno, a jednak gdzieś piłka wpada. Delikatny luzik polega na tym, że czasem podbije się piłkę nogą, czasem łokciem, piłka jest w górze i uda się skończyć atak. To w tym sobotnim meczu było.

Wielokrotnie w ostatnim spotkaniu nawoływał Pan swoje podopieczne, by zachowały spokój. Ten element będzie kluczowy w piątym spotkaniu? "Tylko spokój może was ocalić"?

W sobotę spokój był nam wyjątkowo potrzebny, by stres meczowy nie determinował naszych poczynań. To było najważniejsze i myślę, że będzie bardzo ważne również w środowym meczu. Musimy zagrać spokojnie, na luzie, z uśmiechem i wtedy gra będzie układała się po naszej myśli.

Więcej w serwisie Reprezentacja.net »


Więcej o: