Mistrz Polski szuka wzmocnień w Polsce i za granicą

Podobno wygrywającego składu się nie zmienia, bo - jak mówi mądrość ludowa - lepsze jest wrogiem dobrego. Ale w sporcie kto się nie rozwija, ten się cofa, a PGE Skra chce być jeszcze silniejsza
Drużyna z Bełchatowa od siedmiu lata dominuje w polskiej siatkówce. Celem klubu są jednak sukcesy w Lidze Mistrzów, a do tego konieczne jest wzmocnienie kadry. W kraju drużyna z Bełchatowa uchodzi za kompletną. To prawda, bowiem wśród rezerwowych ma reprezentantów Polski, Francji czy Czech. Ale spotkania w europejskich pucharach czy klubowych mistrzostwach świata pokazały, że na rywalizację z najsilniejszymi to czasami za mało. Stąd wzięły się porażki z Trentino Volley czy Zenitem Kazań.

Mistrzowie Polski mają drużynę defensywną. W siatkówce może to wydawać się dziwne, ale tak właśnie jest. Bełchatowianie są świetni w przyjęciu czy obronie. Ale już w ataku z tzw. wysokiej piłki mają czasem problemy. W Polsce tego nie widać, ale na tle klasowych rywali już tak. Po dobrym przyjęciu i szybkim rozegraniu PGE Skra jest bardzo skuteczna. Ale przy kłopotach w odbiorze - a takie są na przykład w spotkaniach z Trentino - rozgrywający musi ratować się czytelnymi wystawami. Z takimi bez większych problemów radzi sobie Bartosz Kurek, który w kraju jest bezkonkurencyjny. Niewiele gorszy jest Mariusz Wlazły, który jednak zmienił trochę charakterystykę ataku - woli szybsze piłki.

W Polsce zmiennicy PGE Skry radzą sobie bez kłopotów, co pokazał choćby finał, a dokładnie trzy ostatnie pojedynki. Problem zaczyna się, gdy Kurek ma słabszy dzień albo problemy ze zdrowiem. Wtedy trudno go zastąpić, bo zmiennicy - Michał Bąkiewicz czy Stephane Antiga - na wysokim bloku męczą się strasznie. Najlepszy tego przykład mieliśmy w rewanżowym spotkaniu grupowym Ligi Mistrzów z Trentino, kiedy Kurek szybko musiał zejść, bo nie radził sobie w przyjęciu, zaś Francuz atakował ze skutecznością 15 proc. W Kazaniu młody reprezentant Polski zablokował się w "złotym secie".

Podobnie jest ze środkowymi. Marcin Możdżonek i Daniel Pliński to najlepsi Polacy w PlusLidze, ale ich głównym atutem jest blok. W ataku jest już gorzej, co widać było na tle Jurija Gładyra z Zaksy w spotkaniach o złoto.

Dlatego w Bełchatowie szukają przyjmującego i środkowego z najwyższej półki. W Polsce takich nie ma, może poza wspomnianym wyżej Gładyrem. Nie przypadkiem reprezentacja Polski na lewym skrzydle opiera się na PGE Skrze. Idealnym kandydatem byłby Dante, ale nawet siedmiokrotny mistrz Polski może nie być w stanie spełnić żądań słynnego Brazylijczyka. Według Władimira Alekny, trenera Zenitu Kazań, Dante w Rosji zarabia sporo ponad pół miliona dolarów. Podobno do Polski był gotowy przyjść za mniejsze pieniądze, ale do licytacji włączyli się jego rodacy. W Rio de Janeiro powstaje klub, którego właścicielem jest Brazylijczyk z czołówki najbogatszych ludzi na świecie (według "Forbesa"), z budżetem ponad 5 mln euro (więcej ma tylko Zenit). Celem nr 1 dla nowego zespołu jest właśnie Dante.

Bełchatowianie interesowali się Włochem Simonem Parodim, który jednak zdecydował się przedłużyć kontrakt z Cuneo. Wśród potencjalnych kandydatów jest 19-letni Sam Deroo z Knack Randstad Roeselare, lecz tutaj przeszkodą może być ważna umowa. A w siatkówce bardzo rzadko płaci się za zawodników. PGE Skra to nie jest Zenit, który wykupił Maksima Michajłowa z Jarosławicza Jarosław. Wolnym graczem będzie też Holender Robert Horstink z Sisleya. PGE Skra interesowała się nim już kilka lat temu, ale wówczas wybrał Włochy. Teraz zadeklarował, że chętnie przeniesie się do Polski, tyle że w Treviso nie zawsze miał pewne miejsce w szóstce. A zarabiał ponoć aż 300 tys. euro!

Wracając do przyjmujących, to po przedłużeniu o dwa lata kontraktu przez Michała Bąkiewicza bez ważnej umowy został tylko Antiga. - Jeszcze nie zapadła decyzja o losie Stephane'a w naszym zespole - mówi Konrad Piechocki, prezes klubu z Bełchatowa. Wszystko zależy od tego, czy uda się pozyskać kogoś lepszego. Szkoleniowiec PGE Skry twierdzi, że wymiana na kogoś o podobnej klasie go nie interesuje. - Albo musi to być siatkarz, który zagwarantuje nam poprawę, albo perspektywiczny, z wielkim potencjałem - deklaruje Jacek Nawrocki.

Wśród środkowych, którymi interesuje się mistrz Polski, wymienia się Gładyra, Serba Novicę Bjelicę z Sisleya Treviso czy Holendra Wytze Kooistrę. Pojawiła się plotka o wymianie Ukraińca z Zaksy na Możdżonka. To bzdura, ponieważ na coś takiego musi zgodzić się gracz Skry, który ma przecież ważny kontrakt. Po drugie, stosunki między klubami z Bełchatowa i Kędzierzyna-Koźla dalekie są od idealnych, więc o porozumienie byłoby bardzo trudno. - Nie zamierzamy rezygnować z żadnego z naszych środkowych - zgodnie twierdzą trener i prezes PGE Skry. Nie kryją jednak, że Gładyr jest na liście życzeń. Nie ma za to na niej Łukasza Wiśniewskiego i Piotra Nowakowskiego z Tytana AZS-u Częstochowa. - Mamy przecież Karola Kłosa, który jest świetnym zawodnikiem - przypomina Nawrocki.

Dwie kolejne pozycje, na których może dojść do zmiany, to rozegranie i atak. Niepodważalne miejsca w składzie mają Miguel Angel Falasca i Mariusz Wlazły. Ich zmiennikom kończą się jednak kontrakty. W przypadku Hiszpana trzema wziąć pod uwagę, że w piątek skończy już 38 lat, dlatego coraz trudniej będzie mu wytrzymać dużą liczbę meczów. Jego dubler Paweł Woicki to reprezentant kraju, lecz w klubie chcieliby mieć rozgrywającego z jeszcze wyższej półki. Do niedawna głównym kandydatem był Luciano de Cecco z Drean Bolivar, ale Argentyńczyk ma oferty z Włoch (m.in. Trentino) i Brazylii, więc może nie zgodzić się na walkę o miejsce w szóstce PGE Skry. - Wbrew temu, co słyszę, na pewno nie przyjdzie do nas Fabian Drzyzga z Częstochowy - twierdzi Nawrocki. Zaś prezes dodaje, że nigdy nie było rozmów o tym zawodniku. Niewykluczone więc, że zostanie Woicki.

Podobnie jest na pozycji rezerwowego atakującego. Jakub Novotny grał w tym sezonie niewiele, ale gdy już pojawiał się na boisku, nie zawodził. Problem w tym, że Czech lepiej spisuje się, gdy gra od początku, ponieważ długo się rozkręca, a na dodatek ma kłopoty ze zdrowiem. Lecz jeśli PGE Skra nie znajdzie nikogo lepszego, Novotny ma szansę zostać. Wśród kandydatów pojawia się nazwisko Antonina Rouziera. Reprezentanta Francji chce jednak zatrudnić Zaksa.

Prezes mistrza Polski zapewnia, że drużyna w przyszłym sezonie będzie silniejsza. - Potrzebujemy jeszcze kilka dni na konkrety - deklaruje. Czasu jest dużo, bowiem nowy sezon zaczyna się w październiku...

Czuję się potrzebny - mówi Bąkiewicz


PlusLiga 2019/20

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 VERVA Warszawa 59 65:21 21 2
2 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 58 64:22 19 4
3 Jastrzębski Węgiel 48 53:31 17 6
4 PGE Skra Bełchatów 48 55:30 16 7
5 Trefl Gdańsk 35 46:41 11 11
6 GKS Katowice 32 47:53 10 13
7 Cerrad Czarni Radom 31 41:42 10 11
8 MKS Ślepsk Suwałki 28 38:49 10 12
9 Indykpol AZS Olsztyn 26 39:45 9 12
10 Aluron Virtu CMC Zawiercie 26 34:48 9 13
11 MKS Będzin 24 36:50 9 13
12 Cuprum Lubin 23 33:53 8 15
13 Asseco Resovia 21 32:57 6 17
14 BKS Visła Bydgoszcz 12 26:67 2 21

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały