PlusLiga. Spacer Skry na początku sezonu. Rozbiła nowicjusza

Gdy sześciokrotny mistrz Polski gra z absolutnym nowicjuszem, to trudno nawet pomyśleć o sensacji. Tak też było w Kielcach.
Co z tego, że w Farcie Kielce jest kilku doświadczonych i dobrych siatkarzy, skoro różnica umiejętności jest ogromna. Do tego doszedł stres, który sparaliżował kilku kieleckich graczy. Nic dziwnego, że mecz zaczynający sezon w PlusLidze nie był ani emocjonujący, ani zacięty. Przewaga gości była wielka.

Na pierwszą długą akcję trzeba było czekać do drugiego seta, a niewielka przewaga PGE Skry w inauguracyjnej partii to zasługa jej błędów. Na przykład mistrzowie Polski potrafili popsuć cztery kolejne zagrywki. W ogóle serwis to była najsłabsza strona faworyta. Choć bełchatowianom zdarzało się zdobywać punkty po asach, to jednak brakowało im stabilizacji. Mimo to starali się jednak ryzykować, bo wysoka przewaga dawała im poczucie bezpieczeństwa. Jednak oddali przeciwnikom w ten sposób aż 18 punktów. To bardzo zły wynik.

O ile zagrywka Skrę zawodziła, to na pewno atutem było połączenie bloku z obroną. Przez dwa sety punktowych bloków nie było zbyt dużo, ale okazji do kontr dzięki zamortyzowaniu ataków - mnóstwo. A kontry to od dawna specjalność mistrzów Polski. Miguel Falasca próbował nowych (dla niego) rozwiązań, częściej grając tzw. pajpa, czyli ataki ze środka drugiej linii, czy ze środkowymi.

Jeśli chodzi o skład zespołu z Bełchatowa, to nie był on zaskoczeniem. Ciekawe, że w podstawowym zestawieniu znalazło się trzech bardzo młodych zawodników. Bo Bartosz Kurek, choć jest już gwiazdą, ma dopiero 22 lata, Karol Kłos jest o rok młodszy, a Paweł Zatorski - o dwa. Wszyscy byli wyróżniającymi się siatkarzami kieleckiego spotkania. Nawrocki dokonywał wielu zmian, dzięki czemu na boisku pojawili się wszyscy zawodnicy. Choć Daniel Pliński z powodu kontuzji barku mało atakuje, to zdobył punkt zagrywką.

Choć ze względu na słabszego rywala trudno o miarodajną ocenę, to jednak musi cieszyć znakomita postawa Kłosa. Dobry w bloku, bardzo dobry w zagrywce i świetny w ataku. Na pewno na środku trener Nawrocki ma kłopot bogactwa. Podobnie jest zresztą wśród przyjmujących, gdzie na razie teoretycznie najgorszy jest Stephane Antiga.

Jeśli chodzi o przebieg spotkania, to każdy set zaczynał się od wysokiego prowadzenia Skry, a trener Farata jeszcze przed pierwszą przerwą techniczną brał czas. Nawrocki poprosił o przerwę tylko raz, kiedy w końcówce pierwszej partii jego podopieczni zbytnio się rozluźnili i stracili cztery punkty z rzędu. O przewadze gości świadczą statystyki ataku - Mariusz Wlazły miał 70 proc., Kurek aż 87, a Marcin Możdżonek 88. Skra miała aż 13 bloków, z czego siedem w ostatniej partii.

W środę bełchatowianie zagrają u siebie z Jastrzębskim Węglem.

Fart: Dobrowolski, Kapfer 14, Szczerbaniuk 3, Jungiewicz 2, Łuka 7, Zniszczoł 3, Swaczyna (libero) oraz Sopko 3, Kozłowski, Bielicki, Żuk 1

PGE Skra: Falasca 3, Bąkiewicz 5, Możdżonek 13, Wlazły 11, Kurek 15, Kłos 5, Zatorski (libero) oraz Woicki, Novotny 3, Antiga, Winiarski 2, Pliński 1

Tak relacjonowaliśmy mecz Skry


PlusLiga 2019/20

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 VERVA Warszawa 59 65:21 21 2
2 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 58 64:22 19 4
3 Jastrzębski Węgiel 48 53:31 17 6
4 PGE Skra Bełchatów 48 55:30 16 7
5 Trefl Gdańsk 35 46:41 11 11
6 GKS Katowice 32 47:53 10 13
7 Cerrad Czarni Radom 31 41:42 10 11
8 MKS Ślepsk Suwałki 28 38:49 10 12
9 Indykpol AZS Olsztyn 26 39:45 9 12
10 Aluron Virtu CMC Zawiercie 26 34:48 9 13
11 MKS Będzin 24 36:50 9 13
12 Cuprum Lubin 23 33:53 8 15
13 Asseco Resovia 21 32:57 6 17
14 BKS Visła Bydgoszcz 12 26:67 2 21

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały