Siatkówka. Niemalże remis w czołówce tabeli, Jastrzębski Węgiel zatrzymał Resovię

Po 22. kolejce PlusLigi aż 5 zespołów zachowuje równe szanse na awans do najlepszej czwórki play-off. ZAKSA z przewagą sześciu punktów wciąż znajduje się na miejscu lidera, jednak różnice między Resovią, AZS-em Olsztyn, Skrą i Jastrzębskim Węglem wynoszą maksymalnie jedno oczko.
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - GKS Katowice 3:0 (30:28, 32:30, 31:29)

Niby 3:0, ale za to w każdym secie dopiero na przewagi - tak w sobotę ZAKSA Kędzierzyn-Koźle wygrywała z GKS-em Katowice. Statystycznie w najważniejszych elementach siatkarskich lepsi byli mistrzowie Polski, zwyciężając 59 do 39 procent w dokładności przyjęcia, w asach serwisowych (2:0), czy też błędach własnych (23:26), nieznacznie ustępując rywalom w ataku (53 do 54 procent dokładności) czy bloku (7:9). - Spodziewaliśmy się, że w naszych głowach będzie trochę "luźniej", i że podejdziemy do tego spotkania na zasadzie tego, że możemy, a nie musimy. To przełożyło się na naszą grę. Cieszy przede wszystkim fakt, że poprawiliśmy się w stosunku do meczu z MKS-em Będzin. Potrafiliśmy wyciągnąć wnioski i lepiej zagrać z ZAKSĄ. Walczyliśmy do ostatniej piłki, doprowadzaliśmy do wyrównanych końcówek, w których o zwycięstwie decydowały niuanse - skomentował spotkanie z mistrzami Polski przyjmujący GKS-u, Rafał Sobański.

ZAKSA wciąż prowadzi w tabeli PlusLigi, mając 6 punktów przewagi nad drugą Asseco Resovią Rzeszów. Katowiczanie są z kolei na 9. pozycji, do radomian tracąc 5 punktów.

Asseco Resovia Rzeszów - Jastrzębski Węgiel 1:3 (21:25, 25:15, 24:26, 20:25)

W hicie kolejki Asseco Resovia Rzeszów podejmowała na Podpromiu Jastrzębski Węgiel. Tylko w drugim secie gospodarze byli w stanie pokonać rywali - w pozostały trzech partiach triumfowała drużyna Marka Lebedewa. Choć tradycyjnie zespół ze Śląska ustąpił wiceliderom w przyjęciu (39 do 42 procent), to był lepszy w ataku (47 do 44 procent) i bardzo często w obronie, w której świetnie spisał się libero Jakub Popiwczak (56 procent przyjęcia). Mecz można by jednak określić jako pojedynek przyjmujących Johna Gordona Perrina i Salvadora Hidalgo Olivy. Grając bez Gavina Schmitta, gospodarze oparli siłę ofensywną właśnie na kanadyjskim przyjmującym, który wykorzystał okazję i zdobył dla nich aż 19 punktów. W podobnej sytuacji był Kubańczyk, do którego Lukas Kampa skierował najwięcej piłek - w całym meczu punktował siedemnastokrotnie.

Choć pozycja Resovii w tabeli się nie zmieniła, to porażka z Jastrzębskim Węglem nie tylko podniosła kolejne głosy o konieczności zmiany na stanowisku trenerskim, ale także punktowo zrównała wicemistrzów kraju z 3. Indykpolem AZS-em Olsztyn.

PGE Skra Bełchatów - Cuprum Lubin 3:0 (25:20, 25:16, 25:23)

Ważny, choć nie najbardziej emocjonujący w 22. kolejce, był pojedynek PGE Skry Bełchatów z Cuprum Lubin. Podopieczni trenera Blain pokonali rywali w trzech setach, utrzymując jeden punkt dystansu do 2. i 3. miejsca w tabeli PlusLigi. Warta odnotowania była postawa Mariusza Wlazłego. Doświadczony atakujący bełchatowian punktował 19 razy, z czego czterokrotnie serwował asy. Na przyjęciu w zespole gospodarzy wystąpiła para Bartosz Kurek - Nikołaj Penczew. Pierwszy z nich zdobył 13 punktów i osiągnął najwyższą dokładność ataku (65 procent). - W tym sezonie dwukrotnie pokonaliśmy Cuprum 3:0. W obu spotkaniach pokazaliśmy bardzo dobrą grę - powiedział po meczu Penczew. Zawodnik ten miał wysoką skuteczność przyjęcia (57 procent), ale piłkę odbierał tylko 7 razy. - Nasi rywale zagrywali w Bartka Kurka, ale on przyjmował naprawdę dobrze. Robi błędy, ale zarówno ja, jak i Kacper Piechocki również możemy je popełnić - tak Bułgar skomentował taktyczny wybór Cuprum, które 32 razy serwowało w stronę reprezentanta Polski.

Effector Kielce - Indykpol AZS Olsztyn 0:3 (23:25, 19:25, 19:25)

W Kielcach dziesiąte zwycięstwo z rzędu odnotowali siatkarze Indykpolu AZS-u Olsztyn. Zespół Andrei Gardiniego tylko w pierwszym secie wygrał różnicą dwóch punktów, w pozostałych partiach uzyskując sześciopunktową przewagę. Mimo tego kapitan olsztynian miał sporo krytycznych uwag w kierunku swojej drużyny. - Myślę, że nie było to najlepsze spotkanie w naszym wykonaniu, choć zagraliśmy bardzo twardo. Dobrze prezentowaliśmy się w zagrywce, a nasi środkowi pokazywali się z niezłej strony w ofensywie. Dopiero jednak w trzecim secie zaczęliśmy bronić piłki w polu, ponieważ we wcześniejszych odsłonach nie zdarzało nam się to zbyt często. Uważam, że możemy być zadowoleni z tego spotkania i kolejnego zwycięstwa. Naszą siłą jest bardzo wyrównany skład. Treningi stoją na wysokim poziomie i czasami są one bardziej wymagające niż niektóre mecze. W tym tkwi nasza siła w tym sezonie - skomentował na antenie Radia UWM FM Paweł Woicki. Dzięki temu zwycięstwu AZS obronił 3. miejsce w tabeli, mając tyle samo punktów, co wicelider z Rzeszowa.

ONICO AZS Politechnika Warszawska - Lotos Trefl Gdańsk 1:3 (25:27, 23:25, 25:21, 18:25)

W ostatnim meczu 22. kolejki siatkarze Lotosu Trefla Gdańsk triumfowali nad ONICO AZS-em Politechnika Warszawska. Choć warszawianie zaczęli odrabiać straty przy niekorzystnym bilansie 0:2, to udało im się wygrać tylko trzeci set. W czwartym zespół Andrei Anastasiego spisał się zdecydowanie lepiej i zwyciężył 25:18.

Gospodarze grali w meczu bez Pawła Zagumnego, którego zastąpił Jan Firlej. Choć lepiej spisali się w przyjęciu (64 procent dokładności do 44 rywali), to poza Bartoszem Kwolkiem (82 procent w defensywie, 18 punktów, 52 procent w ataku) trudno było znaleźć w ich drużynie porównywalnie dobrze dysponowanego gracza. Po drugiej stronie przy słabszym występie Damian Schulza (13 punktów, 1 na 3 skończone ataki), poprawnie spisali się Dmytro Paszycki (12 punktów), Bartosz Gawryszewski (13, MVP spotkania), Mateusz Mika (50 procent w przyjęciu, prawie połowa skutecznych ataków) oraz Miłosz Hebda (11 punktów).

Z 37 punktami Lotos Trefl jest na 7. pozycji w tabeli; warszawianie są o trzy miejsca niżej.

BBTS Bielsko-Biała - AZS Częstochowa 1:3 (23:25, 25:19, 18:25, 22:25)

W 22. kolejce PlusLigi ważne zwycięstwo nad BBTS-em Bielsko-Biała po 14 porażkach z rzędu odnieśli siatkarze AZS-u Częstochowa. Dla 14. w tabeli gospodarzy była to druga przegrana w sezonie z jak na razie najsłabszym zespołem w rozgrywkach. Tym razem była ona jednak bardziej dotkliwa, ponieważ AZS wygrał w czterech setach i w o wiele trudniejszej sytuacji kadrowej (kontuzja Michała Szalachy oraz odejście z klubu Pawła Adamajtisa), przez którą musiał uzupełniać braki w zespole zawodnikami młodszego szczebla. Częstochowianie pokonali rywali w bloku (14:12), asach (5:4), przyjęciu (57 do 52 procent skuteczności) oraz ataku (44 do 40 procent). Popełnili także mniej błędów (20:26) i choć ich sytuacja w tabeli się nie poprawiła, to w o wiele lepszych nastrojach podejdą do kolejnego meczu z Effectorem Kielce.

Espadon Szczecin - Cerrad Czarni Radom 2:3 (12:25, 20:25, 25:22, 25:23, 9:15)

Mimo bardzo złego początku (12:25) szczecinianie pojedynek z Czarnymi zakończyli w dobrych nastrojach. Jeden punkt do tabeli zdobyli przede wszystkim walecznością i tym, że nie mając indywidualnej siły postawili na zespołowość. Sukces gościom zagwarantowali z kolei czterej zawodnicy - Bartłomiej Bołądź (17 punktów), Wojciech Żaliński (21), Emanuel Kohut (18) oraz Tomasz Fornal (15). Najwięcej punktów po stronie Espadonu zdobył Danaił Miłuszew (15), który atakował ze skutecznością jednej na trzy piłki i czterokrotnie zablokował rywali. - Cieszymy się, bo wygraliśmy dwa punkty. W pierwszych dwóch setach dobrze funkcjonowała u nas gra w obronie i bloku, ale po dziesięciominutowej przerwie coś się zacięło i nie mogliśmy wejść w dobry rytm - powiedział po meczu Tomasz Fornal. - Apetyt rósł w miarę jedzenia, więc na pewno dwa dodatkowe punkty by nam się przydały. Fajnie jednak, że graliśmy zespołowo i potrafiliśmy nawiązać walkę z dobrym przeciwnikiem - dodał Dawid Murek.

MKS Będzin - Łuczniczka Bydgoszcz 2:3 (25:17, 19:25, 22:25, 25:14, 13:15)

Drugi tie-break w 22. kolejce padł w meczu MKS-u Będzin z Łuczniczką Bydgoszcz. Pierwszy pojedynek bydgoszczan po rozstaniu z trenerem Makowskim był zwycięski właśnie dla siatkarzy znad Brdy. - Nie po to trenujemy, żeby przegrywać mecze w taki sposób - powiedział po piątkowym spotkaniu kapitan zespołu z Zagłębia, Artur Ratajczak. - Były dobre momenty, ale nawet przy dużej przewadze szybko traciliśmy punkty i to było niewybaczalne - przekonywał libero MKS-u, Michał Potera.

Dwa punkty, które w tym spotkaniu zdobyła Łuczniczka, pomogły klubowi w awansie w tabeli. Zespół prowadzony przez Mariana Kardasa zajmuje obecnie 12. miejsce w rozgrywkach, natomiast będzinianie niezmiennie znajdują się na 11. pozycji, tracąc do warszawian 3 punkty.



PlusLiga 2019/20

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 VERVA Warszawa 59 65:21 21 2
2 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 58 64:22 19 4
3 Jastrzębski Węgiel 48 53:31 17 6
4 PGE Skra Bełchatów 48 55:30 16 7
5 Trefl Gdańsk 35 46:41 11 11
6 GKS Katowice 32 47:53 10 13
7 Cerrad Czarni Radom 31 41:42 10 11
8 MKS Ślepsk Suwałki 28 38:49 10 12
9 Indykpol AZS Olsztyn 26 39:45 9 12
10 Aluron Virtu CMC Zawiercie 26 34:48 9 13
11 MKS Będzin 24 36:50 9 13
12 Cuprum Lubin 23 33:53 8 15
13 Asseco Resovia 21 32:57 6 17
14 BKS Visła Bydgoszcz 12 26:67 2 21

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały